Teatr buduje porozumienie

rozmowa z Pawłem Łysakiem

Staramy się robić przedstawienia dotykające spraw ważnych. Nie jesteśmy teatrem gwiazd, ale teatrem tematów i istotnych wypowiedzi artystycznych. Staramy się budować dialog. Bo jak się robi teatr o czymś, to trzeba rozmawiać, spierać się, przekonywać, dyskutować. Rozmowa z Pawłem Łysakiem, dyrektorem Teatru Polskiego w Bydgoszczy.

Kierowany przez pana Teatr Polski z sezonu na sezon ugruntowuje pozycję interesującej i ważnej sceny. Jaki jest pański przepis na zainteresowanie widzów i krytyków?

Staramy się robić przedstawienia dotykające spraw ważnych. Nie jesteśmy teatrem gwiazd, ale teatrem tematów i istotnych wypowiedzi artystycznych. Staramy się budować dialog. Bo jak się robi teatr o czymś, to trzeba rozmawiać, spierać się, przekonywać, dyskutować. Teatr w ogóle ma obowiązek bycia z ludźmi, komunikowania się z nimi. Budujemy porozumienie, a widownia bydgoska jest otwarta i ciekawa nowości. W tej dyskusji staramy się w sposób artystyczny mówić o otaczającej nas rzeczywistości.

Myślę, że dzięki temu właśnie krytyka dostrzegła to co się dzieje w naszym teatrze. Rzeczywiście od dłuższego czasu na każdą z naszych premier przyjeżdżają wszyscy najważniejsi krytycy mediów ogólnopolskich. To przyjemne, ale również bardzo zobowiązujące.

Ostatnią premierą jest Szekspirowska "Burza". Z jakich powodów sięgnęli państwo właśnie teraz po ten klasyczny tekst?

"Burza" to ostatni tekst Wiliama Shakespeare'a. Od połowy zeszłego stulecia zaczęto go traktować jako najważniejszy tekst tego dramatopisarza, w którym dokonuje rozrachunku ze swoim życiem. Maja Kleczewska stworzyła spektakl autorski. Zachowała strukturę Szekspirowskiego dzieła, ale wpisała w nią współczesne treści. Dzięki improwizacjom włączonym w strukturę jej spektaklu prześwietla relacje między postaciami, bada czym są dziś rodzina, miłość, jakie są emocje łączące ludzi. Problem winy, zadośćuczynienia, odpowiedzialności za przeszłość to tematy stale dziś obecne w publicznej debacie.

Wyreżyserowana przez pana "Opera za trzy grosze" osiągnęła sukces nie tylko w kraju, ale także w ojczyźnie Brechta. Powtórzmy pytanie: dlaczego Brecht akurat teraz? Co posłużyło jako idea pańskiej adaptacji?

Tak, właśnie wróciliśmy z Niemiec, gdzie nasz spektakl został przyjęty entuzjastycznie długimi owacjami na stojąco. To miłe, ponieważ bardzo obawiałem się przyjęcia w ojczyźnie Brechta.

Tekst "Opery za trzy grosze" był niezwykle popularny od czasów pierwszego wystawienia. Składała się na to atrakcyjna, musicalowa forma, ale też aktualność społeczna. Lata trzydzieste to czasy wielkiego kryzysu w całej Europie, o nim w swej sztuce postanowił opowiedzieć autor. Sięgnąłem po "Operę" właśnie dlatego, że jesteśmy świadkami rozpadu kolejnej formy kapitalizmu. Tak jak wielki kryzys dotknął Europy i Ameryki w latach 30, tak na naszych oczach rozgrywa się kolejna odsłona załamania gospodarczego. Gdy przygotowywałem się do prób, wybuchły zamieszki w Londynie. Pojawił się bardzo mocny kontekst. Rzecz dzieje się przecież w stolicy Anglii, w trakcie koronacji królowej. Przypomnę, że przed zamieszkami mieliśmy powtórkę z wielkich ceremonii dworskich - ślub Williama i Kate. Londyn wiwatował i machał chorągiewkami. Oglądaliśmy staroświecką bajkę. I niedługo potem doszło do wybuchu społecznego. Dokładnie to opisał Brecht. Rzeczywistość dogoniła literaturę. Powstał duży spektakl z udziałem prawie całego zespołu i trzynastoosobowej orkiestry.

Czym zaskoczy nas Teatr Polski jeszcze w tym sezonie?

"Opera za trzy grosze" była pierwszą premierą z cyklu "Oburzeni", na który składają się cztery spektakle, które realizujemy w tym sezonie. Następne trzy to teksty pisane na zamówienie teatru. Do ich napisania zaprosiliśmy Jarosława Jakubowskiego, Mateusza Pakułę i Małgorzatę Sikorską-Miszczuk, a reżyserować będą Wojciech Faruga, Weronika Szczawińska i ja. Pierwsza premiera już w kwietniu.

Na czerwiec planujemy wystawienie spektaklu o księdzu Jerzym Popiełuszce. To zadanie trudne i odpowiedzialne.

Poza tym przed nami wiele wyjazdów festiwalowych i projektów międzynarodowych. Pierwszy, właśnie rozpoczęty w styczniu "4 cities - 4 stories", realizujemy z trzema wybitnymi europejskimi teatrami: The Birmingham Repertory Theatre z Anglii, Zagreb Youth Theatre z Chorwacji oraz Staatsschauspiel Dresden. Na jego realizację otrzymaliśmy dofinansowanie Komisji Europejskiej w ramach programu Culture 2007. Kolejny, realizowany ze środków Kulturstiftung des Bundes we współpracy z Landesbühne Niedersachsen, to projekt teatralny dotyczący bydgoskiej krwawej niedzieli. Zaowocuje premierą międzynarodowej koprodukcji na tegorocznym Aneksie Festiwalu Prapremier.

(-)
Kujawsko-pomorskie.pl
15 lutego 2012
Portrety
Paweł Łysak

Książka tygodnia

Sztuka aktorska Aleksandry Śląskiej
Uniwersytet Gdański
Marta Cebera

Trailer tygodnia