Teatr dobrych chęci

Istnieje zasada, że plany na kolejny sezon teatry domykają w marcu każdego roku.

Ale też wiele scen w Polsce już od dłuższego czasu planuje na bieżąco. Gdy oddajemy ten tekst do druku, kilka ważnych teatrów nie zdążyło ustalić swojego kalendarza, z kolei o niektórych projektach nie można mówić z racji niepodpisanych umów z twórcami.

Jednak też kilka scen odkłada prezentacje sezonu ze względu na zmiany na stanowiskach dyrekcyjnych. To przypadek Teatru Bogusławskiego w Kaliszu, w którym rządy objął Bartosz Zaczykiewicz; bydgoskiego Polskiego, którego szefem artystycznym został Łukasz Gajdzis znany z bardziej tradycyjnego spojrzenia na teatr. Konferencja prasowa w Polskim jest zapowiadana na 7 września. Czekamy także na ujawnienie planów łódzkiego Teatru Jaracza, w którym funkcje dyrektora artystycznego i naczelnego przejął Waldemar Zawodziński.

Zupełnie za to niejasną sytuację mamy w krakowskim Starym Teatrze. Podobno nowy dyrektor naczelny narodowej sceny Marek Mikos również zachowuje wszelkie informacje do czasu konferencji, ale nie da się ukryć, że z Krakowa dochodzą niepokojące wieści, których zwiastunem był kuriozalny wywiad, którego Mikos udzielił Radiu Kraków 7 sierpnia, kiedy to w ciągu 20-minutowej rozmowy zdążył ujawnić wszelkie nieporozumienia z nowym dyrektorem artystycznym (choć nadal bez ostatecznie podpisanej umowy) Starego Michałem Gieletą, co więcej, odważył się publicznie podważać jego wiarygodność. To rzadki przypadek, że dyrektor w niekontrolowany sposób ujawnia kwestie, które w tak specyficznym momencie powinny być dyskutowane w zaciszu gabinetu. Jeżeli w najbardziej znanym na świecie polskim teatrze szykuje się nam wojnę kompetencyjną i repertuarowy paraliż, to może to skutkować kłopotami sceny Modrzejewskiej nie tylko w rozpoczynającym się sezonie. Rezygnacja z kontynuacji wizji programowej Jana Klaty sama w sobie stanowiła wiadomość radosną: napawała nadzieją na powrót do teatru literackiego i dawała szansę na ciekawe otwarcie również dzięki artystycznej opiece reżysera spoza polskiego środowiska, ale teraz... co dalej? I co na to wszystko Ministerstwo Kultury?

Dziwaczną sytuację obserwujemy też we wrocławskim Teatrze Polskim. Wygląda na to, że zadłużenie tamtejszej sceny sięgnęło już niebotycznej skali 2 mln zł. Cezary Morawski, dyrektor Polskiego od roku, co prawda przez dłuższy czas borykał się z podstawowym problemem, jakim była odmowa współpracy z nim części zespołu stającego murem za byłym dyrektorem Krzysztofem Mieszkowskim, ale dziś już wiadomo, że Morawski nie przekonał do siebie także publiczności: duża scena świeci pustkami. Trudno to obronić, zwłaszcza że decyzje repertuarowe od dłuższego czasu nie układają się w zrozumiały przekaz, dużo w nich przypadkowości, mało strategii, a najmniej tego, co w tych okolicznościach mogłoby być kluczowe: dobrej polityki komunikacyjnej. Z najnowszych informacji wynika, że na koniec listopada Polski szykuje się do premiery "Ryszarda III" Szekspira w reżyserii Adama Sroki.

Skoro już jesteśmy we Wrocławiu, zwróćmy uwagę na zapewne najważniejszą premierę tego sezonu we Współczesnym pod kierownictwem Marka Fiedora: w lutym przedstawienie na podstawie głośnej również u nas tetralogii Eleny Ferrante "Genialna przyjaciółka" zaproponuje Weronika Szczawińska.

W Teatrze Capitol trwają już próby do Szekspirowskiego "Makbeta" w reżyserii Agaty Dudy-Gracz. Rolę tytułową zagra Cezary Studniak, a w Lady Makbet wcieli się Magdalena Kumorek, która dwa lata temu stworzyła fenomenalną postać w "Kumernis" z gdyńskiego Teatru Muzycznego, chyba najwybitniejszym jak dotąd przedstawieniu Dudy-Gracz. Pierwszy pokaz zapowiedziano na 13 października.

Z Wrocławia przenieśmy się na północ. Ciekawie zapowiadają się plany Współczesnego w Szczecinie od 25 lat prowadzonego przez Annę Augustynowicz. W listopadzie dostaniemy tam jedną z niewielu szans zobaczenia klasycznej tragedii: niegdyś niezwykle ceniony, a dziś reżyserujący nieco rzadziej Rudolf Zioło pokaże "Króla Edypa" Sofoklesa.

Pozostając na wybrzeżu, warto zahaczyć o Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie. Spektakl opowiadający o historii miasta i losach jego mieszkańców zaprezentuje Piotr Ratajczak, reżyser bardzo chętnie podejmujący na scenach tematy społeczne, bliskie sprawom lokalnym.

W gdyńskim Muzycznym z premier repertuaru dramatycznego warto wymienić "Tlen" Wyrypajewa w reżyserii wspomnianego Rudolfa Zioły (luty).

Jak zawsze przynajmniej kilka bardzo ważnych tytułów zapowiada gdański Teatr Wybrzeże świetnie prowadzony przez Adama Orzechowskiego, co pokazuje frekwencja sceny. W tym sezonie trzeba będzie się odnieść do "Elegii" Nicka Paynea w wersji Grzegorza Wiśniewskiego, w tym momencie najciekawszego u nas reżysera teatru psychologicznego (marzec), oraz do "Święta Winkelrieda" wg dramatu Jerzego Andrzejewskiego i Jerzego Zagórskiego (czerwiec) - spektakl pokaże Marcin Liber. Sukcesem komercyjnym okaże się "Jak wam się podoba" Szekspira w reżyserii Krystyny Jandy (lipiec).

Kierując się na wschód, warto zweryfikować premiery w olsztyńskim Jaraczu: zwłaszcza "Lot nad kukułczym gniazdem" Wassermana; tytuł gościnnie wyreżyseruje Igor Gorzkowski (23 września).

Zostajemy po wschodniej stronie teatralnej mapy. W białostockim Dramatycznym ważne rzeczy szykują się w drugiej części sezonu: szczególnie przewidziana na luty "Obława augustowska" wg tekstu przygotowanego specjalnie przez Konrada Szczebiota i Adama Białousa, w reżyserii Piotra Tomaszuka (szefa pobliskiego, supraskiego Teatru Wierszalin).

Teraz kierujemy się do toruńskiego Teatru Horzycy, w którym pierwszy sezon jako dyrektor artystyczny zaczyna Paweł Paszta. Zdążył już potwierdzić repertuar, w którym najmocniejsze punkty to "Tango" Mrożka w reżyserii Piotra Ratajczaka (grudzień) i "Król Edyp" (zatem tytuł ten czeka na nas nie tylko w Szczecinie) przygotowywany przez Wojciecha Klemma (czerwiec).

Przenieśmy się do Poznania, gdzie ogromne znaczenie mają Polski kierowany przez Macieja Nowaka i Nowy pod przywództwem Piotra Kruszczyńskiego. Na tej pierwszej scenie tajemniczo zapowiada się spektakl "Czas Kaczyńskiego" Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego (listopad). W styczniu Jakub Skrzywanek wyreżyseruje "Kordiana" Słowackiego. Wydarzeniem będzie współpraca Polskiego z Janem Klatą, który ma zamiar wystawić "Fryderyka Wielkiego" Nowaczyńskiego.

W poznańskim Nowym na razie ujawniono plany tylko do końca tego roku. Najważniejsza w tym okresie wydaje się premiera "Iwony, księżniczki Burgunda" Gombrowicza w reżyserii Magdaleny Miklasz.

Część swoich pomysłów ujawnił także Teatr Ósmego Dnia. Na listopad aktor tej legendarnej grupy Jacek Chmaj zapowiada premierę "Dzieci rewolucji", spektakl na nowo podejmie temat przewrotu bolszewickiego z 1917 r.

Zerknijmy teraz dalej, do Teatru Szaniawskiego w Wałbrzychu. Tam również będziemy mogli zobaczyć Gombrowiczowską "Iwonę", ale w reżyserii debiutanta - Grzegorza Jaremki.

Interesująco zapowiada się repertuar Śląskiego w Katowicach. "Sztukę" Yasminy Rezy obejrzymy w reżyserii Tadeusza Bradeckiego (wrzesień), a w marcu spektakl Mai Kleczewskiej dialogujący ze scenariuszem filmu Johna Cassavetesa "Kobieta pod presją" z 1974 r. Blisko Śląskiego, w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu, Weronika Szczawińska wystawi "Wojnę światów" wg H. G. Wellsa (listopad).

Zmierzamy do Kielc, zatem do Teatru Żeromskiego. Monika Strzępka z Pawłem Demirskim zaprezentują tam "Jądro ciemności" wg Conrada (w koprodukcji z warszawską IMKA Tomasza Karolaka - premiera w styczniu). W kwietniu Mikołaj Grabowski w autorskim projekcie odświeży nam spojrzenie na Fredrę. Wyjątkowo oczekiwaną premierą będzie "Jak wam się podoba" Szekspira w reżyserii Mai Kleczewskiej (czerwiec). W kontekście zapowiadanego tego samego tytułu w gdańskim Wybrzeżu - w ujęciu Krystyny Jandy - porównanie obu spektakli może wypaść nader szokująco.

Nie zapominajmy o Teatrze Kochanowskiego w Opolu, w którym od roku artystyczną dyrekcję sprawuje Norbert Rakowski, i to z sukcesem. Nie wszystkie szczegóły są potwierdzone, ale wiemy np., że w listopadzie Daria Kopeć pokaże projekt wg głośnego reportażu Marty Abramowicz "Zakonnice odchodzą po cichu".

Co prawda niejasna sytuacja w Starym Teatrze blokuje naszą wiedzę o nowym sezonie w Krakowie, lecz możemy przynajmniej wspomnieć o wydarzeniach na innych scenach. W Teatrze Słowackiego, w którym kuratorem artystycznym jest Bartosz Szydłowski, w październiku zobaczymy "Zemstę" Fredry w reżyserii Anny Augustynowicz, a w listopadzie "Bolesława Śmiałego" Wyspiańskiego w interpretacji Pawła Świątka. W Stu z powodzeniem będą grane "Śluby panieńskie" Fredry w reżyserii Krzysztofa Pluskoty (wrzesień). W Ludowym dwiema ważnymi premierami będą "Sędziowie" Wyspiańskiego w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej (styczeń) oraz "Mistrz i Małgorzata" wg Bułhakowa w wersji Pawła Passiniego (maj; nad adaptacją pracuje jeden z najciekawszych obecnie dramatopisarzy Artur Pałyga).

Już kilka miesięcy temu precyzyjnie przedstawił swoje plany dla Teatru Solskiego w Tarnowie Marcin Hycnar, nowy dyrektor tej sceny, do niedawna jeden z liderów młodego pokolenia aktorów w Teatrze Narodowym. Sam na otwarcie wyreżyseruje "Porachunki z katem", znakomity dramat Martina McDonagha.

Skoro jesteśmy na południu teatralnej mapy, to nie można nie wspomnieć o mocnym otwarciu sezonu w Polskim w Bielsku-Białej, w którym na 30 września Janusz Opryński przygotowuje adaptację "Idioty" Dostojewskiego w dużej mierze inspirowanej esejem Cezarego Wodzińskiego na temat twórczości rosyjskiego pisarza (stąd tytuł spektaklu: "Św. Idiota").

No i na koniec teatralne centrum Polski, czyli Warszawa. To tutaj zobaczymy wszystko, co w tym sezonie wywoła najgorętsze dyskusje. Wszystko wskazuje też na to, że przynajmniej kilka stołecznych premier zyska skalę międzynarodową. Dotyczy to "Procesu" wg Kafki w reżyserii Krystiana Lupy. Rok temu próby do przedstawienia we wrocławskim Polskim zostały przerwane z powodu konfliktu wokół nowej dyrekcji. Teraz spektakl pod swoją kuratelę biorą aż cztery sceny: Nowy Teatr, STUDIO teatrgaleria, Powszechny oraz TR Warszawa. Zostanie on wystawiony dokładnie w takiej samej obsadzie, jaka miała się pojawić na scenie wrocławskiej. W roli Józefa K. zobaczymy grających wymiennie Andrzeja Kłaka i Marcina Pempusia. Spektakl jest również koprodukcją z Le Quai - Centre Dramatiąue National w Angers, a jesienią 2018 r. będzie pokazywany w paryskim Theatre de l'Odeon. Premiera 15 listopada w Nowym Teatrze.

Na tej samej scenie kierowanej przez Krzysztofa Warlikowskiego zobaczymy w nowym sezonie m.in. serię przedstawień Michała Zadary opartych na wątkach z biblijnej Księgi Rodzaju (pierwsza odsłona projektu 1 września). I na koniec sezonu, w czerwcu, premiera pierwszego od trzech lat polskiego spektaklu Warlikowskiego. Po latach literackich kolaży i adaptacji reżyser powróci do dramatu i wystawi "Pakujemy manatki" Hanocha Levina.

W TR sezon też zapowiada się imponująco. W październiku Michał Borczuch pokaże adaptację pięciotomowej autobiograficznej powieści Norwega Karla Ove Knausgarda "Moja walka", która nie tak dawno okazała się niezwykłym wydarzeniem literackim nie tylko w Skandynawii. W marcu sporo zamieszania zrobi interpretacja "Mistrza i Małgorzaty" dokonana przez Konstantina Bogomołowa.

W Narodowym sezon rusza 16 września premierą "Twórców obrazów" Enąuista z Anną Seniuk w roli głównej. W lutym zobaczymy "Śmierć Dantona" Buchnera, spektakl Barbary Wysockiej. A w maju przedstawienie, na które ja czekam chyba najbardziej - mistrz z Litwy Eimuntas Nekrośius wyreżyseruje "Ślub" Gombrowicza.

Czy po latach kryzysu oddech odzyska Teatr Studio? Dyrektor Natalia Korczakowska zapowiada m.in. monodram na podstawie życiorysu Oriany Fallaci, w którym zagra Ewa Błaszczyk (listopad). W styczniu sama Korczakowska pokaże "Biesy" wg Dostojewskiego, w marcu zaś "Kartotekę" Różewicza zaproponuje Radosław Rychcik. Pewną ekstrawagancją okaże się zapewne monumentalny "Sen srebrny Salomei" Słowackiego w interpretacji Michała Zadary - reżyser ma zamiar wykonać cały spektakl solo.

A jak wyglądają najciekawsze plany pozostałych stołecznych scen? W Powszechnym dyrektor Paweł Łysak ogłasza premierę m.in. "Nerona" Jolanty Janiczak w reżyserii Wiktora Rubina (luty) oraz przedstawienie w 50. rocznicę Marca '68 w reżyserii Zadary. W planach ma też nową premierę Barbary Wysockiej.

We Współczesnym najmocniejszym punktem sezonu będzie "Psie serce" wg Bułhakowa. W obsadzie m.in. Borys Szyc.

W Ateneum pod nową dyrekcją Pawła Dangela oprócz kilku lżejszych rzeczy obejrzymy m.in. "Nad czarnym jeziorem" Dei Loher w reżyserii Iwony Kempy (styczeń; w obsadzie m.in. Agata Kulesza i Marcin Dorociński) oraz "Trans-Atlantyk" wg Gombrowicza (luty) w reżyserii Artura Tyszkiewicza.

W Teatrze Dramatycznym dyrektor Tadeusz Słobodzianek zapowiada "Pociągi pod specjalnym nadzorem" wg Hrabala. Przedstawienie wyreżyseruje Jakub Krofta. "Karierę Artura Ui" Brechta pokaże Marek Kalita (z Łukaszem Lewandowskim w roli głównej). Aż dwa razy przygotowywany jest spektakl szekspirowski: za "Sen nocy letniej" będzie odpowiadał węgierski reżyser Gabor Mate, a za "Hamleta" Tadeusz Bradecki (terminy wszystkich premier są ustalane).

Oddech po latach niedofinansowania odzyskuje Teatr Polski mimo kłopotów prowadzony przez Andrzeja Seweryna. Dzięki temu, że scena trafiła pod finansową opiekę Ministerstwa Kultury, nieporównanie częściej będziemy mogli oglądać na niej nowe przedstawienia. Zatem w grudniu od dawna już zapowiadany "Wujaszek Wania" Czechowa w reżyserii Iwana Wyrypąjewa (koprodukcja z grupą produkcyjną Nancy założoną przez Wyrypajewa i jego najbliższych współpracowników). W spektaklu zobaczymy m.in. Karolinę Gruszkę, Macieja Stuhra i Seweryna. Na nowy sezon dyrektor zapowiada także "W oczach Zachodu" wg Conrada w reżyserii Janusza Opryńskiego oraz m.in. prawdopodobnie adaptację powieści "Król" Szczepana Twardocha, którą przygotuje Paweł Demirski, a wyreżyseruje Monika Strzępka.

Do rangi pełnoprawnej sceny dramatycznej urasta ostatnio Teatr Żydowski. Mimo że od dłuższego czasu nie ma już swojej siedziby i korzysta z różnych przestrzeni, nie zwalnia tempa i ma całkiem bogate projekty w zanadrzu. To w Żydowskim Maja Kleczewska w listopadzie wystawi "Golema" wg Gustava Meyrinka, później zaś Jędrzej Piaskowski poświęci przedstawienie Wierze Gran.

Z pewnością warto też będzie odwiedzać sceny prywatne i offowe. W Polonii i Och-Teatrze Krystyny Jandy sezon rozpocznie się "Pomocą domową" Camolettiego (9 września) w reżyserii szefowej obu scen (z Jandą również w roli głównej). Jak znam życie, będzie to wielki hit, który szybko osiągnie setkę pokazów.

W Studiu Teatralnym Koło artystycznie prowadzonym przez Igora Gorzkowskiego pozytywnym zaskoczeniem będzie współpraca z Pawłem Miśkiewiczem, który dotąd wystawiał przede wszystkim na dużych scenach repertuarowych. W grudniu na Pradze zobaczymyjego adaptację "Ości", czyli powieści Ignacego Karpowicza. Z kolei w silnie powiązanym z Kołem Teatrem Ochoty sezon będzie przebiegał pod znakiem kobiet reżyserek i kobiet bohaterek - tak go reklamuje dyrektor Joanna Nawrocka.

A zatem? Czy omówiliśmy przynajmniej te najważniejsze spektakle 2017/2018? Chyba tak, ale rzecz jasna po drodze na pewno jeszcze wiele się wydarzy. Do zobaczenia na teatralnych szlakach w całej Polsce.

Przemysław Skrzydelski
Sieć Prawdy
30 sierpnia 2017

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

"Edyta Stein" - Synago...
Roberto Skolmowski