Teatr głupoty

Krzysztof Orzechowski - SAM ZE SOBĄ …

W 1947 roku ukazała się głośna książka Aleksandra Bocheńskiego „Z dziejów głupoty w Polsce", która niebawem okazała się wręcz kultowa, nie bez pomocy komunistycznych władz. Ów polityczny pamflet dotyczył Polski XVIII i XIX wiecznej i wskazywał jakie to przyczyny bezmyślności i braku przewidywania doprowadziły do klęsk kolejnych insurekcji i utraty samodzielnego bytu. To ważna książka, ale na szczęście historycznie mamy już to wszystko poza sobą.

To ważna książka, jeśli pominie się c.v. autora, który był postacią mocno kontrowersyjną, zwłaszcza po II wojnie światowej, niemniej jego spostrzeżenia związane z głupotami jakie sobie zafundowaliśmy w opisywanych czasach są w wielu wypadkach trafne. Polityczne tło już nie istnieje, ale głupota szerzy się nadal w sposób zastraszający i dotyka wszystkich naszych działań. A jej skutki mogą być opłakane. Podejrzewam, że dzisiaj moje drugie ja będzie często zgadzać się z pierwszym. Bo temat tego specyficznego dwugłosu narzuci jednomyślność.

Od czego zacząć: od polityki, zdrowia, sportu, kultury? Po kolei. Skoro zaczęliśmy od książki Bocheńskiego, to może od polityki?

Jarosław Kaczyński uchodzi za polityka bezwzględnego, obdarzonego nieprawdopodobnym słuchem i węchem, przezornego i przewidującego bezbłędnie ruchy wszystkich graczy, wyczuwającego ambicje i kompleksy innych (bo sam ma je w nadmiarze!). Dlaczego więc przekazał tak ogromną władzę „małemu koalicjantowi", mimo, że miał nie najlepsze doświadczenie ze Zbigniewem Ziobro. I choć rozumiem kalkulacje związane z podłożeniem „miny", jaką miało być arcytrudne zadanie, czyli przeprowadzenie zmian w sądownictwie. Rozumiem też późniejszy bolesny rachunek sejmowych głosów (bez tych kilkunastu „ziobrzystów" PIS nie miałoby większości), ale to dopiero w drugim wyborczym rozdaniu. Jednak nie potrafię decyzji wzmacniających Solidarną Polskę nazwać inaczej, niż polityczną głupotą, no... dużym politycznym błędem.

A Solidarna Polska na czym opierała związek z PIS-em? Czyżby pozbyła się lęku, że nie zostanie schrupana na przystawkę licząc na wzrost własnej omnipotencji? Zgoda, nie przeliczyli się. A teraz kto kogo upokorzy? Prezes ministra, czy minister prezesa? A dać się upokorzyć w polityce, to stracić rozum.

To teraz trochę o zdrowiu. Kuriozalnie głupia jest ustawa (poprawka) zaostrzająca kary za popełnienie błędu medycznego. Wszyscy zwracają uwagę, że lekarze będą się bali podejmować ryzyko podczas leczenia pacjentów, bo jeśli ich interwencje nie powiodą się, grozi im więzienie. Czyli medycyna defensywna. A to oznacza stagnację, wręcz cofanie się.

Mówi się, że wszyscy stracą z wyjątkiem ministra sprawiedliwości, bo to jego zemsta na lekarzach.

Tłumy koronasceptyków, manifestacje, coraz częstsze i coraz liczniejsze w różnych miastach, nie tylko w Warszawie. Jest w Polsce blisko 120 tysięcy tych, co nie wierzą w pandemię, ale w spisek rządów wielkich mocarstw, które w ten sposób chcą zawładnąć obywatelami, podporządkować sobie zwykłych ludzi, ba, całe narody! Wbrew lekarzom, którzy nadludzkim często wysiłkiem walczą z wirusem, wbrew tym co umierają, wbrew rozpaczy ich bliskich, wbrew ozdrowieńcom, którzy walkę wygrali, a potem zdają przerażające relację, wbrew naukowcom z całego świata, wbrew statystyce! Nie wierzą!

Doprawdy, trzeba być niebywałym głupcem, żeby tego wszystkiego nie dostrzegać. I fanatycznym wyznawcą różnych teorii spiskowych.

A w Internecie skrzykują się ci, którzy uważają maseczki za zamach na ich osobistą wolność. Zaatakują Ikeę, niech spróbują ich nie obsłużyć, albo nie wpuścić! Za nic mają tych, którzy się boją, są wobec nich pełni pogardy, za nic mają wewnętrzne regulaminy. W konstytucji nie ma słowa o maseczkach. Ustawy też są niedopracowane. Ale Polak potrafi postawić na swoim. Następna gromada głupców.

Tymczasem do jednej ze szkół wpada oszalały rodzic domagając się, żeby dzieci zdjęły z twarzy kagańce!

„Jak już będzie szczepionka zaszczepi się pan/pani?" „Nie." Takiej odpowiedzi udziela blisko 50% naszych rodaków. Sceptyczni obywatele innych europejskich krajów stanowią 20-30% badanych. Setki najwybitniejszych naukowców na całym świecie pracują nad skuteczną i bezpieczną szczepionką. Ich badania pochłaniają miliony dolarów. A Polacy? Polacy powiedzą, że się nie zaszczepią, taka to narodowa mądrość.

Co słychać w sporcie? Przeczytałem gdzieś (albo usłyszałem?!) co Zbigniew Boniek powiedział o Jerzym Brzęczku. Jest z jego trenerskich działań w pełni zadowolony. Bo wykonuje wszystkie polecenia. Czyżby prezes nie wiedział, że trener kadry narodowej musi mieć silną osobowość, musi być dobrym strategiem nie tylko wykonawcą (zakładnikiem) koncepcji Zarządu PZPN, musi mieć własne, konsekwentne zdanie, czym imponuje zawodnikom. Słowem musi być jakiś, niechby nawet zadziorny i rogaty! Nie chcę sympatycznego i wielce zasłużonego Zibiego obdarzać brzydkim epitetem. Ale jak nazwać jego wypowiedź o Brzęczku? Czy nie są to mądrości a rebours?

No i wreszcie kultura, w tym oczywiście teatr. Blisko sto lat temu Margaret Mitchell napisała „Przeminęło z wiatrem". Niewiele lat później powstał głośny film pod tym samym tytułem, zdobywca 8 Oscarów, uważany za najwybitniejszy melodramat w historii kina. Tymczasem dzisiaj to dzieło (literackie i filmowe) poddawane jest miażdżącej krytyce, jako że gloryfikuje rasistowskie Południe Stanów. Podobny los spotyka wiele innych utworów. Przyszła też pora na niszczenie pomników „kolonizatorów". Jakby się ktoś zastanowił, to interpretowanie tamtych zamierzchłych historii i patrzenie na tamtych bohaterów poprzez pryzmat dzisiejszej poprawności politycznej jest szczytem idiotyzmu. Inny był świat, inne rządziły w nim wartości. Ale Margaret Mitchell atakują zarówno ci, którzy uważają, że 100 lat temu mogliby zostać obrażeni, jak i ci, którzy boją się, że ktoś może poczuć się obrażony dzisiaj, dlatego, że 100 lat temu...itd. Niestety, zaraza dotarła już do Polski. Krzysztof Materna reżyseruje w Gliwicach musical oparty na „Przygodach Tomka Sawyera". Ta powieść powstała prawie 150 lat temu, ale reżyser musiał dopisać coś autorowi, Markowi Twainowi, prawdopodobnie po to, żeby stało się jasne, że wpisana w książkę nierówność białych i czarnych jest historycznym błędem i nie mieści się w dzisiejszym porządku politycznej poprawności.

A niech tam. Już widzę nowe wydanie „W pustyni i w puszczy" okraszone komentarzami jedynie dzisiaj słusznymi, daj Boże, bez ingerencji w tekst Sienkiewicza. Cóż, lepsze to, niż stosy płonących książek!

wrzesień, 2020

Krzysztof Orzechowski
Dziennik Teatralny
23 września 2020

Książka tygodnia

Biała jak mleko, czerwona jak krew
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Alessandro D'Avenia

Trailer tygodnia

Romans wschodni
Victoria Vatutina i Olga Bilas
Koncert spina w harmonijną całość kla...