Teatr musi zakorzenić się w rzeczywistości

Rozmowa z Mariuszem Napierałą

Teatr musi być widoczny, musi być żywy i mówić także językiem słyszalnym. Przedstawienia teatralne to zawsze spotkanie i dyskusja z widzem na tematy ważne, miłe ale i takie, które przemilczamy, boimy lub wstydzimy się o nich mówić. To nie tylko rozrywka, to przede wszystkim bycie blisko widza na dobre i na złe.

Z Mariuszem Napierałą - dyrektorem Teatru Kameralnego w Bydgoszczy, o podsumowaniu sezonu artystycznego 2020/2021 - rozmawia Ilona Słojewska z Dziennika Teatralnego.

Ilona Słojewska: - Jak układał pan dyrektor sezon teatralny 2020/2021? Czy opatrzył go pan określonym przesłaniem?

Mariusz Napierała - Nie nadawałem haseł kolejnym sezonom, które zaplanowałem, wiedząc, że taka deklaracja w momencie otwierania nowej sceny w mieście, w którym dotąd nie funkcjonował zawodowy teatr dla dzieci i młodzieży byłaby trochę „na wyrost" lub nawet „trochę nie fair" w stosunku do naszych przyszłych widzów, z którymi chcemy się poznać i zaprzyjaźnić. Teatr wyrasta z miejsca, w którym działa, ale przede wszystkim tworzą go ludzie - aktorzy i widzowie. Teatr to dialog na tematy ważkie, trudne, teatr bawi i uczy, więc musi się niejako zakorzenić w rzeczywistości. Odpowiadając zatem na pytanie wprost – był to sezon siewu... Trochę jak u Reymonta w „Chłopach"; ten cykl wynika z praw natury.

- Jak konstruował pan zespół aktorski?

- No właśnie... Czas budowania zespołu przypadł na czas pandemii. Wtedy ogłosiliśmy ogólnopolski casting do zespołu artystycznego. Zgłosiło się w systemie on-line ponad 160 osób. Głównie zawodowych aktorów, absolwentów wydziałów lalkarskich polskich uczelni teatralnych, ale także aktorów dramatycznych czy musicalowych. Po wstępnej fazie przesłuchań on-line, wyłoniliśmy grono kandydatów i już w formie audycji - przesłuchań na scenie, oczywiście w reżimie sanitarnym!!! zbudowaliśmy trzon zespołu - 12 aktorów. Planujemy w najbliższym czasie uzupełnić jeszcze ten skład, tak, aby zespół liczył 16 aktorów. Nie mniej jednak ta „dwunastka " to mój powód do dumy. To wspaniały młody zespół aktorski, bardzo ambitny, kreatywny, zaangażowany w pracę teatru i tworzenie repertuaru. To ludzie z pasją w duszy i ogniem w oczach. Dla mnie to zespół najlepszy na świecie!

- Sięga pan po spektakle z bardzo zróżnicowanych obszarów kulturowych

- Staram się tak konstruować repertuar, aby dotknąć różnych aspektów życia, kręgów kulturowych, różnych estetyk teatralnych, a nadto kierować te różnorodne propozycje dla widzów w różnym wieku. To z jednej strony potrzeba pokazania możliwie szerokiego spektrum barw sztuki teatralnej, ale także swoiste „badanie" oczekiwań naszej publiczności, która, jak już wspomniałem, stałej, zawodowej sceny dla dzieci i młodzieży dotąd nie miała.
Założyłem w moim programie plan na 3 sezony teatralne, bo pierwszy był organizacyjny, i w każdym z nich zaplanowałem po 6 premier, co wynika też z mojego kontraktu. Chciałbym, aby w każdym sezonie znalazły się przedstawienia kierowane do różnych grup wiekowych, spektakle familijne, propozycje dla dzieci do 3 lat – „Naj – najów", rzadziej przedstawienia dla widzów dorosłych.
Jednym z nurtów jest teatr familijny, teatr na pograniczu musicalu i teatru animacji. Taką propozycją było przedstawienia w reżyserii Arkadiusza Klucznika pt. „Proszę słonia" wg Ludwika Jerzego Kerna. To klasyka polskiej literatury dla dzieci, którą doskonale zna każdy obecny 40- 50-latek np. ze osławionego serialu animowanego emitowanego w latach 60-tych i 70-tych w telewizji pod tym samym tytułem i z niezapomnianymi kreacjami Ludwika Benoit, Ireny Kwiatkowskiej czy Wiesława Michnikowskiego, a w naszej wersji ze wspaniałą muzyką Piotra Klimka i tekstami piosenek Dariusza Czajkowskiego. Spektakl kierowany jest do dzieci w wieku 5-8 lat.
Ważną grupą są nastolatkowi i młodzież w wieku licealnym. Tę publiczność chcemy zainteresować polską prapremierową wersją niezwykłego musicalu „Islander" w polskim tłumaczeniu „Wyspa" Finna Andresona w reż. Agnieszki Płoszajskiej. Dla starszych dzieci proponujemy „ Bajki dla niegrzecznych dzieci" Heinricha Hoffmanna w interpretacji scenariuszowej Szymona Jachimka, utrzymanego w klimacie „komedii noir" czyli „trochę creepy". Trudne sprawy – czyli mierzenie się z problemami nurtującymi młodych ludzi, to cykl w którym zrealizowaliśmy wraz z Pawłem Szkotakiem przedstawienie „Czy ryby śpią?" Jensa Raschke, w którym główna bohaterka Jette mierzy się z odejściem bliskiej osoby. W końcu „Dziewczynka z herbacianych pól" Arka Klucznika to wyprawa w nieznane. Propozycja już wakacyjna pokazująca tradycyjną balijską legendę jako prosty świat wartości, który ubrany w koloryt orientu jest wyprawą na drugą półkulę Ziemi.

- Skąd pomysł na współpracę z Grzegorzem Kasdepke, ulubieńcem małych czytelników?

- Współpraca z Grzegorzem Kasdepke to efekt mojej fascynacji postacią Detektywa Pozytywki. Miałem okazję poznać jego przygody za sprawą bycia ojcem. Moje dzieci Tymon i Paulina od najmłodszych lat chłonęli przygody Pozytywki z kart książek, które czytaliśmy z żoną wieczorami, popołudniami; właściwie w nieskończoność... Tą drogą moja znajomość z detektywem stała się bardzo zażyła. Gdy poznałem osobiście Grzegorza Kasdepke, natychmiast „zapaliło mi się światełko", aby napisał dla naszego teatru cykl pt. „Detektyw w muzeum," a potem „Detektyw w sieci". Te projekty realizowane były we współpracy z bydgoskimi muzeami, ale też w sieci internetu – co trochę wymusiła pandemia. Ale dzięki niej paradoksalnie udało nam się stworzyć mini serial filmowy z zagadkami kryminalnymi, którego druga odsłona pojawi się „w sieci" już w nowym roku szkolnym. Planujemy jeszcze wraz Grzegorzem Kasdepke realizację spektaklu teatralnego specjalnie napisanego dla naszego Teatru, ale to jeszcze jest w sferze planów.

- Zaprasza pan bardzo uznanych artystów do realizacji spektakli, jak i do stworzenia jednorodnego stylistycznie plastycznego wizerunku teatru

- Dla mnie jako dla plastyka, scenografa ten wizerunek jest szczególnie ważny. Moim pierwszym zawodem jest grafika – projektowanie graficzne. Stąd pewnie ta dbałość. Myślę jednak, że w obecnej erze "obrazkowej", bo żyjemy i wychowujemy nasze dzieci w kulturze obrazu, filmu, animacji, telewizji, teledysków, multimediów oraz ogrom wartości graficznych w wydawnictwach czy na ulicy, każe nam w tym świecie rozpychać się łokciami. Bo teatr musi być widoczny, musi być żywy i mówić także językiem słyszalnym. Przedstawienia teatralne to zawsze spotkanie i dyskusja z widzem na tematy ważne, miłe ale i takie, które przemilczamy, boimy lub wstydzimy się o nich mówić. To nie tylko rozrywka, to przede wszystkim bycie blisko widza na dobre i na złe.
Jestem bardzo szczęśliwy i zarazem dumny, że udało mi się zaprosić do współpracy wspaniałych artystów, a zaproszenia przyjęli autorzy Michał Rusinek, Grzegorz Kasdepke, Marta Guśniowska, Malina Prześluga czy Szymon Jachimek. Znakomici aktorzy - Mateusz Damięcki, Hanna Śleszyńska, Łukasz Nowicki, Tomasz Sapryk i Roma Gąsiorowska. Wśród reżyserów gościliśmy Pawła Szkotka, szefa Teatru Biuro Podróży, Agnieszkę Płoszajską, reżyserkę młodego pokolenia osiągającą obecnie coraz większe sukcesy na polskiej scenie teatru dla dzieci, ale i musicalowej.

Nie mogę nie wspomnieć o naszym stałym współpracowniku, mentorze Arkadiuszu Kluczniku! Arek jest „dobrym duchem" naszego teatru. Poza reżyserowaniem, konsultuje i doradza jako doświadczony, wieloletni dyrektor teatrów lalki i aktora, a także wybitny pedagog – wykładowca Akademii Sztuki Teatralnej Wydziału Lalkarskiego we Wrocławiu. To właśnie on pomagał mi zebrać nasz zespół aktorski.

- Dba pan o edukację teatralną młodych widzów. Detektyw Pozytywka zaprasza dzieci do wspólnych gier w miejskiej przestrzeni. Miniony sezon dominował w wiele ciekawych okołoteatralnych działań

- To bardzo ważne, aby wraz z realizacją planów artystycznych „zanurzać się" w materię codziennego życia i dyskretnie tę codzienność przyodziewać w kolory. Dzięki tym bardziej bezpośrednim spotkaniom w innej niż teatralna przestrzeni, także w plenerze, można bliżej poznać naszych widzów i pokazać im, że teatr to nie tylko budynek i aktorzy. To także widzowie i ich wyobraźnia. Teatr może powstać wszędzie i w każdej chwili, wystarczy tylko wyobraźnia i chęć opowiadania historii...
Warto tutaj wspomnieć, że w nurcie edukacji wraz z Szymonem Jachimkiem planujemy już nowy cykl teatralno-edukacyjny zatytułowany „Saga rodu korników", w którym przewrotnie chcemy opowiedzieć najmłodszym o historii cywilizacji.

- Z jakimi refleksjami chciałby się pan podzielić w związku z minionym sezonem? Czy pana zdaniem określone formy spektakli typu on-line wejdą na stałe do teatru? I czy myśli pan w związku z przyszłym sezonem o alternatywnych działaniach?

- Muszę przyznać, że Teatr Kameralny w Bydgoszczy jako chyba jeden z pierwszych „wszedł do sieci" ze swoimi spektaklami on-line. Pierwsze z nich miały miejsce już w pierwszych tygodniach lockdownu w marcu 2020 roku. Bez żadnej techniki i co ważne, absolutnie „na żywo" przy zastosowaniu wyłącznie smartfonów zorganizowaliśmy czytelniczą „Sztafetę on-line" w ramach przerwanego przez pandemią cyklu „Poczytaj mi...". Następnie w podobnym charakterze odbyła się inscenizacja „Wierszyków domowych" Michała Rusinka z jego osobistym udziałem! Nasz program o musicalach dla dzieci, który już technologicznie był bardzo zaawansowany „Poczytaj mi... i zaśpiewaj czyli książki, które natchnęły musical" został uznany w sieci za jeden z najciekawszych musicalowych prezentacji on-line. Wzięły w nim udział „gwiazdy" polskich scen musicalowych Edyta Krzemień, Damian Aleksander i Marta Wiejak. Program narracyjnie poprowadził Jacek Mikołajczyk – dyrektor artystyczny Teatru Syrena w Warszawie. Warto też podkreślić, że w spektaklu tym wzięła udział wyłoniona w castingu młoda artystka – Maja Golańska, która brawurowo wykonała dwie piosenki z musicali „Annie" oraz „Matilda".

Myślę, że postać on-line pozostanie już z nami w życiu teatralnym jako zupełnie odrębna forma widowiska, pewnie będzie się rozwijać i ewoluować. Jednak w żaden sposób nie zastąpi Teatru jako spektaklu i relacji, jakie zachodzą pomiędzy aktorem i widzem podczas każdego przedstawienia w świecie oraz w czasie rzeczywistym.

- Chciałby pan zorganizować w przyszłości festiwal teatralny, kiedy już Teatr Kameralny zostanie uroczyście otwarty?

- Od początku mojego dyrektorowania ten temat powraca. Wiąże się on przede wszystkim z otwarciem naszej siedziby przy ul. Grodzkiej 14-16 w Bydgoszczy. Otwarcie Teatru Kameralnego na własnej scenie najprawdopodobniej nastąpi już w styczniu 2022 roku! Kiedy już będziemy „u siebie" na pewno zorganizujemy festiwal. Jaki on będzie, tego na razie nie powiem, bo jest kolejna sfera planów, ale także intensywnej pracy nad przygotowaniem jego formuły. Festiwale, choć jest ich mrowie na mapie naszego kraju i poza nim, dają ogromy ładunek doświadczeń, inspiracji oraz emocji. To wydarzenia bardzo potrzebne zarówno dla teatrów, ich zespołów, jak i dla widzów. To okna na świat. A my chcemy świat poznawać, uczyć się go, opisywać i doceniać wraz z naszymi widzami.

- Bardzo dziękuję za rozmowę, życzę wielu sukcesów oraz jak najszybszego pełnego żywego kontaktu z młodymi widzami!

__

Mariusz Napierała - Scenograf, inscenizator i grafik. W 2000 ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku na Wydziale Malarstwa i Grafiki wraz ze specjalizacją ze scenografii. Dyrektor Teatru Kameralnego w Bydgoszczy.

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny Bydgoszcz
10 sierpnia 2021

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia