Teatr przeżywa dramat

Instytucja walczy ze złodziejami i wandalami

Od trzech tygodni trwa walka toruńskiego Teatru im. Wilama Horzycy ze złodziejami i wandalami. Jej sceną jest posesja, na której teatr ma swoją stolarnię. Adres nie jest najlepszy: Pod Dębową Górą.

Stary, ponadstuletni budynek z czerwonej cegły znajduje się w najbardziej zaniedbanej części tej ulicy. Stoi nieco na górce. Sprzed teatralnej stolarni widać więc pobliskie, sklecone z różnych materiałów, domki i najczęściej zapyziałe podwórka. Niedaleko znajduje się największy sklep w okolicy, przed którym w czwartek po 9 rano można zauważyć mężczyzn popijających piwko na śniadanie.

Toruński teatr ma tu stolarnię od 20 lat. Kilka miesięcy temu z powodu oszczędności musiał zrezygnować z całodobowej ochrony. Zamontowano czujniki i alarm. Pierwszy atak nastąpił w Wielki Piątek wieczorem. Do firmy ochroniarskiej dotarł sygnał, że ktoś kręci się po posesji.

- Na miejscu okazało się, że ktoś zniszczył czujniki alarmowe na zewnątrz budynku - mówi Andrzej Churski, dyrektor administracyjny toruńskiego teatru. - Pojawiła się firma ochroniarska i policja w cywilnym samochodzie. Wtedy zaczęto rzucać w nas kamieniami. Nie było widać, kto. Policja wezwała posiłki, napastnicy odpuścili i rozpuścili się w ciemności. Okazało się też, że ktoś wtedy ukradł część bramy i płotu.

Teatr bramę i płot naprawił. Odbudowano również system alarmowy. Ci, którzy to w Wielką Sobotę robili opowiadali potem, że przyglądała im się z pewnej odległości grupa sześciu może siedmiu mężczyzn. Wyglądali na mieszkańców tej okolicy. Również wczoraj, kiedy wraz z dyrektorem Churskim pojawiliśmy się przed stolarnią, byliśmy przez pewien czas bacznie obserwowani przez kilku mężczyzn.

Po świętach złodzieje zaatakowali z drugiej strony posesji. Ukradli siatkowy plot i zniszczyli podtrzymujące go słupy. Teatr znów to szybko naprawił. Na kilka godzin. Gdy z placu zeszła ekipa remontowa, ktoś po prostu wyrwał z ziemi słupki, nim beton zdążył stężeć. Teraz z jednej strony posesji płotu nie ma.
Do stolarni wrócił ochroniarz. Nie czuł się tam całkowicie bezpieczny, ponieważ w ciągu ostatnich tygodni zdarzyło się chyba ze trzy razy, że podczas obchodów świsnęły mu koło ucha kamienie. Wzywał policję, ona przyjeżdżała, ale nikogo nie zatrzymano.
W nocy z ostatniego wtorku na środę po raz kolejny zniszczono czujki alarmowe. Wandali niszczących w tym tygodniu czujniki w teatralnej stolarni zarejestrowała kamera zamontowana wcześniej przez firmę ochroniarską. Czy zapis z niej pomoże w ich zatrzymaniu?

- Policja ciągle zapewnia nas, że jest na tropie złodziei i wandali, ale potrzebuje jeszcze czasu, ponieważ musi im udowodnić przestępstwa- mówi dyrektor Andrzej Churski, zastępca dyrektora do spraw administracyjnych toruńskiego teatru Wilama Horzycy. - Tymczasem to robi się już coraz bardziej niebezpieczne. Powoli mało bezpiecznie zaczyna się czuć również pracujący tam stolarz. A my nie wiemy, o co chodzi? Czy ktoś robi wszystko, aby w końcu dostać się do środka stolarni i ją okraść. Kokosów tam nie znajdzie. Są jakieś narzędzia, jak to w stolarni i nic więcej. A może chodzi o to, żeby nas stamtąd wykurzyć, bo ktoś chce kupić działkę? Nie mam pojęcia.

Teatr skontaktował się nawet z toruńskim ZGM-em, do którego należy posesja i od 20 lat jest od niego dzierżawiona, ale nikt jej zakupem się nie interesował. Ta przyczyna zdaje się więc odpadać.

Toruńska policja zapewnia, że prowadzi postępowanie w tej sprawie. Na razie miała dwa zgłoszenia o aktach wandalizmu i kradzieżach na terenie teatralnej stolarni. Podejrzanych póki co ustalić się nie udało.

Tymczasem toruński teatr, wobec powtarzających się niebezpiecznych zdarzeń, zastanawia się, czy nie poszukać nowej lokalizacji na swoją stolarnię. Trudno tego nie robić, skoro co jakiś czas docierają stamtąd informacje o niepokojących wydarzeniach.

Waldemar Piórkowski
Nowości
22 kwietnia 2013

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia