Teatr współczesny, Wałęsa ten sam

"Wałęsa w Kolonos" - reż. Bartosz Szydłowski - Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie

Na deski krakowskiego teatru Łaźnia Nowa powrócił spektakl "Wałęsa w Kolonos" w reż. Bartosza Szydłowskiego. To ciekawa realizacja dziwnego pomysłu podana w ideologicznym sosie.

Najlepiej byłoby umrzeć po obaleniu czerwonego Sfinksa. Wtedy od razu weszłoby się na pomniki" - mówi Jerzy Stuhr grający Lecha Wałęsę. Twórcy spektaklu z autorem tekstu Jakubem Roszkowskim postanowili porównać losy polskiego prezydenta do Edypa z Kolonos. Nawiązanie do mitologii greckiej, choć intrygujące, zdaje się być ryzykowne. Edyp był ojcobójcą i ożenił się z własną matką. Ale również zwyciężył potwora Sfinksa, który siał postrach w okolicy. Ten Sfinks w spektaklu porównany jest do komunizmu. Bardzo współczesna realizacja w industrialnych wnętrzach Łaźni Nowej to z pewnością ciekawy eksperyment, który, co warto podkreślić, nie ucieka od pokazania słabych stron Wałęsy. Oczywiście o współpracy z SB nie ma tu mowy - nie sądzę, by na udział w takim projekcie zgodził się Stuhr.

Jednak wypowiadane przez teatralnego Wałęsę złote myśli obnażają go. "To ja otworzyłem drzwi do wolności". "Tu religią jest zawiść i małostkowość". "Walczycie, by było gorzej, a nie lepiej". "Ja cały czas chcę rządzić. To jest domena królów. A ja jestem królem. Może ostatnim królem tej ziemi". Frazesy Wałęsy ośmieszają go, ale "Wałęsa w Kolonos" to też obraz polityka zagubionego. Bez politycznej otoczki, którą wokół spektaklu stworzono, byłoby to dzieło znacznie bardziej wartościowe.

Jerzy Stuhr mówi o pracy nad spektaklem i samym Wałęsie tak: "Będę go bronił, ponieważ jego postać podkreśla naszą straszliwą wadę narodową - nie cenimy własnych autorytetów. Mamy tendencje do niszczenia ich, na naszych oczach można wymazywać postaci historii. Jeśli tylko mogę dać skromny wkład, by Wałęsy nie wymazano, zrobię to". Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, że jest to spektakl broniący Wałęsy. Bo tak jak wspomniane frazesy obnażają Wałęsę, tak i robi to ten spektakl. Nie wiem. Być może wbrew woli twórców.

Jerzy Stuhr gra rolę tytułową. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy jest to spektakl broniący Wałęsy.

Sylwia Krasnodębska
Gazeta Polska Codziennie
26 października 2018

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia