Teatralne przytulenie

"Przytulaki" - reż: zespół - Teatr Baj Pomorski

Teatr poszukuje nowych sposobów kontaktu z widzem, który staje się coraz bardziej kapryśny i wymagający. Prawdziwym wyzwaniem okazuje się jednak dotarcie do odbiorcy nieświadomego, który jeszcze nie zdaje sobie sprawy, jak fascynująca potrafi być teatralna materia. Zawłaszczenie jego uwagi odbywa się podczas pierwszych spotkań z teatrem - spektakli inicjacyjnych, skierowanych do naj-najmłodszych. Taką próbę podjął Baj Pomorski z Torunia przygotowując "Przytulaki" - przedstawienie dla dzieci, które ukończyły pierwszy rok życia

To pierwszy tego rodzaju spektakl w Toruniu, wypełnia on więc lukę w reperturze udowadniając, że nie tylko zorganizowane grupy przedszkolne i szkolne mogą być uważnymi odbiorcami teatralnego przekazu. Od najmłodszych lat należy budować w widzu potrzebę odwiedzania przybytku sztuki, który w przyszłości będzie dostarczał wrażeń innego rodzaju. Aktorzy powinni zrobić wszystko, by to pierwsze zetkniecie z materią teatralaną wiązało się z przyjemnymi doznaniami. Toruńscy twórcy postarali się o to - „Przytulaki” wyreżyserowane przez aktorów (opiekę reżyserską sprawował dyrektor Baja Pomorskiego Zbigniew Lisowski) rozgrywają się w przyjaznej przestrzeni pokoju zabaw wypełnionego miękkimi, kolorowymi poduszkami o różnych kształtach. Ze ścian wyściełanych czymś w rodzaju dziecięcego kocyka „wyrastają” kwiaty, nad naszymi głowami kołysze się słońce. Po świecie kształtów i barw (najmłodsi uczą się wyodrębniać z otoczenia koła, trójkąty i kwadraty oraz poznają podstawowe kolory) oprowadzają Ola (Marta Parfieniuk-Białowicz), Ala (Edyta Soboczyńska) i Jaś (Mariusz Wójtowicz) ubrani w trampki i wielobarwne, cieszące oko stroje. Rozpoczynamy podróż, która zakończy się poznaniem kilku nowych pojęć, oswajanie świata przebiega jednak w sposób niezauważalny i nie wymaga większego wysiłku. 

Co rusz bohaterowie znikają za olbrzymimi, niebieskimi drzwiami, by w usytuowanym na tej samej ścianie oknie pokazać dzieciom światy skonstruowane z poznanych figur geometrycznych. Okno pełni więc fukcję parawanu, dzięki któremu po raz pierwszy dzieci zobaczą pluszowe zwierzęta, które potem będą mogły dotknąć, pogłaskać i do których będą się mogły przytulić. Pierwsze spotkanie z teatrem nie kończy się bowiem wraz z ukłonami aktorów i zakończeniem półgodzinnego przedstawienia - po spektaklu dzieci i rodzice mogą zostać w pełnym barw i kształtów pomieszczeniu, aby dać najmłodszym okazję do zbadania każdego znajdujacego się tu elementu własnymi zmysłami. Jedną z najistotniejszych funkcji widowiska - prócz zapoznania dzieci z teatrem - staje się także umocnienie więzi z rodzicem. Dzieci w wieku 1-4 lat, bo do takich odbiorców kierowane jest przedstawienie, potrzebują przewodnika, kogoś, kto będzie im tłumaczył wszystko, co napotykają na swej drodze. Tym razem w teatrze rodzic okazuje się niezbędny, przypada mu bowiem w udziale rola, która dotychczas zarezerwowana była dla aktorów - objaśnia poznawane elementy świata, współuczestniczy w rozwoju wyobraźni dziecka.

W „Przytulakach” nie zabrakło autorskiej muzyki oraz piosenki przewodniej rozpoczynającej i kończacej spotkanie, dzięki której przytulanie - jedna z podstawowych form kontaktu maluchów z bliskimi - staje się sposobem poznawania świata. Przestrzeń pokoju zabaw wypełnia olbrzymi kawał żółtego sera (który w pewnym momencie stanie się miejscem akcji - zakradajacej się do swojego przysmaku myszy niespodziewanie w drogę wejdzie kot), połówka arbuza, cytryna oraz banan - do każdego z pluszowych elementów można się oczywiście przytulić. Zlikwidowano także jasny podział na scenę i widownię, dzięki czemu nie ma ograniczeń w poruszaniu się po przestrzeni gry i zabawy. Założenia twórców zostały zrealizowane - pierwsze teatralne przytulenie przebiega w przyjemnej atmosferze zachęcając do kolejnego spotkania z teatrem.

Olga Ptak
Dziennik Teatralny
5 grudnia 2011

Książka tygodnia

Kryptonim Dziady: Teatr Narodowy 1967-1968
Wydawnictwo Bellona
Janusz Majcherek, Tomasz Mościcki

Trailer tygodnia