Teatralny shot

"Rum & vodka online" - reż. Agita Elksne - Centrum Sztuki Cartonovnia w Warszawie

Cartonovnia, nowe miejsce na kulturalnej mapie, stolicy stało się inspiracją dla łotewskiej artystki Agity Elskne do stworzenia sztuki, którą trudno byłoby wystawić na tradycyjnej scenie teatralnej, jeżeli w ogóle byłoby to możliwe. Miejsce sprawia wrażenie opuszczonego, chłodnego i pustego. Bardzo surowe, ale niezwykle pociągające. Idealna przestrzeń dla przedstawienia „Rum and vodka online", które niedawno miało swą premierę.

Spektakl przez autorów jest określany jako innowacyjny, multimedialny i interaktywny. To przedstawienie, w którym nie istnieją granice pomiędzy rzeczywistością i teatrem, rzeczywistością i światem wirtualnym. Gdzie widz staje się aktorem, a teatr widzem. Przez pierwszą część sztuki publiczność nie widzi aktora na żywo. Obserwuje jedynie jego dialog z kolegą prowadzonym za pośrednictwem skype'a. I tak rozpoczyna się historia młodego człowieka spętanego przez świat, którego nie akceptuje i uzależnienia, z którymi sobie nie radzi. Dzieli się z publicznością swoimi przeżyciami, często dramatycznymi, niekiedy sam będąc ich przyczyną. Nieudane małżeństwo, ojcowska niedojrzałość, męcząca praca w korporacji, a w tym wszystkim alkohol w dużych ilościach, będący odskocznią od rzeczywistości i łatwym środkiem na uśmierzenie wewnętrznego bólu. Główny bohater nie ma imienia. A może ma: Michał, Kuba, Piotrek. To chłopak jakich tysiące w każdym większym mieście. Nieprzygotowany do życia, a już sfrustrowany. Pogubiony, ale jeszcze z nadzieją, że kontroluje sytuację. I co najważniejsze, wrzucony w świat wszechogarniającej technologii, w świat nieustającego postępu, w którym coraz mniej miejsca dla człowieka i prawdziwych relacji międzyludzkich.

Amin Benaslem, który wcielił się w główną postać, pyta zaczepnie widzów: „Dlaczego nie mogę być sobą tu i teraz?". Właśnie, dlaczego? Ile z tego wszystkiego jest historią Amina, a ile moją własną? Takie pytanie zadaje sobie publiczność, kiedy widzi siebie na ekranie pijącą wódkę przez rozpoczęciem przedstawienia. Reżyserka spektaklu prowadzi z odbiorcami pewną grę, grę, w której chce pokazać własny odbiór świata współczesnego, taka bardzo bliski i tożsamy z odbiorem publiczności. Nie brakuje ważnych pytań dotykających rdzenia ludzkiej tożsamości. Pytań, które nie tylko prowokują do myślenia i zastanowienia się nad swoim życiem, ale mogą stać się przyczynkiem do pewnych działań. A największą siła tych pytań jest brak odpowiedzi. To widz sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie – kogo teraz oglądam – aktora czy siebie?

Warto zwrócić uwagę na grę aktorską, która wymyka się klasycznym technikom teatralnym. Głównie przez to, że widz nie wie, kiedy aktor gra, a kiedy jest sobą. Jednak nie jest to wcale najważniejsze w całym przedstawieniu. Istotne jest to, że młodemu aktorowi udało się stworzyć przekonującą i prawdziwą kreację.  Jego przeżycia, problemy, wątpliwości, to wszystko, co go spętało, ukazał do tego stopnia przekonywująco, że wzbudza u widza empatyczne uczucia, nie tylko współczucie. A zadanie, które zostało przed nim postawione nie należało do najłatwiejszych. Spójrzmy chociażby na samą przestrzeń – trudno grać na ulicy pośród prawdziwych przechodniów, wypowiadać swoje kwestie, a jednocześnie kupować pięćdziesiątkę wódki w prawdziwym barze, u prawdziwej barmanki w centrum miasta. Udało się Aminowi współpracować z ulicznymi rozproszeniami. Ciekawie też wyszło połączenie technologii z bezpośrednią grą – momenty, w których aktor rozmawia na skypie, czy prowadzi telekonferencję zasługują na uwagę – tego nie spotyka się w tradycyjnym teatrze.

„Rum and vodka online" można by nazwać monodramem, na scenie jest zaledwie jeden aktor, jednak nie tylko on odgrywa w przedstawieniu swoją rolę. To nie jest przedstawienie jednego aktora. Raczej sztuka synkretyczna, łącząca w sobie to, co na pozór jest nie do pogodzenia. Multimedia, widowiskowe światła, VJ i DJ na żywo, virtualne shoty – sprawiają, że mamy do czynienia z prawdziwym teatrem multimedialnym, który nie jest częstym gościem na polskich scenach. Można sobie zadać pytanie – dlaczego? Czyżby polska scena teatralna nie była przygotowana na tego rodzaju nowe doświadczenia? Autorzy odpowiadają, że ludzie są gotowi, ale sam teatr jeszcze nie. „Rum and vodka online" może być znakomitym początkiem szerszej i bardziej śmielszej współpracy nowych technologii z klasyczną grą.

Jeśli czegoś w przedstawieniu zabrakło, to właśnie nieco większej odwagi w posługiwaniu się multimediami. Jednak owa powściągliwość może być zrozumiała, gdy spojrzy się na współczesne sceny teatralne w Polsce. Owszem, zdarzają się nieśmiałe próby przekraczania granic i wyjścia „teatru z teatru", ale są one jeszcze dość płochliwe i niezdecydowane, dlatego istnieje realna obawa, że w większej dawce mogą widzów zwyczajnie odstraszyć. Niemniej, warto próbować, czego „Rum and vodka online" jest najlepszym przykładem. Bo przecież teatr to miejsce spotkań różnych pomysłów, inicjatyw, to starcie się różnych światów. Wtedy tylko będzie przekonujący i warty, by zwrócić na niego uwagę, gdy otworzy się na publiczność z całą gamą możliwości, które oferuje mu nie tylko tradycja i historia, ale także nowoczesność i postęp.

Paulina Aleksandra Grubek
Dziennik Teatralny Warszawa
15 czerwca 2013

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...