Tęsknota za normalnością

Piosenka „Alle tage ist Kein Sonntag" - aut. Till Lindemann i David Garretta i videoklip w reż. Zorana Bhića

Rok 2020, zdecydowanie nie należy do najlepszych i zapewne tak będzie zapamiętany. Myślę, że wszyscy się ze mną zgodzą, szczególnie, jeśli mamy świadomość tego, że nie mogliśmy spędzić Świąt Bożego Narodzenia ze wszystkimi najbliższymi nam osobami i tak samo wygląda sytuacja z Sylwestrem.

 W tę ponurą, pandemiczną rzeczywistość wpisuje się najnowszy projekt Tilla Lindemanna, wokalisty metalowego, znanego z udziału w niemieckiej formacji Rammstein, który do współpracy zaprosił światowej sławy skrzypka Davida Garretta.

Obydwaj panowie pochodzący, wydawać by się mogło, z dwóch różnych światów (Garrett specjalizuje się w muzyce klasycznej, podczas gdy Lindemann preferuje bardziej ostrzejszą muzykę metalową), postanowili nagrać wspólny utwór, w dodatku niebędący ich autorskim tworem.

11 grudnia 2020 roku, ukazała się piosenka, wydana w formie płyty singlowej, Alle tage ist Kein Sonntag. Jest to cover piosenki o tym samym tytule, nagranym w latach 20-tych XX wieku, przez Carla Ferdinandsa oraz Carla Clewinga. Utwór zyskał sławę po tym, jak zaczęły go śpiewać znane gwiazdy ówczesnej estrady, m.in. Fritz Wunderlich, Marlena Deitrich, Richard Tauber czy Rudolf Schock. Dzieło panów Ferdinandsa i Clewinga stało się ponad czasowym hitem, które do dnia dzisiejszego jest jedną z najpopularniejszych piosenek świątecznych w Niemczech.

Reżyserem niedawno powstałego klipu jest Zoran Bihać, niemiecki reżyser teledysków muzycznych oraz reklamowych, który znany jest przede wszystkim ze współpracy z grupą Rammstein (od roku 2004), jak również i z solowym projektem wokalisty zespołu, pt. Lindemann (od roku 2015). Jego surrealistyczne, często mroczne i kontrowersyjne klipy muzyczne realizowane dla Rammsteina oraz Lindemanna sprawiły, że zaczęto o nim głośno mówić w środowisku muzycznym, a także i filmowym w Niemczech. Nakręcony przez niego klip do wcześniej wspomnianej piosenki Alle tage ist Kein Sonntag, również wzbudza dziś wielkie emocje.

Więc, co my tu mamy? Wydarzenia przedstawione w muzycznym klipie zapewne dzieje się na początku lat 20-tych XX wieku. Rozpoczynają się od ukazania nam Tilla Lindemanna, wcielającego się w rolę lalkarza, mistrza kukiełek, występującego na scenie pełnej wiszących ludzi. Z teledysku możemy wywnioskować, że jest to osoba uzależniona od narkotyków oraz alkoholu, a przede wszystkim samotna. Postanawia on odegrać w małym pomieszczeniu (nieznane jest nam to miejsce, może to być bar, sala w małym teatrze, bądź klubie), przedstawienie, przy okazji śpiewając o starych dobrych czasach, wraz ze swoją małą kukiełką (w tej roli David Garrett), grającą na skrzypcach. W tle widzimy ludzi, zwisających z sufitu, niczym skazani na śmierć wisielcy. Po paru sekundach, nasz bohater wypuszcza z rąk kukiełkę, po czym zarzuca nad sobą długi sznur, postanawiając się powiesić. Ku uciesze swojej lalki, która to podnosi się i uśmiecha szeroko, widząc akt samobójstwa. Jednak po paru sekundach, sznur pęka i Till spada na ziemię. Tuż za nim, padają pozostali wisielcy. Zaczyna się zabawa, ludzie śmieją się, tańczą i piją wraz z głównym bohaterem, podczas gdy kukiełka nie przestaje grać na skrzypcach. Jednak biesiada nie trwa długo. Po zakończeniu zabawy, Till żegna się ze wszystkimi i wychodzi na zewnątrz, razem ze swoją lalką, a ludzie, którzy przed chwilą uczestniczyli w zabawie, wracają do poprzedniego stanu rzeczy. 

Till Lindemann, niemiecki muzyk metalowy, wokalista, autor tekstów muzycznych oraz poeta, znany jest z tego, że lubi zaskakiwać swoich fanów, angażując się w niecodzienne artystyczne projekty. W 2015 roku, utworzył grupę Lindemann (razem ze szwedzkim muzykiem Peterem Tagtgrenem) i wydał dwie płyty, na których zdążył poflirtować ze stylami, nie do końca związanymi z muzyką metalową (m.in. muzyka klasyczna, hip hop i muzyka elektroniczna), jak również udało mu się wyreżyserować i zagrać główną rolę w teledysku pornograficznym (Till The End). Znany jest ze swoich kontrowersyjnych tekstów muzycznych, pisząc głównie dla zespołu Rammstein, a także swoich wierszy, przepełnionych mroczną, erotyczną tematyką. Teraz nawiązał współpracę z Davidem Garrettem, uznawany za Najszybszego Skrzypka na świecie, nagrywając cover utworu sprzed ośmiu dekad, w stylu muzyki klasycznej. Pomysł na tego typu teledysk wydaje się być ciekawy i fascynujący.

Obraz Bihaća zrealizowany jest w czarnobiałym kolorze (z wyjątkiem pierwszej i ostatniej sceny), a muzyka wykonywana przez Garretta, wprowadza nas w melancholijny, nostalgiczny nastrój. Nastrój oddający to, co się dzieje na całym świecie, który daleki jest od powrotu do normalności. Wciąż szalejąca pandemia wirusa Covid-19, która, jak widać, wcale nie ustępuje, spowodowała, że w wielu krajach ponownie wprowadzono kolejne restrykcje oraz przywrócone zostały również tzw. narodowe kwarantanny.

To właśnie między innymi w Niemczech, Belgii i Holandii, wprowadzono ogólnokrajowe lockdowny, przez które kontakty między ludźmi zostały w drastyczny sposób ograniczone. Szczególnie widoczne jest to u naszego zachodniego sąsiada, gdyż Niemiecka tradycja obchodzenia świąt oraz sylwestra, polega na spędzeniu ich nie tyle w gronie rodzinnymi, ale przede wszystkim na spotkaniu z przyjaciółmi, ze znajomymi w restauracjach, na różnego rodzaju jarmarkach świątecznych, itp.

Prawdopodobnie właśnie to był główny pomysł na realizację tego klipu.

Postać samotnego człowieka, bez towarzystwa przyjaciół i bliskich, mający tylko swoją małą kukiełkę oraz ludzie zwisający z sufitu, niczym skazańcy, prawdopodobnie symbolizują tęsknotę za czasami sprzed pandemii Covid-19, kiedy można było normalnie obchodzić święta, spotykać się z przyjaciółmi i cieszyć się życiem. Możliwe, że jest to także metafora odnosząca się do sytuacji, w jakiej znaleźli się ludzie kultury, artyści sceniczni, muzyczni czy filmowi, którzy nie mogą normalnie pracować i występować przed publicznością. Podobnie jak w przypadku innych teledysków muzycznych zespołu Rammstein i Lindemann, interpretacji jest wiele i każdy, kto je obejrzy, będzie mógł wysunąć własne wnioski. Z resztą, jeśli przyjrzymy się okładce promującej płytę singlową piosenki, to zauważymy, że odniesienia do pandemii są jednoznaczne – czarno-czerwone tło, w środku niewielka cząsteczka wirusa w kolorze czerwonym, a nad nim tytuł utworu. Nic dodać, nic ująć.

Michał Pawlak
Dziennik Teatralny Kraków
31 grudnia 2020
Wątki
KinoFani

Książka tygodnia

Nice, cosie i duchy. Eseje o sztuce
Pewne Wydawnictwo
Michał Krawczyk

Trailer tygodnia

"Powrót" - reż. Michał...
Michał Zdunik
Bywa tak, że odwiedzamy dom rodzinny ...