Tolerancja nosi wysokie obcasy

"Kinky Boots" - reż. Ewelina Pietrowiak - Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy

W repertuarze Teatru Dramatycznego w Warszawie znajduje się spektakl, który powinni obejrzeć mężczyźni, kobiety a także wszystkie osoby, które jeszcze nie zdecydowały się na żadną z powyższych płci. „Kinky Boots" w reżyserii Eweliny Pietrowiak to przedstawienie dobrze zrealizowane, świetnie zagrane i stwarzające w warszawskim teatrze atmosferę broadwayowskiej sceny.

„Kinky Boots" to musical autorstwa Harveya Fiersteina i Cyndi Lauper stworzony na podstawie scenariusza Geoffa Deana i Tima Firtha do filmu o tym samym tytule. Udane przeniesienie filmowej opowieści na teatralną scenę miało miejsce w 2012 roku, sukces pierwszej realizacji musicalu w Chicago zaowocował jego pojawieniem się na Broadway, a w późniejszym czasie także realizacjami przedstawienia w wielu innych miastach i krajach. Teatr Dramatyczny w Warszawie jest kolejną z instytucji kultury, które zdecydowały się w porozumieniu z agencją Music International Theatre (MTI) zaprezentować tę opowieść swojej publiczności.

Fabuła musicalu opowiada o perypetiach Charliego Price'a (w tej roli Mateusz Weber), spadkobiercy fabryki butów. Rodzinny biznes, prowadzony od lat i przekazywany z pokolenia na pokolenie nie przynosi finansowych zysków. Etatowi pracownicy szyją męskie buty, których nikt nie kupuje. Wytrzymałość i eleganckie wykonanie przegrywa z ceną chińskiego obuwia. Charlie gotowy jest zamknąć fabrykę i rozpocząć w Londynie nowe życie z ukochaną narzeczoną u boku, jednak któregoś wieczoru los stawia na jego drodze Lolę (postać tę odgrywa Krzysztof Szczepaniak). Zjawiskowa artystka, gwiazda nocnych klubów, okazuje się być Simonem – młodym drag queen. Mężczyzna jest wielbicielem szpilek, które emanując seksualnością i drapieżnością, stanowią ważny element jego występów. Jednak producenci tego typu obuwia nie tworzą go biorąc pod uwagę wagę męskiego ciała, dlatego też problemem Loli są łamiące się wysokie obcasy. Charlie i Simon postanawiają połączyć siły i stworzyć pierwsze seksowne szpilki dla mężczyzn. Ich produkt ma zrewolucjonizować świat transseksualistów, a także zapewnić dalszą działalność fabryce Charliego.
Oczywiście jak przystało na musical, akcja przedstawienia kilkakrotnie się komplikuje, pojawia się wątek miłosny, bohaterowie pokazują dobre i złe strony swoich charakterów, by w finale sztuki przejść metamorfozę. Wszystko ukazane za pomocą zabawnych dialogów, różnorodnych piosenek, przykuwających uwagę scen tańca (zwłaszcza Loli i jej „Aniołków", a także Mariusza Drężka, który jako George tańczy brawurową solówkę w fabrycznym gabinecie).

„Kinky Boots" to musical broadwayowski, nie wykorzystuje się w nim rozbudowanej scenografii, tym bardziej, że większość wydarzeń rozgrywa się w fabrycznej hali. Metalowe rusztowania, ściany wypełnione prawidłami, stoły modelarskie to wszystko, co przygotowała Aleksandra Gąsior. Artystka dała ujście swojej wyobraźni w pomysłach na kostiumy, zwłaszcza te dedykowane Loli i jej przyjaciółkom. Krzysztof Szczepaniak wygląda wspaniale w gorsetach pokrytych cekinami, żakietach mieniących się kolorami, sukniach z piórami i kabaretkach. Do tego świetnie śpiewa. Wykonywane przez niego utwory są najgoręcej oklaskiwane przez zgromadzonych w teatrze widzów.

Towarzyszący mu na scenie aktorzy wcielający się w postacie „Aniołków" poruszają się na szpilkach zgrabniej niż niejedna kobieta. Na takim tle mniej spektakularnie wypada Charlie i pracownicy fabryki. Prozaiczność ich życia, szara codzienność, problemy z jakimi się borykają, mogą w pierwszej chwili wydawać się bliższe zgromadzonej na widowni teatru publiczności, jednak zestawienie świata Loli i Charliego pokazuje jedno – że każdy człowiek pragnie być szczęśliwy i tolerowany bez względu na to, kim jest.

Do przedstawienia Eweliny Pietrowiak można mieć kilka zastrzeżeń, jednak mnie przeszkadzają dwie kwestie. Pierwszą jest tłumaczenie tekstów piosenek, które momentami jest nieprzemyślane i złe. Brakuje naturalności rytmu, płynności. Aktorzy męczą się śpiewając. Michał Wojnarowski nie do końca sprawdził się jako tłumacz, a szkoda, gdyż kilka fragmentów udowadnia, że mogło być lepiej i z większą ilością rymów („Jestem jak Maria Magdalena, z łydką do ogolenia").

Drugim mankamentem jest poziom wokalny obsady. Krzysztof Szczepaniak porywa swoim głosem, słucha się go z prawdziwą przyjemnością. Śpiew Mateusza Webera pozostaje poprawny. Przypisane do kreowanej przez niego postaci piosenki nie ułatwiają mu występu, nie mniej Mateusz wypada lepiej aktorsko niż wokalnie. Śpiew pozostałych aktorów nie zapada w pamięć, po prostu wypełnia sobą kolejne minuty musicalu.

Mimo uwag, jakie mam do realizacji musicalu „Kinky Boots" w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, gorąco go polecam. Fabuła przedstawienia zmusza do przemyślenia kilku ważnych kwestii, choć podaje je przystrojone w cekiny i pióra. Może dzięki takiej otoczce zapadną w pamięć i po powrocie do domu zmuszą do zastanowienia się nad własnymi poglądami i poziomem tolerancji.

Agata Białecka
Dziennik Teatralny
26 września 2017

Książka tygodnia

Amantka z pieprzem
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Grażyna Barszczewska, Grzegorz Ćwiertniewicz

Trailer tygodnia