Traktat o uprzedmiotowieniu człowieka

"Traktat o manekinach" - reż. Piotr Tomaszuk - Teatr Wierszalin w Supraślu

"Sklepy Cynamonowe" Brunona Schulza Piotr Tomaszuk potraktował jako punkt wyjścia do rozważań na temat funkcjonowania ustrojów totalitarnych. "Traktat o manekinach" nie jest zatem wierną adaptacją opowiadań Schulza lecz udaną próbą wydobycia z nich sensów, które wiążą się z historią XX wieku. Tomaszuk pokazuje jak, stworzone przez Schulza teksty, idealnie wkomponowują się w mające miejsce kilka lat po opublikowaniu utworów, wydarzenia

Scenografia jest bardzo surowa. Funkcję ścian mieszkania pełnią niedbale zbite sztachety. Na początku owinięte są one kuchenną folią aluminiową. Miłosz Pietruski, który wprowadza widzów w spektakl, rozcina folię. Gest ten  jest odsłonięciem kurtyny, inauguracją przedstawienia. Przewodniczący poprzez zerwanie tej swego rodzaju osłony, otwiera przed widzem dom Jakuba, wydobywa „na światło dzienne” to, co dzieje się w środku. Wewnątrz zaś panuje rozgardiasz: roztargniona Adela ( Dariusz Matys) ciągle nie może dojść do ładu z toaletą, Jakub plącze się po mieszkaniu a Józek  bacznie obserwuje wszystko co go otacza. Żeby lepiej widzieć zakłada olbrzymie okulary z grubymi soczewkami. Zatrzymam się teraz chwilę przy charakterystyce postaci granej przez Miłosza Pietruskiego. Właściwie należałoby tu mówić o postaciach. Miłosz gra ich bowiem kilka, są to: Józek, Polda i Paulina, żołnierz SS, oficer Armii Czerwonej.           

Ciekawym rozwiązaniem jest sposób w jaki wprowadzono na scenę Poldę i Paulinę. Twarze a właściwie oczy i nosy bohaterek umieszczone są na drewnianej obręczy, którą w ręku trzyma Miłosz Pietruski. W zależności od tego, która z pań zabiera głos, aktor animuje odpowiednią, ilustrującą daną postać część obręczy. Polda i Paulina to audytorium bierne, rzadko zabierające głos.                       

Józek jest uważnym odbiorcą  rzeczywistości. Pietruski, aby być bardziej wiarygodnym w roli małego chłopca, odgrywa ją poruszając się na zgiętych kolanach. Jest przez to niższy od reszty postaci, zmuszony do nieustannego zadzierania głowy. Józek porusza się po scenie szybko- dokładnie tak jak dziecko, które z przyjemnością zagląda w każdy interesujący je zakamarek. Syn Jakuba ma na nosie  szkła powiększające dosyć dużych rozmiarów. Okulary sprawiają, że oczy Józka są nienaturalnie powiększone. Nadaje to jego twarzy absurdalnego, groteskowego wyrazu. Funkcja okularów nie ogranicza się tylko do deformowania buzi chłopca. Duże szkła dają publiczności do zrozumienia, że Józek widzi rzeczy  większymi niż są naprawdę. Jest to zabieg bardzo przemyślanie zastosowany. Dziecko wszakże odczuwa  świat zupełnie inaczej niż człowiek dorosły. Zwykłe, domowe sprzęty wydają się być niezwykle duże, stół czy krzesło urastają do rangi monumentu. Dojrzali ludzie stają się olbrzymami a słowa przez nich wypowiadane nie są do końca zrozumiałe. Wszystkie  niejasne zjawiska  dziecko  tłumaczy sobie za pomocą fantazji. Szkła wyolbrzymiają i zniekształcają- odrealniając tym samym rzeczywistość. Działają na wyobraźnię widowni, „objaśniają” sposób spostrzegania świata przez dziecko. Józek z  charakterystyczną młodemu człowiekowi ciekawością, przygląda się czynnościom wykonywanym przez Adelę, wysłuchuje wywodów ojca. Zdziwiona mina, którą ma podczas przysłuchiwania się monologom Jakuba, świadczy o tym, że niewiele z nich rozumie. Niedużo pojmuje z tego wszystkiego  również Adela „ to do śmiania czy do myślenia?”.

Jakub- demiurg pragnie ożywić materię. Stworzyć manekiny na wzór i podobieństwo człowieka. Chce być kreatorem rzeczywistości. Tworzy manekiny, skleja je z kawałków różnych materiałów, uważnie składa i dopasowuje poszczególne ich części. Jego celem jest powołanie do życia bytów podobnych istotom ludzkim, jednak jeśli człowiek jest integralną i „naturalną” częścią natury,  to manekiny okazują się być dziełami całkowicie sztucznymi, kukłami będącymi  urzeczywistnieniem doskonałego projektu powstałego w głowie konstruktora. Plany Jakuba, Tomaszuk potraktował jako podstawę do rozważań na temat tragedii, które wydarzyły się podczas II Wojny Światowej. Wszak kształtowanie się systemów totalitarnych  wynika z chęci podporządkowania społeczeństwa, przez jednostkę posiadającą władzę w  danym momencie historycznym. Przywódca państwa totalitarnego pragnie  formować świadomość podwładnych  według jasno określonego planu, mającego doprowadzić do z góry zamierzonego celu. Artysta stwarza dzieło według powstałego w głowie konceptu, nadaje mu kształt, władca totalny  zaś do realizacji swoich planów wykorzystuje  populację danego kraju, sprytnie manipulując, stara się modelować umysły obywateli. O ile jednak działalność artysty przyczynia się do rozwoju ludzkości, tak poczynania osób rządzących krajem totalitarnym postęp ów hamują.

Punkty wspólne tych zjawisk reżyser wykorzystuje i  za pomocą niedwuznacznych aluzji,  opowiada o nich spektaklem. Adela co pewien czas upomina Jakuba powtarzając jakże dobitne słowa ( cytuję z pamięci) „stworzyłeś tyle ludzi, że aż wywozić trzeba”. Kolekcjonowane, przez Ojca figurki to fragmenty ludzkiego ciała takie jak: uszy czy nosy. Zbudowane są z tworzywa, które sprawia, że przypominają one, wykonane ze zwierzęcej skóry i jelit, kości-gryzaki dla psów. Jakub wkłada swoją dziwaczną kolekcję do pudełek, te zaś układa w taki sposób, że przypominają one pociąg. Nie mógł chyba Tomaszuk wyraźniej dać publiczności do zrozumienia o jakiej nieludzkiej katastrofie pragnie przypomnieć.  Rozpoczynający spektakl Miłosz Pietruski, wspomina o zwalczaniu się narodów, o walce ras. Mówi przy tym, że Polaków chcieli zgładzić Rosjanie a Żydów Niemcy, Bruno Schulz zatem jako Polak pochodzenia żydowskiego miał największe szanse na śmierć. Tak też okrutna historia brutalnie wkracza w tętniący własnym życiem, dom Jakuba. Pewnego dnia do drzwi puka żołnierz Armii Czerwonej zadając pytanie czy są tu jacyś Polacy. (Tomaszuk świetnie wykorzystał w tej scenie mit niecywilizowanego Rosjanina, który nie wiedząc jak funkcjonuje kran, kradnie sam kurek myśląc, że będzie z niego ciekła woda.) Innym razem do mieszkania próbuje dostać się, poszukujący Żydów Niemiec. SSman jest bardziej agresywny niż Rosjanin, uderza w ściany, próbuje wtargnąć do środka. Oznacza teren rozwieszając na ścianach-żerdziach trupie czaszki. Czaszki umieszczone są na metalowych prętach, żołnierz wykonując mechaniczne ruchy, przesuwa je, robiąc przy tym okropny hałas. Ten przyprawiający o dreszcze  szczęk metalu jest bardzo przejmujący, nasuwa szereg skojarzeń-obrazów: transport do obozów zagłady- jazda pociągów po torach, otwieranie z łoskotem drzwi wagonów; wkładanie naboi do karabinów maszynowych;  dźwięki wydawane przez  używany podczas walk, ciężki sprzęt.

Tomaszuk zinterpretował opowiadania Schulza, według własnej, indywidualnej koncepcji. Skonfrontował je z okrutną historią. Poruszył drażliwe kwestie dotyczące władzy, wzajemnego zwalczania się narodów. „Traktatu o manekinach” nie wolno traktować jako inscenizacji „Sklepów cynamonowych” Schulza, spektakl powinniśmy raczej rozumieć jako swego rodzaju rozrachunek z przeszłością Europy, wyjaśnianie procesu powstawania systemów totalitarnych.

Monika Roman
Dziennik Teatralny Białystok
12 marca 2011

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia