Truchła ludzkie i zwierzęce

"Oresteja" - reż. Maja Kleczewska - Teatr Narodowy w Warszawie

Starożytni Grecy fascynowali się serią mordów w królewskim rodzie Atrydów, współcześni Polacy z fascynacją śledzą kolejne newsy o rodzinie z Sosnowca i teorie o zbiorowym morderstwie pod Smoleńskiem. Ludzka fascynacja zbrodnią i trupami jest niezmienna, zmieniają się tylko, na coraz bardziej banalne, pretensjonalne i kiczowate, formy, jakimi się żywi.

Pewnie można zrobić niebanalny spektakl o banalności naszych fascynacji, jednak to zdecydowanie nie przypadek "Orestei" Mai Kleczewskiej, z kolejnymi zbrodniami popełnianymi, jak to w życiu, między kanapą, lodówką, kuchenką i wanną.

Agamemnon (Mirosław Konarowski) - prostak i domowy macho - zostanie utopiony przez żonę (Danuta Stenka), udręczoną kobietę mającą dość wiecznego usługiwania mężczyznom. Ją z kolei zabije złotym strzałem podczas narkotykowego tripu odrzucony syn (Sebastian Pawlak). Ajgistosowie (w liczbie czterech), złoci młodzieńcy balujący na cudzy koszt, umrą, bo skończyła się impreza. Ich trupy stopniowo pokrywają scenę, pospołu z trupem jelenia i truchłami kotów, a nad nimi lata na linach umazany krwią trup Ifigenii (Anna Sąsiadek). W tle słychać muzykę autorstwa Agaty Zubel, złożoną z szeptów i krzyków (chór) wspomaganych przez świetne solo perkusji. Żywi żyją w cieniu zmarłych, trudno zresztą ich egzystencję nazwać życiem, bliżej im do stanu zombie. Wygłaszany na koniec przez Orestesa apel do widzów, by pochowali swoich zmarłych i wreszcie zaczęli żyć, też nie brzmi ani świeżo, ani przekonująco. Spektakl Kleczewskiej, mimo poświęcenia aktorów, jest martwy.

Aneta Kyzioł
Polityka
25 kwietnia 2012

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia

Miłość do trzech pomar...
Zbigniew Głowacki