Trudna sztuka Elfriede Jelinek

Premiera dramatu Elfriede Jelinek „O zwierzętach” odbyła się na scenie Teatru Polskiego w Bydgoszczy w styczniu tego roku. Ostatnio reżyser – Rafał Chotkowski, zdecydował się pokazać sztukę także warszawskiej publiczności.
Spektakl zaprezentowany został jednorazowo na deskach warszawskiego Teatru Studio. Swój najnowszy dramat Jelinek oparła na skandalu, jaki wybuchł niedawno w Austrii. Po rozbiciu sieci domów publicznych nielegalnie zatrudniających kobiety z Europy Wschodniej okazało się, że ich częstymi klientami byli prominentni politycy, dziennikarze i ludzie biznesu. Powstała na kanwie tych dramatycznych wydarzeń opowieść, traktuje o zezwierzęceniu w relacjach między kobietami a mężczyznami. Ten sam problem dotyczy także podejścia kobiet do siebie i własnego ciała, traktowanych jak produkty szybkiego użycia, przeznaczone do fizycznego zaspokojenia pragnień mężczyzn. Reżyserem polskiej inscenizacji opowiadania „O zwierzętach” jest Łukasz Chotkowski. W sztuce udział biorą: Beata Bandurska, Dominika Biernat, Marta Ścisłowicz, Anita Sokołowska, a także Michał Czachor, Marek Tynda, Mateusz Łasowski i 22 statystki. Autorką przekładu dramatu, który ukazał się w pierwszym tomie serii wydawniczej TPB (wraz z innym tekstem Jelinek pt. „Chór sportowy” i wywiadem z pisarką), jest Karolina Bikont. Z reżyserem Łukaszem Chotkowskim o inscenizacji dramatu E. Jelinek rozmawia Andrzej Burgoński. Powiedział Pan w jedym z wywiadów, że warto odkrywać teksty Elfriede Jelinek w teatrze. Temu celowi ma służyć publikacja przez Teatr Polski w Bydgoszczy dwóch nowych dramatów pisarki. Na czym polega Pana zdaniem geniusz austriackiej noblistki? Łukasz Chotkowski: Jelinek jest geniuszem języka, czystości, klarowności tego, co pisze. Jej geniusz polega też na tym, że jest totalnie bezkompromisowa, nie liczy się z nikim i niczym. Nie boi się dosadnych sformułowań, obnażania tego, co w człowieku najgorsze i jest politycznie niepoprawna. To, co pisze, to nie są żadne fantasmagorie. Ostatnie zdarzenie w Austrii, ta cała sprawa z Fritzlem, jest chyba najlepszym tego przykładem. Podobnie najlepszym przykładem tego jest fakt, że w Polsce na wsiach znajduje się zakopane noworodki, w aresztach umierają cudzoziemcy. Jelinek nie jest pornografistką, nie ma chorej wyobraźni. Jelinek pisze brutalną prawdę. Czy teksty Elfriede Jelinek są łatwe do inscenizacji? Z tego co wiem, konsultował się Pan z pisarką podczas prac nad sztuką. Ł.Ch.: Jelinek jest niesamowitym wyzwaniem, niesamowitą nauczycielką teatru. Jej teksty są diabelnie trudne. Uważam, że jest to piekło trudności, ale z drugiej strony jest w nich coś fascynującego. Ona sama nazywa je nie dramatami, ale tekstami dla teatru. Są kartkami zapisanymi od góry do dołu. Są partyturą, której nie można wykastrować z rytmu, ale trzeba też dokonać pewnej selekcji. Uważam, że nie można językowi Jelinek pozwolić się zalać, ponieważ można wtedy się na niego znieczulić, ale z drugiej strony trzeba mu pozwolić w pełni wybrzmieć. Widać to najlepiej na przykładach przedstawień uwielbianego przez Jelinek, wielkiego, nieodżałowanego reżysera Einara Schleef. Kontaktowałem się z nią, ponieważ wiedziałem, że jest bardzo restrykcyjna, jeżeli chodzi o swoje teksty. Przedstawiłem jej całe moje założenie, co chcę zrobić, jak chcę pociąć jej tekst. Sztuka ma w maszynopisie 40 stron. Jest to proza pisana bez podziału na role. Podczas wymiany mailowej Jelinek powiedziała mi, że najważniejszy w jej pisarstwie jest język. W teatrze wystawia język jako dzieło sztuki. Dla mnie jest to brutalna poezja, którą na scenie należy potraktować jak ART OBJECT. Aktorki: Beata Bandurska, Dominika Biernat, Anita Sokołowska, Marta Ścisłowicz, które grają w przedstawieniu, od butów aż po makijaż są dziełem sztuki i nośnikiem tego tekstu. Sztuka „O zwierzętach” traktuje o dramacie wykorzystywanych przez mężczyzn kobiet. Płeć żeńska gra tutaj zarówno ofiary, jak też katów. Czy to właśnie ze strony kobiet ma paść oskarżenie przeciwko płci męskiej? Ł.Ch.: W twórczości Jelinek jest jedna ważna rzecz - nigdy nie stawia ona tezy, że to tylko mężczyźni są wszystkiemu winni. Pokazuje to samo z drugiej strony, że same kobiety są bardzo często sobie winne. Podobnie uświadamia nam jeszcze inną sprawę: kobiety często traktują siebie w sposób przedmiotowy, same uprzedmiotawiają siebie i inne kobiety. Oczywiście, ten tekst jest oskarżeniem, ale nie powiedziałbym, że męskiego świata. Jest oskarżeniem patriarchalnego świata. Żyjemy w patriarchalnej kulturze. Żyjemy w kulturze gwałtu, przemocy, co nam bardzo odpowiada, gdzie ludziom słabszym – kobietom, dzieciom, kalekom, homoseksualistom, Żydom, a ostatnio muzułmanom, odbiera się prawo głosu. U Jelinek bardzo ważne jest to, że nigdy nie przedstawia ona kobiet jedynie jako ofiar, ale pokazuje je także jako katów. Tekst Jelinek nie jest lamentem nad losem kobiet, jest tak naprawdę tekstem o wielowymiarowych aspektach miłości, do której wszyscy dążymy, a tak naprawdę dotknie jej z nas tylko niewielu. „Kochać to być w szczególny sposób zdanym na, mój osobliwy panie.” To pierwsze zdanie „O zwierzętach”, które określa dla mnie, o czym ten tekst jest. Dlaczego zdecydował się Pan, żeby na scenie dominowała płeć żeńska? Ł.Ch.: Chciałem się skupić tylko na kobietach, żeby pokazać ich kilka natur. Uważam, że udział mężczyzn w sztuce znacznie osłabiłby ten tekst. O wiele ciekawsze jest, gdy aktorki wcielają się zarówno w płeć męską, jak i żeńską. Na początku są prostytutkami, a później są alfonsami, katami. Podobno wybrał się Pan osobiście do domu seniora, aby zachęcić starsze kobiety do wzięcia udziału w spektaklu. Dlaczego zdecydował się Pan na tak dużą rozpiętość wiekową statystek? Czy trudno było przekonać do sztuki osoby starsze? Ł.Ch.: Bardzo mi zależało, żeby w projekcie udział wzięły panie w jak największym przedziale wiekowym. Chciałem, by statystki przychodziły do teatru w prywatnych strojach. By wnosiły na scenę swoją prywatność, swoje życie. Ponadto zależało mi, żeby każda z nich doskonale wiedziała, po co tutaj jest. Nie chciałem takiej sytuacji, że one się do tego zmuszają. Każda z tych pań wie, po co bierze udział w sztuce i czyni to ze względów ideologicznych. Jedna z kobiet z domu seniora jest tutaj dlatego, ponieważ córka jej sąsiadki skończyła w domu publicznym. Czy było mi trudno namówić statystki? Odbyłem z nimi bardzo szczerą rozmowę, dlaczego robię ten tekst, co chcemy tym tekstem pokazać. Panie genialnie w to weszły. Nie było świętego oburzenia ani odmowy. Dlaczego w sztuce „O zwierzątach” tak ważna jest bliskość aktora i statysty z widownią? Jaki efekt ma spowodować ten, być może krępujący dla oglądającego, brak dystansu? Ł.Ch.: Bardzo chciałem, żeby zarówno aktorki, jak i statystki, które są integralną częścią tego spektaklu, były jak najbliżej widowni, ponieważ mają „zabrudzić” tę publiczność, postawić ją w jak najbardziej niekomfortowej sytuacji. Ludzie mają poczuć się zbrukani, oburzeni i oskarżenie ma być zwrócone w ich twarz. Stąd ta bliskość. Grając to przedstawienie jesteśmy przygotowani na wszystko. Tutaj mogą zaistnieć bardzo dziwne sytuacje i czasami na spektaklach takie rzeczywiście się zdarzają. Tym przedstawieniem nie chcemy prowokować. Chcemy postawić pytanie, pokazać i unaocznić niektóre rzeczy. Uważam, że jest to dialog i dyskusja z widzem. Jeśli to go oburza, to być może sam ma w sobie stłumione demony i dlatego tak bardzo go to podnieca. Na jednym z przedstawień była sytuacja, że obok jednej z aktorek siedział gruby, starszy mężczyzna. Był ze swoją żoną, która w pewnym momencie przestała się dla niego liczyć. Gdy aktorka do niego mówiła, on coraz bardziej i bardziej się podniecał, nakręcał. To jest dla mnie przerażające. Po to jest ten spektakl, żeby wejść w bebech i żeby go wyrwać... Żaden inny teatr w Polsce nie zajmuje się tak gruntownie tworczością Elfriede Jelinek, jak Teatr Polski w Bydgoszczy. Czy wydanie pod Pana redakcją dwóch tekstów noblistki otwiera całą serię publikacji jej sztuk? Ł.Ch.: Razem z Pawłem Łysakiem – dyrektorem Teatru Polskiego w Bydgoszczy, zastanawialiśmy komu poświęcić Aneks festiwalu prapremier. Doszliśmy do wniosku, że właśnie Jelinek, ponieważ jest jednym z największych geniuszy teatralnych, w Polsce prawie zupełnie nieznanych. Zorganizowaliśmy razem z Katedrą Filologii Germańskiej Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy i Austriackim Forum Kultury międzynarodową konferencję poświęconą pisarce. Zaprosiliśmy Thalia Theater z Hamburga z przedstawieniem Ulrike Marii Stuart. Jelinek nie jest łatwa - z nią naprawdę trzeba „wziąć się za rogi” i dyskutować. Gdy w wymianie mailowej ze mną zauważyła, jak bardzo tekst „O zwierzętach” jest dla mnie ważny, weszła w głębszą korespondencję. Cieszę się z rozmowy, pierwszej w Polsce, z Jelinek, która została opublikowana w książce wraz z dwiema najnowszymi sztukami. Tom pierwszy naszej serii wydawniczej zawiera dwa najnowsze teksty teatralne Jelinek w tłumaczeniu Karoliny Bikont: „O zwierzętach” i „Chór sportowy”. Mamy w planach dalsze publikacje w ramach serii TPB.
Andrzej Burgoński
Polskie Radio
17 czerwca 2008

Książka tygodnia

Krew z mojej krwi. Wiosna komisarza Ricciardiego
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Maurizio de Giovanni

Trailer tygodnia