Udało się wbrew wszystkiemu

"Wesoła wdówka" - reż. Zbigniew Macias - Teatr Muzyczny w Łodzi

Teatr Muzyczny w Łodzi znajduje się w bardzo trudnej sytuacji - w związku z remontem nie posiada własnej sceny, jednak twórcom udaje się realizować kolejne przedsięwzięcia, zaskakując widzów.

Premiera „Wesołej wdówki” także nie przebiegła bez trudności - z powodu niespodziewanego deszczu zalany został sprzęt nagłaśniający i oświetleniowy, co zaowocowało opóźnieniem. Jednak reżyser, mimo zimna i problemów technicznych postanowił, że w ogrodzie pałacu Poznańskiego zabrzmi libretto jednej z najsłynniejszych operetek.

Wystawienie spektaklu w takiej scenerii z założenia było ryzykowne, jednak twórcy nie poddali się kaprysom pogody. Pięknie oświetlony pałac Poznańskiego tworzył - wraz z kanapą i niewielką altaną - piękną scenografię Orkiestra znajdowała się na piętrze pałacu, choć początkowe założenia były inne - i w tym przypadku burzowe chmury wpłynęły na modyfikację artystycznej wizji. A zatem mieliśmy okazję oglądać, jak aktorzy Teatru Muzycznego wcielają w życie ciekawy pomysł, wysłuchać grających na żywo muzyków i podziwiać występy baletu.

Spektakl posiadał wiele elementów, które budziły żywe reakcje publiczności i zasłużone brawa. Szczególnie zapada w pamięć pas de deux, które mogliśmy oglądać na początku trzeciego aktu. Duet Iriny Wasilewskiej i Siergieja Basałajewa (oboje zostali „wypożyczeni” z Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie) zachwycał tanecznym kunsztem i pięknym adagio. Soliści wypadli niezwykle korzystnie na tle baletu występującego w przedstawieniu. Głosem budził podziw solista Opery Bałtyckiej Grzegorz Piotr Kołodziej kreujący rolę hrabiego Daniły - śpiewane przez niego partie zachwycały wokalnie oraz dykcyjnie, co jest niezwykle ważnym atutem w przypadku teatru muzycznego. Bogumiła Dziel-Wawrowska jako Hanna Glawari śpiewała pięknie i przejmująco, jednak momentami niezrozumiale - dała tu o sobie znać operowa maniera utrudniająca odbiór śpiewanego w języku polskim libretta. Artystka jest laureatką III Ogólnopolskiego Konkursu Wykonawstwa Muzyki Operetkowej i Musicalowej im. Iwony Borowickiej w Krakowie, a zatem zespół Teatru Muzycznego w Łodzi zasilili artyści ze sporym dorobkiem, co dało interesujące efekty. Śpiewający barytonem Przemysław Rezner grający barona Mirko Zetę, posła Pontevedry w Paryżu wykazał się - obok wspaniałego głosu - niezwykłym talentem komediowym. Scena, kiedy próbuje podejrzeć schadzkę Kamila de Rossillon i swojej żony w altanie wywoływała salwy śmiechu - podobnie jak piosenki o niedoskonałościach słabej i silnej płci (septet Ach, kobiety, kto poznać was chce to jedna z najzabawniejszych scen w spektaklu).

Zachwycały wykonane z pietyzmem stroje, w szczególności kreacje Walentyny (Agnieszka Gabrysiak), w których widać było pewien zamysł. W pierwszym akcie, kiedy zamężna kobieta opiera się zalotom natrętnego, lecz uroczego Rossillona (Adam Sobierajski), ubrana jest w białą kreację - symbol niewinności. Jednak potem, kiedy ulega namowom Kamila i godzi się na schadzkę, widzimy ją w soczystej czerwieni, symbolizującej gwałtowne, namiętne uczucia. Jej kreacje wyróżniają się na tle pozostałych, jednak nie sposób przemilczeć także zielonej sukni Bogumiły Dziel-Wawrowskiej oraz kolorowych cylindrów, w które ubrani byli panowie, a które nadawały ich słowom prześmiewczy charakter.

Pomimo bezsprzecznych atutów, jakie posiada ta inscenizacja, odbiór premierowego przedstawienia zakłócały czynniki, na które nie mieli wpływu ani widzowie, ani wykonawcy. Gasnący niemalże przez cały drugi akt prąd sprawiał, ze ściana pałacu, która z założenia oświetlona była pięknym fioletowym światłem, traciła swój urok, prowadząc tym samym do rozproszenia uwagi publiczności. We znaki dawała się także temperatura, spektakl skończył się bowiem przez północą. Nie zmienia to jednak faktu, że było to udane przedsięwzięcie. Warunki, w którym przyszło pracować aktorom z pewnością wystawiły na próbę ich cierpliwość, jednak profesjonalizm i silna wola sprawiły, że „Wesołą wdówkę” ogląda się z prawdziwą przyjemnością.

Olga Ptak
Dziennik Teatralny Łódź
25 maja 2009

Książka tygodnia

ahat ilī. Siostra bogów. Sceny dramatyczne
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Olga Tokarczuk, Zbigniew Mikołejko

Trailer tygodnia