Udane otwarcie sezonu Opery Bałtyckiej

"Gala Moniuszkowska" - Opera Bałtycka w Gdańsku

Z okazji trwającego Roku Moniuszkowskiego dyrektor muzyczny Opery Bałtyckiej, José Maria Florencio, ułożył i przygotował koncert poświęcony twórczości Stanisława Moniuszki. Wydarzenie z udziałem Orkiestry, Chóru i solistów przypadło do gustu melomanom pierwszego z dwóch koncertów galowych (drugi czeka nas 29.09), którzy nagrodzili artystów brawami na stojąco.

Gala powstała we współpracy z Instytutem Muzykologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Akademią Muzyczną im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku, organizatorami zakończonego właśnie Kongresu Moniuszkowskiego "Stanisław Moniuszko w kulturze polskiej i światowej. Nowe perspektywy i interpretacje". Dlatego inaczej niż w ubiegłym roku, gdy zorganizowano podobną galę otwarcia, tym razem w centrum nie znalazły się propozycje repertuarowe Opery Bałtyckiej, ani zapowiedź najbliższych premier. O nich wspominał jedynie prowadzący wieczór Konrad Mielnik.

Widzów przywitał dyrektor Opery Romuald Wicza-Pokojski*, życząc wszystkim artystom intensywnej pracy, a publiczności jak najczęstszych okazji do oklasków. Później pod batutą maestro Florencio koncert Uwerturą do opery "Halka" rozpoczął ustawiony na scenie zespół Orkiestry Opery Bałtyckiej, z nowym nabytkiem Opery - harfą, zakupioną dzięki środkom organizatora Opery Bałtyckiej, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. Obecność dobrze dysponowanej Orkiestry uzupełniał Chór przygotowany przez Agnieszkę Długołęcką oraz soliści, których maestro Florencio zapraszał na scenę tuż obok umieszczonego centralnie pulpitu dyrygenckiego.

Podziwiać mogliśmy kunszt niezwykle utalentowanej sopranistki Katarzyny Wietrzny [na zdjęciu], która ujęła bardzo emocjonalnymi, świetnie wykonanymi recytatywem i arią Halki "Dzieciątko nam umiera... O mój maleńki" z IV aktu opery "Halka". Niezwykle niskim, głębokim basem wtórował jej po chwili Remigiusz Łukomski w słynnej Arii Skołuby "Ten zegar stary" z IV aktu opery "Straszny dwór". Kompozycje z tych dwóch oper stanowiły podstawę programu tegorocznej Gali, umiejętnie ułożonej przez maestro Florencio.

W pierwszej części rozbrzmiały również Aria Miecznika z II aktu opery "Straszny dwór" w świetnym wykonaniu Tomasza Raka (architekt i zarazem dyrygent wieczoru pokusił się nawet o stwierdzenie, że ten utalentowany i stale goszczący w Operze baryton wykonuje ją najlepiej na świecie) czy najdłużej oklaskiwana "Aria z kurantem" w bardzo dobrym wykonaniu tenora Łukasza Załęskiego. Nie zabrakło też Arii Hanny "Do grobu trwać w bezżennym stanie!... Któraż to która, tej ziemi córa" z IV aktu "Strasznego dworu", którą podczas Gali w Operze Bałtyckiej zaśpiewała Edyta Piasecka.

W drugiej części wieczoru rozbrzmiały także duety z "Halki i "Strasznego dworu". Obdarzeni niezwykle mocnymi głosami Edyta Piasecka i Łukasz Załęski zaśpiewali duet Hanny i Stefana z IV aktu "Strasznego dworu", zaś Katarzyna Wietrzny wspólnie z Tomaszem Rakiem zmierzyli się z "O Jaśko! Mój drogi" w I aktu "Halki". Później "I skądże ty, tak wodzić śmiesz" z II aktu "Halki" zaśpiewali Łukasz Załęski i Tomasz Rak. Jedynym, ale za to bardzo efektownym akcentem z opery "Paria" była aria Akebara z "Bogowie miłości" z III aktu tego dzieła w interpretacji Remigiusza Łukomskiego.

Bardzo silną reprezentację miały także "Sonety Krymskie" Adama Mickiewicza, do których muzykę skomponował Stanisław Moniuszko. Spośród ośmiu utworów wyróżnionych przez kompozytora wersją muzyczną, podczas Gali Moniuszkowskiej usłyszeliśmy aż pięć, wykonywanych przez Orkiestrę i schowany za nią Chór Opery Bałtyckiej. Szczególnie ciekawie wypadły burzliwa "Żegluga" oraz spokojna "Noc". Koncert uzupełniły efektowne, żywe "Tańce góralskie" z III aktu "Halki", które usłyszeliśmy na otwarcie drugiego aktu oraz zamykające oba akty Mazury - najpierw ten z I aktu opery "Halka", zaś na finał wspaniałe zwieńczenie IV aktu opery "Straszny dwór".

Niestety, po raz kolejny Chór nie miał szans zaprezentować pełni swoich możliwości, ponieważ brzmienie ustawionej przed nim Orkiestry skutecznie to uniemożliwiało. Dużo lepiej byłoby ustawić go po obu bokach sceny, a Orkiestrę usadowić nieco głębiej. W obecnym układzie Chór spełnia na scenie głównie funkcję dekoracyjną.

Tegoroczna gala otwarcia potwierdziła też gradację ustaloną w Operze przez maestro Florencio rok temu. Najważniejszy jest grający równo i dobrze zespół Orkiestry (szczególnie podczas świetnej Uwertury "Halki" oraz "Sonetów Krymskich"), umieszczony centralnie, zaraz za maestro. W tle widzimy ledwo słyszalny Chór, sprowadzony do roli efektownego ornamentu. Oczywiście eksponowane miejsca otrzymują soliści. Balet w wizji dyrektora muzycznego drugi rok z rzędu w ogóle się nie mieści, bo taniec musi ustąpić pola muzyce.

Kwestię tego zespołu Opery zupełnie przemilczano również dlatego, bo wciąż nie jest znany tytuł tegorocznej premiery baletowej planowanej na koniec lutego (istnieje zagrożenie, że ta premiera w ogóle nie dojdzie do skutku). Taki podział na równych i równiejszych smuci szczególnie podczas święta, jakim jest inauguracja sezonu. Wieczór złożony z operowych szlagierów, z udziałem dobrych solistów, w pełni zasłużenie przypadł do gustu zgromadzonej publiczności, która - zgodnie z życzeniem dyrektora Pokojskiego - nagrodziła wszystkich owacjami na stojąco.

Łukasz Rudziński
www.trojmiasto.pl
3 października 2019

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia