Udany finał Festiwalu Teatrów Ulicznych

36. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych w Jeleniej Górze

W niedzielę (22.07) dobiegła końca 36. odsłona Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych w Jeleniej Górze. Wraz z piękną, słoneczną, letnią pogodą, odbyły się kolejne pokazy spektakli i nowe, ciekawe wrażenia teatralne w wykonaniu PasParTouT z Niemiec, Luigi Ciotty z Włoch, krajowych teatrów: Porywacze Ciał, Ewolucji Cienia i HoM, a na koniec Theater Gajes z Holandii.

Po południu dwukrotnie hulała niemiecka grupa teatralna PasParTouT z Hanoweru (artyści gościli podczas jeleniogórskiego festiwalu 2014 z "Die Ratten kommen!"), ukryta pod postaciami gromadki pięciu niefrasobliwych szczurów z instrumentami muzycznymi (saksofonami, perkusją, fletem i pianinem elektronicznym) w programie "RaTaTa - Die Rattenfanfare". Szczególnie najmłodsi widzowie bardzo żywiołowo reagowali na brawurowy, bardzo zabawny koncert muzykalnych gryzoni, nagradzając je gorącymi brawami.

Dzieci i ich rodziców, a także dziadków bawił włoski artysta Luigi Ciotta jako uliczny sprzedawca słodyczy w groteskowym, komicznym spektaklu "Sweet Dreams" (Słodkie sny) o przyjemności i uzależnieniach, gdzie metaforą jest cukier. Był więc tort, gadająca wata cukrowa (Cukrowa Wróżka), a nawet taneczny i akrobatyczny striptiz na patyku gigantycznego lizaka.

Bardzo dobrze wypadł poznański Teatr Porywacze Ciał w przedstawieniu "Hultaje" w reżyserii Katarzyny Pawłowskiej i Macieja Adamczyka. Jego bohaterami byli pracownicy banków, którzy wyszli zza swych biurek, porzucili oficjalne ubrania, odziani w ochraniacze, kaski i dżinsowe katany z naszytą na plecach nazwą gangu. Spotkali się, aby jeździć na...hulajnogach. I w rytmie ostrej rockowej muzyki zademonstrowali triki znane fanom sportów ulicznych. Twórcy "Hultajów" znakomicie żonglują absurdem niczym kolorowymi piłkami. W spektaklu nie brak scenicznej groteski, zaskakujących puent i niespodziewanych zwrotów akcji oraz fenomenalnej gry aktorów.

Publiczność reagowała entuzjastycznie podczas pokazu - uhonorowanego nagrodami na festiwalach teatralnych w Rybniku i Tychach - "Monsieur Charlie" w wykonaniu Teatru HoM z Tychów. To hołd złożony Charliemu Chaplinowi, największemu artyście wszech czasów. Na spektakl składały się etiudy komiczne inspirowane filmami Chaplina, ale nie żadnym konkretnym. Powiązane one były wątkiem romansowym i połączone osobą Chaplina, a także bohaterami z jego dzieł. Ich interakcjom towarzyszyła muzyka grana na żywo przez tapera. Twórcom zależało na stworzeniu na scenie klimatu, jaki panował w filmach z epoki kina niemego. Stąd taper, czarno-białe kostiumy, a nawet oświetlenie imitujące projekcję. Wykorzystano także monochromatyczne, stare zdjęcia wyświetlane w tle aktorskich działań, będących rodzajem scenografii. A całość wyglądała niczym projekcja filmu na żywo.

Po zmroku zagrał poznański Teatr Ewolucji Cienia z kostiumowym przedstawieniem "Fin Amor - miłość dworna". Była to historia miłości Jego i Jej - bliżej nieokreślonych postaci, żyjących w dobie średniowiecza, wywodzących się z wyższych warstw społecznych. Widzom podobała się naturalna sceneria, wielkie postacie na szczudłach, żywy ogień, średniowieczna muzyka i roztańczeni aktorzy. A długie brawa były dowodem na to, że Teatr Ewolucji Cienia wywołał wielkie emocje.

Na jeleniogórskim parkingu przy Hotelu Mercure (przy ul. Sudeckiej 63) festiwal zakończyło monumentalne widowisko "Odyssee" holenderskiego Theater Gajes z Deventer (teatr już gościł na jeleniogórskim festiwalu 2015 z przedstawieniem "Agora Phobia"). Fascynująca opowieść o przygodach Odyseusza po bitwie pod Troją było punktem wyjścia do pokazania olśniewających wizji scenicznych (granej na żywo muzyki, tekstów, obiektów wizualnych i rozmaitych efektów), w których najmocniej akcentowana była znikomość poczynań ludzkich wobec wszechpotęgi natury. Adaptacja dokonana przez Theater Gajes precyzyjnie opowiadała o losach Odyseusza, którym opiekuje się Atena, dzięki czemu uchodzi niszczycielskiej mocy Posejdona. Po wylądowaniu Odyseusza w Itace, pojawiła się żywa tkanka dramaturgiczna, gdy Odyseusz staje twarzą w twarz ze swoją żoną Penelopą.

"Odyssee" poruszał zarówno tematy wojny, przyjaźni i miłości. Uczynienie eposu greckiego z VIII wieku p.n.e. dziełem czytelnym i atrakcyjnym dla współczesnego widza było zadaniem trudnym, ale, jak się okazuje, możliwym. Współczesny Odyseusz to człowiek zmagający się z losem i z samym sobą. Mozolna wędrówka jest dla niego oczyszczeniem. Zatem okazuje się, że warto było wraz z Odyseuszem odbyć wędrówkę przez piękne plastycznie krainy, stworzone przez Theater Gajes.

Merwan
www.portalik24.pl
25 lipca 2018

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

12. Festiwal Sztuk Alt...
Paweł Wrona
Odkrywanie świata sztuk alternatywnyc...