Układając siebie

„Wesela w domu" - reż. Stanisław Miedziewski - Nowy Teatr w Słupsku

W repertuarze Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku pojawiło się kolejne interesujące przedstawienie.

„Wesela w domu" w reżyserii Stanisława Miedziewskiego jest adaptacją autobiograficznej powieści Bohumila Hrabala, z których zaczerpnięto najważniejsze wątki składające się na sceniczną opowieść o czeskim pisarzu i jego życiu w niełatwej, powojennej rzeczywistości. Losy artysty są częściowo przedstawione z perspektywy jego żony, towarzyszącej Hrabalowi w codziennym życiu, pisarstwie i walce o trzeźwość. Na scenie słupskiego teatru powstało kameralne przedstawienie, przepełnione atmosferą wspomnień, czułości, humoru, nieśpieszne, czasami wstrząsające. Dobry kawałek teatru.

Na fabułę tego półtoragodzinnego spektaklu składają się sceny prezentujące wydarzenia z życia Bohumila oraz Eliski - jego ukochanej żony. Widzowie poznają oboje bohaterów w szczególnym momencie ich życia – Hrabal, który po latach nauki ukończył studia prawnicze, nie dąży do zyskania uznania w zawodzie. Całe dnie poświęca pisaniu. Obserwuje świat, otaczających go ludzi, pogrąża się również we wspomnieniach z dzieciństwa. Spisuje ulotne wrażenia i myśli. Takim widzi go Eliska, młodsza od niego kobieta po przejściach. Starająca się zapomnieć o zawodzie miłosnym, bohaterka z nostalgią wspominająca dawne życie opływające w beztroskę i wygodę nie idealizuje mężczyzny. Widzi jego wady, artystyczny nieład prowadzonego przez Bohumila życia. Mimo to decyduje się połączyć swój los z rozchwianym emocjonalnie pisarzem.

Obok tej dwójki na scenie zobaczyć można ich najbliższych, rodzinę obojga postaci, a także przyjaciół Hrabala. Jego znajomi z przeszłości pojawiają się jak cienie, przynosząc ze sobą informacje uzupełniające biografię pisarza. Zmagania z matką, jego sklerotycznym stryjem, a także systemem politycznym, dla którego Hrabal bywał czasami nikim ważnym, czasami wręcz odwrotnie – stanowiącym zagrożenie oponentem - wypełniały upływający czas.

Losy Hrabala przedstawiane są na słupskiej scenie tle powstających na żywo obrazów, rysowanych na czarnej tablicy przez Piotra Igora Salatę. Jego rysunki ukazują między innymi sielskość rzeki nad jaką spotykali się główni bohaterowie, boską opatrzność obserwującą ich drogę do ołtarza, czy „mapę" myśli pisarza. Podczas spektaklu widzowie mogą usłyszeć muzykę Tomasza Giczewskiego, który swoje kompozycje realizuje na napełnionych wodą kieliszkach, butelkach, deseczkach. Eksperymentalny charakter dźwięków perfekcyjnie dopełnia akcję sceniczną. Brawa dla twórców pracujących przy przedstawieniu, bowiem ich działania powołały do istnienia inscenizację o niezwykłym charakterze.

„Wesela w domu" to także niezła gra aktorska. W Hrabala wciela się Igor Chmielnik, który stworzył na scenie postać człowieka rozdartego pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, tkwiącego w świecie swoich pragnień. Odrobinę dziecinny, trochę zagubiony, najlepiej czuje się we wnętrzach praskich barów i w tańcu.

Kontrastem dla niego jest postać Eliski, kreowanej na scenie przez Monikę Janik. Poważna młoda kobieta stara się rzucić wyzwanie światu. Momentami opiekuje się rozedrganym mężczyzną, bez słowa wyrzutu. Monice Janik udało się stworzyć pełnowymiarową postać, nadać jej emocje i sprawić, by widzowie z zaciekawieniem podążali za jej opowieścią.

„Wesela w domu" nie jest spektaklem o jednolitym charakterze. Pojawiają się w nim zarówno elementy humorystyczne, jak i przepełnione melancholią. Adaptacja autobiografii pisarza pełna jest nawiązań do wydarzeń sprzed II wojny światowej oraz ciężarów życia w czasie jej trwania. Jednocześnie nie są to suche fakty, lecz soczyste anegdoty, których obecność w przedstawieniu wyznacza rytm opowiadanej historii. Najnowsze przedstawienie Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku jest hołdem składanym życiu. Hołd jednak, nie tylko, obfitującemu w wydarzenia życiu Bohumila Hrabala. To jest także kalejdoskop prezentujący prawdy o życiu takim, jakie jest. Pełnym niedostatków, nie zawsze uczciwym i przyjaznym, a mimo to silnym w swym dążeniu do wypełnienia się. Polecam gorąco „Wesela w domu", ponieważ to mądry, dobrze zrealizowany, ciekawie opowiedziany, powściagliwy i aktorsko energetyczny spektakl.

 

Agata Białecka
Dziennik Teatralny
29 czerwca 2017

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia