Uniwersalna przypowieść o wojnie

"Ksiądz Marek" - aut. Juliusz Słowacki - reż. Jacek Bunsch - Teatr Polski we Wrocławiu

„Ksiądz Marek" autorstwa Juliusza Słowackiego była i jest nadal sztuką o wojnie, o męstwie, o męczeńskiej obronie kraju. Przypowieścią, która pierwotnie opowiadała losy Konfederacji barskiej, która miała na celu zmniejszenie wpływów rosyjskich w Polsce oraz ograniczenie władzy magnackiej i szlacheckiej na rzecz demokracji i republiki.

Słowacki w swojej mrocznej, barokowej przypowieści użył symbolu księdza Marka, Karmelity, jako symbolu walczącej Polski z przeciwnikiem silniejszym, z tchórzostwem szlachty oraz stał się także symbolem prawdziwego patriotyzmu.

Sztuka „Ksiądz Marek" w interpretacji i reżyserii Jacka Bunscha jest przypowieścią, która u wielu widzów wywoła refleksję – uwspółcześniona scenografia ruin miasta oraz kostiumy dodały sztuce uniwersalności, możemy bowiem odnieść ją do każdej z wojen – nie da się uniknąć skojarzeń, zwłaszcza w dobie konfliktów zbrojnych za polską, wschodnią granicą. To spektakl, choć pierwotnie napisany w 1843 roku, idealnie opisuje nasze, burzliwe czasy. Zachowując myśl przewodnią autora, podążamy za losami bohaterów, którzy mierzą się z atakami, z bestialstwem, mrokiem i gwałtownością wojny. Zrujnowane miasto staje się artefaktem budującym charakter sztuki, charakter konfliktu, przeciw któremu stają bohaterowie – brutalność i strach dostrzegamy na każdym kroku.

Słowacki napisał swoich bohaterów w realny, namacalny sposób – nikt nie jest bez skazy, popełnia błędy i stara się je naprawić. Nie chciał nikogo odrzeć z człowieczeństwa, wręcz przeciwnie – w obliczu wojny i śmierci każdy z nas jest równy. Dzięki temu sztuka, którą mamy okazję oglądać na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu, nabiera dodatkowego wymiaru, a świetnie zagrani bohaterowi są żywi i niesamowicie rzeczywiści w swojej niedoli, cierpieniu i heroicznemu przeciwstawieniu się wrogowi w każdej postaci.

Ważnym aspektem sztuki, poza patriotyczną i męczeńską postawą księdza Marka, zagranego fenomenalnie przez Macieja Tomaszewskiego, jest postać Judyty, córki Rabina, granej równie fenomenalnie przez Magdalenę Różańską. Jest ona również głosem wszystkich kobiet - silna, butna, pewna siebie, stawiająca się męskiemu światu i ich zbrodniom. Staje u boku księdza Marka, prosząc o przebaczenie i niosąc razem z nim proroczy krzyż. To również ważny symbol emancypacji.

Wszystko w tej sztuce było dopracowane i idealnie ze sobą korelowało – sekwencja walki genialnie zaaranżowana, mistrzowsko poprowadzona narracja światłem (realizacja: Bartosz Bartołd), dźwiękiem i muzyką (realizacja: Piotr Klimek) oraz wideo (realizacja: Piotr Wyrzykowski) sprawiły, że na widowni panowała cisza pełna skupienia i kontemplacji. Genialnym, w mojej opinii, zabiegiem było również umieszczenie sceny pośrodku pomieszczenia (Scena na Świebodzkim) – dzięki temu widzowie byli jednocześnie niemymi uczestnikami tejże historii.

Jedynym mankamentem, na który zwróciłam uwagę, był źle zaznaczony antrakt, przez co wiele osób na sali było zdezorientowanych – nie znalazłam również informacji o przerwie na stronie Teatru a myślę, że warto zwrócić na to uwagę.

„Ksiądz Marek" to sztuka zrealizowana z rozmachem a jednocześnie na tyle kameralna, by nie przytłaczać widza, i by mógł swobodnie uczestniczyć w spektaklu. Zostawia mu przestrzeń do interpretacji i refleksji. Choć sam język sztuki nie jest prosty, wszystko wokół począwszy od gry aktorskiej po klimat, oprawę sceniczną, sprawia, że sztuka chwyta za serce, boli, szokuje i zostaje z nami na długo.

Monika Tumińska
Dziennik Teatralny Wrocław
25 listopada 2022
Portrety
Jacek Bunsch

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia