Urodziny krzepkiego 60-latka

Relacja z gali jubileuszowej w Teatrze Ludowym

Nie zdarza się co dzień widzieć teatr jako wielką artystyczną rodzinę. Takie szczęście dopisało uczestnikom oficjalnej gali zakończenia obchodów 60-lecia działalności Teatru Ludowego w Krakowie.

W sobotę 5 grudnia odbyła się uroczysta gala na zakończenie obchodów 60-lecia Teatru Ludowego. Wśród znamienitych gości, którzy uświetnili ten wieczór, znaleźli się prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski, przewodniczący Związku Artystów Scen Polskich Olgierd Łukaszewicz, wieloletni dyrektor Teatru Ludowego senator Jerzy Fedorowicz, oraz oddani współpracownicy i przyjaciele teatru jak Zygmunt Malanowicz, Jerzy Stuhr oraz Mikołaj Grabowski.

Swoją działalność ponad pół wieku temu Teatr Ludowy zainaugurował wystawieniem „Krakowiaków i Górali" Wojciecha Bogusławskiego w reżyserii Wandy Wróblewskiej. Przedstawienie, którego akcja rozgrywa się „nomen omen" w Mogile, podkrakowskiej wsi, stanowiącej dziś część dzielnicy Nowa Huta, nie było jeszcze całkiem samodzielną produkcją Ludowego. Spektakl przeniesiono bowiem z Teatru Narodowego Warszawie (włącznie z kostiumami zakupionymi od stołecznego teatru) i zaadaptowano na warunki nowohuckiej sceny. Aktowi powołania teatru towarzyszyła nominacja Krystyny Skuszanki na stanowisko pierwszego dyrektora i kierownika artystycznego, której dokonał ówczesny minister kultury i sztuki Włodzimierz Sokorski.

Sobotni jubileusz, podczas którego wspominano ten historyczny spektakl rozpoczął się specjalnym pokazem „Wychowanki" Aleksandra Fredry w reżyserii Mikołaja Grabowskiego. Inscenizacja sztuki hrabiego Fredry prezentowana w repertuarze teatru już od czerwca bieżącego roku jest wystawieniem wyjątkowym, bo prapremierowym w Krakowie. Uwspółcześniona przez reżysera wersja „Wychowanki" wydobywa z dramatu nie samą tylko farsowość lecz problematykę społeczną i moralną tego ponad stuletniego dramatu. Z początku wydaje się, że w spektaklu Grabowskiego mamy do czynienia z bohaterami jakby wyjętymi z telenoweli. Noszący wyszukane kreacje, plotkujący i Oś konfliktu stanowią szykany i malwersacje rodziny arystokratów, jakich ofiarą staje się tytułowa wychowanka – podrzutek. Próba wydobycia ojca z aresztu stanie wbrew jej woli powodem kolejnego zniesławienia zerwania zaaranżowanych dla niej zaręczyn. Ta pisana już o okresie długiego milczenia i paryskiej emigracji Fredry „komedyja na serio" okazuje się być wdzięczną wariacją na temat archetypów Kopciuszka, Macochy i Złej Siostry. Stylistycznie spektakl eksploatuje chłód relacji rodzinnych, chciwość i próżność bohaterów. Mocną stroną pzedstawienia jest sama scenografia pozwalająca na niemal filmowe rozłożenie planów i wątków. Sekwencje kłótni, ucieczek i poszukiwań bohaterów rozgrywane na obrotowej scenie potęgują dramatyzm i pozwalają na jednoczesne obserwowanie wszystkich postaci. Tu najmocniej wybija komizm tekstu a spektakl nabiera tempa. Duża w tym zasługa scenografa, który zaprojektował efektowny labirynt korytarzy w szlacheckim domku dobrze różnicujący przestrzenie pomieszczeń służby oraz państwa. Ten kontrast przywołuje konstrukcję sztuki „Czego nie widać" Michaela Frayna oraz filmu „Gosford Park" Roberta Altmana, w których teatralne podziały na scenę i kulisy oddawały hierarchie zawodowe i społeczne obowiązujące w świecie bohaterów. W „Wychowance" świat państwa jest światem plugawym, odartym z elegancji, wręcz epatującym zepsuciem i wulgarnością zaś świat służby pozostaje światem ludzi skromnych, lojalnych, gotowych do wyrzeczeń i poświęceń dla dobra drugiego człowieka. Dziewiętnastowieczna fredrowska fraza została przełamana współczesnym sposobem akcentowania zdań. W ten sposób intryga zapisana w dialogu ustępuje stanom emocjonalnym bohaterów, ich temperamentom i neurozom. Macocha jest tak skupiona na sobie, że nie zauważa prawie swych rozmówców, goście zabawy tracą fason po wypiciu pierwszego kieliszka wódki, a farsowe monologi i anegdoty ustępują miejsca szyderstwu i cynizmowi zaskakująco dzisiejszych postaci.

Sympatycznym akcentem w jubileuszowym spektaklu było niespodziewane pojawienie się na scenie teatralnych nestorów z pierwszego zespołu Teatru Ludowego, którzy w sekwencji gonitwy przez pokoje „mignęli" parokrotnie jako swoisty Klub Seniora, wywołując tym gromkie śmiechy na widowni wypełnionej po brzegi przyjaciółmi teatru. Występująca w tej epizodycznej roli Eugenia Horecka tego wieczoru obchodziła na scenie swoje 93 urodziny.

Po spektaklu nastąpiły oficjalne życzenia wygłoszone przez prezydenta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego, przewodniczącego Związku Artystów Scen Polskich Olgierda Łukaszewicza oraz wieloletniego dyrektora Teatru Ludowego Jerzego Fedorowicza, twórcy pamiętnego wystawienia „Romea i Juli" z obsadą aktorską stworzoną z członków dwóch zwalczających się subkultur młodzieżowych .

Listy z życzeniami przysłali też nieobecni na uroczystości prof. Marta Stebnicka oraz Franciszek Pieczka, który 3 grudnia 1955 roku grał rolę Bryndasa w pierwszym przedstawieniu Teatru Ludowego – „Krakowiakach i Góralach" Wojciecha Bogusławskiego.

Z okazji Jubileuszu zostały wręczone medale i odznaczenia. Medale przyznane przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „ZASŁUŻONY KULTURZE GLORIA ARTIS" otrzymali: Jacek Strama, Barbara Szałapak i Andrzej Franczyk. Prezydent Jacek Majchrowski wręczył Odznaki HONORIS GRATIA: aktorowi Krzysztofowi Góreckiemu, Lidii Jargosz-Porębie – chrakteryzatorce, Elżbiecie Gądek – administratorce Sceny Pod Ratuszem, Barbarze Ryś – długoletniej sekretarce teatru, Dorocie Faraciuk i Danucie Szkarłat – z pracowni krawieckiej, które ponad 30 lat przepracowały dla Teatru Ludowego oraz Stanisławowi Kasprzykowi kierownikowi pracowni tapicerskiej. Odznaki Honorowe „ZASŁUŻONY DLA KULTURY POLSKIEJ" otrzymali: Anita Wilczak-Leszczyńska – inspicjentka, Roman Sorbjan – kierownik obsługi Sceny Pod Ratuszem i Włodzimierz Brodecki z działu obsługi widza.

Wielu wspominających początki teatru w Nowej Hucie artystów, jak przybyły do Krakowa na obchody jubileuszu teatru oraz festiwal Boska Komedia Zygmunt Malanowicz (odtwórca roli Alfreda Dreyfusa w spektaklu „Francuzi" w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego) zaznaczało, że jest to wielkim sukcesem Teatru Ludowego, iż przez ponad pół wieku mimo zmieniającej się koniunktury kulturalnej i niestabilnych warunków ekonomicznych utrzymał wysoki poziom spektakli, aktywnie działające sceny i wciąż dba o rozwój artystyczny oraz bliskie i serdeczne relacje z mieszkańcami dzielnicy tak „młodej" jak sam teatr. W tym sensie Ludowy okazuje się być wciąż teatrem ważnym i potrzebnym, mówiącym „o ludziach i dla ludzi".

Zespół aktorski Teatru Ludowego zakończył część oficjalną wieczoru wykonując napisaną specjalnie na tę okazję pieśń pt. „Teatr jest w nas" i dając popis przednich wokalnych umiejętności, które na co dzień wykorzystuje w repertuarowych przedstawieniach. Wśród kuluarowych rozmów i serdeczności, punktualnie o godzinie 22:07 podano jubileuszowy tort. Czekano z nim do ostatniej chwili, gdyż to właśnie o tej godzinie 3 grudnia 1955 roku zakończył się pierwszy spektakl inaugurujący działalność artystyczną Teatru Ludowego, czyli „Krakowiacy i górale" Wojciecha Bogusławskiego.

Jakub Wydrzyński
Dziennik Teatralny Kraków
7 grudnia 2015
Portrety
Jacek Strama

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia