Urzędnik jak ryba, wodę wszelką lubi

XII Festiwal Sztuki Reżyserskiej Interpretacje

Spektakl "Rewizor" wystawiony na XII Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Reżyserskiej Interpretacje 2010, na deskach Teatru Śląskiego, przez Teatr Polski w Bielsku Białej zaprezentował intrygującą trawestację dzieła Mikołaja Gogola. Swoisty teatr formy zaatakował widza mnóstwem innowacyjnych rozwiązań oraz chwytów, będących swoistym okiem puszczonym w stronę widza.

Reżyser Łukasz Czuj dał upust swojej wyobraźni, dzięki czemu widzowie mogli na nowo odkryć „Rewizora”, którego akcja nie toczy się jedynie w zapadłej rosyjskiej miejscowości, ale ma miejsce wszędzie tam, gdzie sięga oko czujnego Wielkiego Brata. Dziś tajemnicza Persona nie jest w stanie sprawować nadzoru nad każdym punktem na ziemskim globie. 

Sztuka ta to satyra na małomiasteczkowych urzędników, którzy ciągle uważają, że ich machlojki i niedociągnięcia zginą w mrokach zapomnienia. Temat jakże aktualny i wdzięczny. Bo cóż zmieniło się w kwestii biurokratyzacji od czasów Gogola?

W rolę Horodniczego wcielił się Mirosław Neinert, na co dzień występujący w katowickim Teatrze Korez, natomiast Chlestakowa zagrał Rafał Sawicki. Były to dwie wiodące prym postacie o jakże przeciwstawnych charakterach. O ile uzurpator - rewizor przyjął stanowisko diabelskiego chochlika, którego podszepty i nieustanne zachcianki były błyskawicznie spełniane, o tyle Horodniczy, zachowujący się jak rasowy Sarmata, schlebiając swemu gościowi wypełniał jego zachcianki bez zmrużenia oka. Do czasu. 

Ważnym tropem na drodze ku interpretacji spektaklu jest teatr cieni. Maestria scen mających miejsce za półprzezroczystą tkaniną, pełniącą rolę ściany oddzielającej zgromadzonych urzędników od głównego terenu akcji dialogowej, przebiegającej między Chlestakowem i Horodniczym wywołuje niekłamany podziw. Lecz nie koniec na tym. Warto wspomnieć także, że powyższa scena była niemalże bezgłośna. Stosunku zachodzące między interlokutorami zostały wyrażone poprzez wyolbrzymienie cienia przemawiającej postaci, która zazwyczaj dochodziła do głosu w momentach napięcia. Jej stopniowe zmniejszanie się następowało, kiedy rozmówca włączał się w żywiołową dyskusję. O jej ekspresyjnym charakterze świadczyła bogata gestykulacja. Inną pamiętną sceną, powracającą nieustannie, zaklętą w kole hermeneutycznym, jest moment, w którym scenę zajmowały stoły - miejsce pracy maszynistek. Jedna z nich, żona dyrektora, nadawała rytm pracy pokrzykując głośno: „Prędzej”. Zapewne jest to metafora wzięta rodem z ekspresjonistycznych sztuk Georga Kaisera, przedstawiająca człowieka, jako maszynę mówiącą, stworzoną do wykonywania poleceń. Człowieka widzianego przez pryzmat swoich rąk, dzięki którym może pracować.

Sztuka w reżyserii Łukasza Czuja jest niezwykle dynamiczna. Każdy z aktorów nadaje sztuce specyficzny nastrój, niosąc ze sobą określoną nutę melodyczną. Przykładem może być scena, w której Horodniczy czytając telegram, wybija nogą rytm, w jakim nadawane są tego typu wiadomości.

Doskonalą harmonię idealnie wyreżyserowanego spektaklu podkreśla niesamowita muzyka, która towarzyszy bohaterom. Jest ona zwiastunem zmiany dekoracji oraz zapowiedzią pojawienia się postaci scenicznych. Każda ze scen odróżnia się nastrojem, jaki niesie ze sobą muzyczna kompozycja.

Mówiąc o „Rewizorze” w wykonaniu Teatru Polskiego trzeba także wspomnieć o motywie ryby, który tak często pojawia się na scenie, czy to pod postacią menu barowego, czy też gigantycznej ryby, przepływającej po scenie, przed oczami zamroczonego alkoholem dyrektora. Rzeczona ryba, zdaniem mądrości ludowych, psuje się od głowy, zatem rodzi się pytanie czy zwykły urzędnik ma wpływ na przebieg dziejów? Wszak „ryba, która w każdym robaku dopatruje się haczyka, długo nie pożyje” (Zbigniew Hołodiuk). Diagnoza społeczeństwa postawiona przez reżysera w wersji groteskowej jest przerażająca, lecz jakże prawdziwa.

Magdalena Mikrut-Majeranek
Dziennik Teatralny Katowice
22 marca 2010

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia

Ballady i romanse
Gabriel Gietzky
Cóż może być bardziej romantycznego, ...