Urzekający antybohaterowie

"Straszna piątka" - reż. Maria Żynel - Białostocki Teatr Lalek

Zazwyczaj budzą grozę i obrzydzenie, a nie sympatię. Tymczasem może być tak, że nie będziemy mogli się oprzeć pokusie przytulenia np. Nietoperza.

Nie oceniaj książki po okładce - tak można spuentować najnowszą realizację Białostockiego Teatru Lalek. Teatru, który jest bezkonkurencyjny jeśli chodzi o spektakle familijne, w których nie brakuje sprytnie przemyconego morału i błyskotliwego humoru.

Tym razem w "Strasznej Piątce" mamy do czynienia z typowymi antybohaterami. Nie przypominają bowiem uwielbianych przez dzieci maskotek i przytulanek, a mimo to urzekają niejednego widza.

Ropucha w szlafroku w grochy, Nietoperz w sweterku w romby, Pajęczyca w minibereciku z antenką i Szczur z fularem pod szyją wiodą wspólne, niezbyt barwne życie gdzieś pod mostem.

Do ich ulubionych zajęć należy marudzenie, analizowanie swoich defektów i dywagacje na temat tego, jak wygląda "prawdziwe życie za kanałem". Od czasu do czasu ich dialogi i monologi przerywa zgarbiony Sęp z ubytkami w upierzeniu i jego asystent - oślizgły Robak. Ten pierwszy ex cathedra tłumaczy widzom, jak pająki przędą swoje sieci i czym jest echolokacja, z której korzystają nietoperze. Na widowni na pewno znajdzie się osoba, która może utożsamiać się z nieporadnymi czy pozbawionym talentów odtrącanymi przez toczenie bohaterami tej bajki. Ale czy fakt, że są mniej urodziwi musi się wiązać także z tym, że są niewartościowi? Większość z nas, dorosłych pytanie to uzna za retoryczne. Jednak dla dzieci narażonych na nieustanny ostracyzm rówieśników, odpowiedź nie musi być już tak oczywista.

Nową jakość w życie naszych pięknych inaczej bohaterów wnosi Hiena. Jest równie szkaradna, ale za to przebojowa (dosłownie!), pogodna i pewna siebie. Mieszkańcom spod mostu i publiczności serwuje niezłą terapię. Zaraża wszystkich optymizmem. Jej zaradność życiowa to dowód na to, że warto wierzyć w siebie i swoje umiejętności, nie zważać na często niesprawiedliwe osądy i komentarze. Przekonuje, że niedoskonałości nie powinny przesłaniać osobowości, bo każdy z nas ma w sobie jakiś talent, coś unikatowego i absolutnie wyjątkowego. Do stworzenia takiej opowieści reżyserkę Marię Żynel zainspirowały ilustracje z książki Wolfa Erlbrucha "Straszna Piątka".

Historię tę rozszerzyła wyczulona na współczesny język dzieci i dorosłych znakomita dramatopisarka BTL Marta Guśniowska. Dialogi wzbogaciła tekstami piosenek, które aktorzy ćwiczyli pod okiem Marcina Ozgi do muzyki Marcina Nagnajewicza. Muzyczne akcenty na przedpremierowych pokazach zrobiły na najmłodszych widzach spore wrażenie.

Historia "Strasznej Piątki" rozgrywa się w nieco mrocznej scenografii Pawła Matyszewskiego i Marii Żynel. Duet ten stworzył także niezwykłe lalki. Każda z nich to prawdziwe dzieło sztuki z niezwykle dopracowanymi detalami. Animują je niemal niewidoczni aktorzy: Grażyna Kozłowska, Eliza Krasicka, Ewa Żebrowska, Wiesław Czołpiński, Michał Jarmoszuk, Błażej Piotrowski oraz Milena Kobylińska z Wydziału Sztuki Lalkarskiej.

Ekipa ta stworzyła niezwykłe przedstawienie, które zaskakuje pod względem formy i treści. W finałowej scenie nie zabraknie niespodzianek, które zaskoczą i młodszych i starszych.

Anna Kopeć
Kurier Poranny online
17 czerwca 2016
Portrety
Maria Żynel

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia