Uznać prawdę o samym sobie

"Kłamstwo ...o miłości" - reż. reż. Henryk Jacek Schoen - Teatr Bagatela w Krakowie

Jedno jest pewne: że nic nie jest pewne. Z takim przekonaniem zapewne wyjdzie z Teatru Bagatela niejedna para. I będzie to bardzo smutny sceptycyzm.


„Kłamstwo ...o miłości" (reż. Henryk Jacek Schoen) to sztuka, która wciąga w prowadzoną przez męża i żonę zagmatwaną dyskusję o kłamstwie. O kłamstwie mówią, kłamstwo komentują, kłamstwo stosują, kłamią że kłamią, kłamią że nie kłamią, kłamstwo usprawiedliwiają, kłamstwem się zasłaniają, kłamstwu sens nadają. Nieco z dystansu wtóruje im w tych działaniach para przyjaciół – głęboko w temat wciągniętych, jak się z czasem okazuje.

Akcja toczy się we wnętrzu ładnego mieszkania pary bohaterów. Jasną jest rzeczą, że to domowe zacisze skrywa niebezpieczne sekrety. Spektakl jest głównie rozmową, więc to na słowie koncentruje się cała uwaga. Swobodna artykulacja Wojciecha Leonowicza, Magdaleny Walach, Maurycego Popiela i Kamili Klimczak – co ciekawe, niepozbawiona zająknięć, a nawet składni sprawiającej wrażenie recytowania roli własnymi słowami – w tym przypadku buduje wrażenie wejścia w prywatną rozmowę prowadzoną językiem potocznym. Czyli być może zdarzającą się ludziom (zwłaszcza parom) zdecydowanie częściej, niż tylko w teatrze... W każdym razie żywa reakcja publiczności świadczy o znajomości z autopsji całkiem sporych fragmentów tej rozmowy.

Magnetyzujące dźwięki tanga doskonale zaznaczają, że głównym pytaniem będzie to o miłość. O kłamstwa w miłości ...i kłamstwa o miłości. No cóż, spektakl ten z pewnością zasmuca. Smutek jednak jest dobry, gdy otwiera oczy na prawdę. O właśnie, prawdę...

„Kłamstwo ...o miłości" obnaża tendencję człowieka do wybielania zła, które mu się już wcześniej przydarzyło. Gdy się ma to i owo na sumieniu, nie tylko słabnie ostrość widzenia i surowość oceny, lecz także rodzi się zdolność konstruowania skomplikowanych teorii usprawiedliwiających, a nawet uzasadniających. Wszak najtrudniej jest uznać prawdę o samym sobie. Jednak życie pokazuje, że misternie tkana sieć kłamstw w końcu uwięzi samego ich autora. A wśród nich wszystkich najdotkliwsze będzie to jedno: ...o miłości.

Katarzyna Hilbrycht
Dziennik Teatralny Kraków
13 listopada 2018

Książka tygodnia

Straszny Dwór, czyli sarmackie korzenie Niepodległej
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jacek Kowalski

Trailer tygodnia