W Bytomiu straszy

"Phantom" - reżyseria: Daniel Kustosik - Opera Śląska w Bytomiu

W sto lat po publikacji powieści Gastona Leroux "Upiór w Operze" Opera Śląska postanowiła udowodnić, że nie tylko Paryż ma prawo do posiadania własnego Upiora

21 lutego na scenie Teatru Śląskiego, zaledwie w jeden dzień po premierze w Bytomiu, wyczarowano najprawdziwsze operowe podziemia, które na czas przedstawienia stały się dobrowolnym więzieniem Eryka - Upiora Opery. Realizatorzy bazowali na musicalu Mauryego Yestona, wariacji na tle powieści Leroux. Spektakl "Phantom, czyli Upiór w Operze" przechodzi dziś do historii jako pierwszy musical, który zrealizowała bytomska scena operowa. Stanęła przed niebagatelnym wyzwaniem, bowiem historia wy bitnego śpiewaka, żyjącego poza nawiasem społeczeństwa, który zniekształconą twarz skrywa pod maską, doczekała się wielu wybitnych adaptacji teatralnych oraz filmowych

Przedsięwzięcie zmobilizowało niemal cały zespół operowy i wykonane zostało z ogromnym rozmachem. Po podniesieniu kurtyny oczom widzów ukazał się Paryż, pełen szelestu atłasowych sukni, rozśpiewany i gwarny. Z tego paryskiego tłumu hrabia de Chandon (Adam Sobierajski) wyławia Christine Daae (Urszula Piwnicka) – młodziutką i prostą dziewczynę, obdarzaną zachwycającym głosem. Hrabia postanawia pomóc w pracy nad niezwykłym talentem i proteguje Christine u dyrektora Opery Paryskiej. Okazuje się jednak, że na stanowisku tym zaszła zmiana – władzę w Operze przejmuje Alain Cholet oraz jego egocentryczna i złowroga żona Carlottą , która w Christine widzi zagrożenie dla swojej kariery wokalnej. Z pomocą dziewczynie przychodzi Eryk (Tomasz Urbaniak) – zamieszkujący operowe podziemia tajemniczy młodzieniec o twarzy skrytej pod maską. Podczas udzielanych incognito lekcji śpiewu zakochuje się w Christine. Splot wielkich emocji – miłości wbrew zdrowemu rozsądkowi i rozpaczy, gdy utraciło się wszystko, prowadzi do tragicznego finału w operowych lochach.

Konwencja musicalu, nowa dla bytomskiej ekipy, wymagała od niej olbrzymiego nadkładu pracy. Zespół musiał wykazać się połączeniem wielu umiejętności – śpiewu, tańca i aktorstwa dramatycznego. Te wewnętrzne zmagania operowego zespołu dały efekt, który trudno ocenić jednoznacznie. Całość imponuje rozmachem – bogata scenografia (Ireneusz Domagała) jedną i tę samą scenę potrafi przeistoczyć z garderoby Carlotty w podziemia Opery z absolutną dosłownością. Są tu nawet „efekty specjalne” – strzelają pistolety, a z sufitu z łoskotem spada ogromny żyrandol. Dodajmy do tego stroje z epoki i umiejętności wokalne śpiewaków Opery Śląskiej. Mimo tych niebagatelnych zalet przedstawienia, w warstwie fabularnej nieco ono kuleje. „Phantom” – z natury rzeczy historia tragiczna – został przez realizatorów (jak zapowiadali przed premierą) zrealizowany z lekkim przymrużeniem oka. Jednak z pozycji widza nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nie wszystkie sytuacje komiczne zostały zaplanowane. Musical zdaje się chwilami wymykać spod kontroli i samowolnie zmierzać w kierunku groteski. Sceny niewątpliwie dramatyczne – jak np. rozmowa Eryka z ojcem o matce i nieszczęśliwym dzieciństwie – są grane z nadmiernym patosem, odrealnione, i jako takie nie potrafią pociągnąć widza za sobą. Jaśniejszym elementem realizacji jest Urszula Piwnicka, doskonale radząca sobie z rolą delikatnej Christine i przy okazji prezentująca nie byle jakie umiejętności wokalne. To jednak nie wystarczy, by z „Phantoma” uczynić musical z prawdziwego zdarzenia.

Przed zespołem Opery Śląskiej jeszcze wiele spektakli i równie wiele do nauczenia. Można przypuszczać, że z każdą kolejną prezentacją „Phantoma” musicalowa konwencja będzie stawała się im bliższa i łatwiejsza do oswojenia. Eksperyment ten wypadł wprawdzie kontrowersyjnie, lecz już dziś wiadomo, że ma on szanse na rozwój. Tym bardziej, że już w takiej, „testowej” formie, wzruszał i bawił. Jednych mniej, innych bardziej – w zależności od poziomu wrażliwości i poczucia humoru. Warto obserwować, co będzie się działo z „Phantomem” w ciągu najbliższych miesięcy czy nawet lat. Bo z pewnością pozytywnie nas kiedyś zaskoczy.

Anna Leksy
Dziennik Teatralny Katowice
10 marca 2011

Książka tygodnia

Aktorki. Odkrycia
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia