W hołdzie Cezaremu Wodzińskiemu

"Św. Idiota" - reż. Janusz Opryński - Teatr Polski w Bielsku-Białej

„Św. Idiota" to tytuł książki filozofa Cezarego Wodzińskiego, którą napisał w 2000 roku – to również tytuł mojego spektaklu, adaptacji „Idioty" Fiodora Dostojewskiego. Cezary Wodziński napisał książkę o rosyjskich jurodiwych, obłąkanych, pomyleńcach, głupcach, którzy z rozmysłem przyjmują maskę szaleństwa, aby ukrywać pod nią mądrość.

W hołdzie Cezaremu Wodzińskiemu postanowiłem nazwać swoją adaptację „Św. Idiota". Dostojewski, wydaje się, lubił rosyjskich jurodiwych i w wielu postaciach odnajdujemy cechy tych świętych chuliganów.

Odczytanie „Idioty" Dostojewskiego w kontekście wiedzy o jurodiwych każe nam zastanowić się nad naszą kondycją, nad naszym porządkiem świata. W powieści wiele postaci i wiele zdarzeń ma cechy prowokacji, skandalu, który upodobali sobie jurodiwi. I tak już na początku naszej opowieści o Księciu Lwie Myszkinie, który przybywa ze Szwajcarii po leczeniu, Rogożyn (jego „mroczny brat") rozpozna w nim jurodiwego: „Książę jest jurodiwy, a takich Pan Bóg lubi". Od tego momentu zacznie się szalony taniec, taniec karnawałowy, który sprawia, że nie wiemy, gdzie góra a gdzie dół. Książę zaraża świat, światu udziela się jego padaczka, jego drżenie... „Idiota wyzwala idiotę w drugim" – mówi Cezary Wodziński.

Świat rodziny Jepanczynów już nigdy nie będzie taki sam, po przybyciu Księcia wszystko się zmienia. Agłaja i Nastasja, obie piękności, obie śmiertelnie chore i śmiertelnie niebezpieczne, podążają za Księciem w ekstatycznym tańcu. Rogożyn, odchłannie zakochany w Nastasji, gotowy jest zabić Księcia – ale nie tylko jego. Kanalia Lebiediew, badacz Apokalipsy, i owładnięty żądzą pieniędzy Gania potrząsają światem, każdy na swój sposób. Młody Hipolit, żywy trup, nie wytrzymując spojrzenia juroda, chce w spektakularny sposób skończyć ze swoim życiem.

Cały świat drży. Drży, gdy patrzymy na obraz „Martwego Chrystusa" Hansa Holbeina w domu Rogożyna – ale najmocniej zadrży, gdy w tym samym domu będziemy oglądali „Martwą Nastasję". Po tym ostatnim trzęsieniu przekrzywi się świat, oś świata przesunie się, na ukos. I nie pomoże poczciwa Lizawieta Prokofiewna Jepanczyn, próbując ratować świat, wierząc, że stary porządek nas jeszcze raz ocali.

 

(-)
Materiał Teatru
8 września 2017
Portrety
Janusz Opryński

Książka tygodnia

Muzyczne narracje o kochankach z Werony
Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
Małgorzata Pawłowska

Trailer tygodnia

Dziadek do orzechów
Jurij Grigorowicz
W wielu krajach nie ma Bożego Narodze...