W obronie odwołanego dyrektora

Artyści Opery i Filharmonii Podlaskiej w bronią odwołanego dyrektora

Tydzień po ogłoszeniu przez Zarząd Województwa Podlaskiego decyzji o odwołaniu Roberto Skolmowskiego ze stanowiska dyrektora Opery i Filharmonii Podlaskiej, artyści związani z tą instytucją wyrażają swój przeciw wobec, ich zdaniem, niesłusznej decyzji Marszałka. Na dzień przed długim weekendem władze województwa podlaskiego odwołały Skolmowskiego, jako powód podając chaos, długi oraz niegospodarność. W poniedziałek decyzję skomentował Skolmowski, a dzień później artyści.

Opera osiągnęła ogromny sukces artystyczny i frekwencyjny

Skolmowski decyzję uważa za pochopną, podjętą bez szczegółowej analizy przedstawionych zarzutów pokontrolnych oraz bez uwzględnienia całokształtu dotychczasowej działalności Opery oraz jej sytuacji finansowej. W oświadczeniu opublikowanym w poniedziałek dyrektor podkreślił, że pod jego kierownictwem Opera w pełni realizowała postawione przed nią zadania – wpłynięcia na rozwój kultury oraz zwiększenia dostępności do dóbr kultury Podlasia i całego regionu północno-wschodniej Polski. Stałą się także kulturalną „Bramą Wschodu". Opera jako Europejskie Centrum Sztuki organizuje przedsięwzięcia o standardach europejskich, co siłą rzeczy wiąże się z dość dużymi kosztami, a pamiętać należy, iż nie jest ona przedsiębiorstwem, którego głównym celem jest osiąganie dochodów, dlatego niemożliwym jest ograniczenie kosztów jej prowadzenia do zasad czysto ekonomicznych. Skolmowski tłumaczył, iż organizowanie premier oper, musicali, czy koncertów symfonicznych niesie za sobą znacznie większe koszty, niż realizacja innych przedsięwzięć kulturalnych tego typu. Opracowując projekt i strukturę instytucji Skolmowski działał według Studium Wykonalności projektu OiFP, dokumentu określającego wysokość budżetu w kolejnych latach. W oświadczeniu napisał, że Opera Podlaska jest jedyną instytucją operową, w której nie występują przerosty zatrudnienia – proporcje między ilością artystów a administracją i techniką są bardzo racjonalne: na 267 zatrudnionych jest 180 pracowników artystycznych. Zdaniem Skolmowskiego głównym źródłem problemów jest umowa UM i MKiDN z czerwca 2012 roku, na mocy której budżet wynosi 2-3 miliony mniej niż przewidywało Studium Wykonalności. Z kolei rok wcześniej dyrektor przedstawił szczegółowy projekt działania OiFP na pięć lat, który został przyjęty i zaakceptowany. W oświadczeniu Skolmowski przedstawia także szczegółowy wykaz dotacji oraz przychodów, z których wynika, iż Opera Podlaska w porównaniu z innymi podobnymi instytucjami otrzymuje najniższe dotacje na prowadzone przez siebie działalności. Podkreśla zarazem, iż pomimo dysponowania przez Operę najniższą dotacją gospodaruje ona posiadanymi środkami bardzo efektywnie. Wykazuje to w szczegółowych punktach oświadczenia, odnoszących się do sytuacji ekonomiczno-finansowej, kosztów produkcji w stosunku do przychodów, planu finansowego, restrukturyzacji zatrudnienia, powodów braku Rady Artystycznej oraz bieżącej sytuacji finansowej Opery. Skolmowski zaznacza, iż prowadzona przez niego OiFP osiągnęła po trzech latach jego dyrekcji ogromny sukces artystyczny i frekwencyjny, nie mający precedensu. Podobne zdanie wyrażają artyści Opery Podlaskiej.

Odwołanie Skolmowskiego będzie miało zły wpływ na rozwój opery

We wtorkowe popołudnie niemal połowa artystów zatrudnionych w operze oraz soliści gościnni zorganizowali spotkanie z dziennikarzami, na którym odnieśli się do decyzji o odwołaniu dyrektora. Oświadczyli, że wystosują wniosek do Zarządu Województwa Podlaskiego o powołanie Skolmowskiego na dyrektora artystycznego, jeśli nie może jednocześnie pełnić funkcji dyrektora naczelnego. Joanna Krasuska -Motulewicz, przewodnicza Związku Artystów Scen Polskich, wyraziła obawę, iż nagła decyzja o odwołaniu Skolmowskiego może mieć zły wpływ na rozwój opery, dlatego dobrym rozwiązaniem może okazać się pozostawienie Skolmowskiego na stanowisku dyrektora artystycznego, dzięki czemu będzie on mógł skupić się na tym, w czym jest najlepszy, czyli na tworzeniu przedstawień i organizacji pracy artystycznej.

Znany i ceniony aktor oraz szef ZASP-u, Olgierd Łukaszewicz zwrócił uwagę, iż model, w którym szef naczelny i szef artystyczny razem parafują pewne decyzje z powodzeniem funkcjonuje w Niemczech i również u nas można go zastosować. Podkreślił jednocześnie, że Roberto Skolmowski nadal powinien być związany z Operą Podlaską, a decyzja o jego odwołaniu była nie do końca przemyślana i nieprzedyskutowana z ekspertami. Zwykle podczas podejmowania tego typu decyzji władze proszą ekspertów o opinię, czego w tym przypadku zabrakło. Władze nie skonsultowały się także z Unią Polskich Teatrów, a przede wszystkim z Ministerstwem Kultury, które miało ogromny wpływ na powstanie opery. Prezes ZASP-u nie wyklucza swojego spotkania z marszałkiem województwa. Podkreśla także, że podczas podejmowania decyzji zastosowano wyłącznie parametry rachunkowe, nie biorąc pod uwagę względów artystycznych. Jego zdaniem dzięki zbudowaniu opery na wschodnich rubieżach Polski, Białystok stał się punktem odniesienia rozwoju polskiej kultury, a nie tylko jego zakątkiem. Skolmowski udowodnił, że tego typu inwestycja ma uzasadnienie – umiał rozbudzić i potrzebę, i snobizm, i ciekawość, a jednocześnie uzyskał wspaniały wynik frekwencyjny.

Skolmowski to fantastyczny kreator

W spotkaniu zorganizowanym we wtorek wzięło udział ponad 20 osób – zatrudnionych w operze solistów, chórzystów i tancerzy oraz utytułowanych artystów, na co dzień związanych z innymi instytucjami, którzy w operze występują gościnnie. Zdaniem Joanny Krasuskiej-Motulewicz w operze dyrektora broni ponad połowa pracowników, a może ich być więcej, biorąc pod uwagę tych, którzy ze względu na długi weekend w kwestii odwołania dyrektora Skolmowskiego jeszcze się nie wypowiedzieli. Tomasz Steciuk, aktor musicalowy, występujący na najlepszych scenach w Polsce zauważa, że poprzez wyrażenie swojej opinii artyści pragną wyrazić swoją jedność z dyrektorem, który nie tylko tworzy w Operze dobrą kulturę, ale także stara się dotrzeć do jak największej grupy widzów w każdym wieku. Jako przykład podaje między innymi przygotowywanie shortów dla dzieci i młodzieży, od których inni dyrektorzy raczej stronią oraz stworzenie mnóstwa inicjatyw edukacyjnych. Niespotykany gdzie indziej element edukacyjny, jaki wprowadził do Opery Skolmowski chwalili również mezzosopranistka Agnieszka Makówka oraz tenor Rafał Bartmiński, który określił dyrektora jako fantastycznego kreatora, mającego głowę pełną wspaniałych pomysłów.

Również solista Wojciech Gierlach jest zdania, że odwołanie dyrektora ze stanowiska będzie dużą stratą dla Opery. Podkreślił, że przez dwa lata każdy tytuł i dobór realizatorów okazał się strzałem w dziesiątkę, podczas gdy w innych polskich operach niezwykle często podejmuje się bardzo złe decyzje dotyczące realizatorów, a na nieudane premiery wydaje się bardzo dużo pieniędzy.

Na spotkanie przybyła także sopranistka z Teatru Wielkiego w Poznaniu, Magdalena Nowacka, która chwaliła atmosferę pracy, jaka panuje w Operze i Filharmonii Podlaskiej. Artystka przyjeżdża do Białegostoku, ponieważ Opera stwarza jej nie tylko możliwość pracy w świetnym zespole, ale także poczucie uczestniczenia w czymś niezwykłym. Dzieje się tak, ponieważ czuwa nad tym właśnie Roberto Skolmowski. Odnosząc się do kwestii finansowych, porównała początkującą operę do małżeństwa na dorobku, które wszystkiego musi się dorobić, nie ma innego wyjścia. Dlatego potrzebna jest odrobina rozmachu, a przecież dobrze skrojone dekoracje są kapitałem, który będzie procentował przez lata. Również Grzegorz Szostak z Teatru Wielkiego z Łodzi podkreślił, że w Polsce nie ma teatru, który nie posiadałby budżetowych przekroczeń, bo przecież nikt w świecie nigdy na kulturze nie zarobił, a podlaska opera i tak jest fenomenem – wypracowała 9 milionów przychodu – inne teatry za wyjątkiem Opery Narodowej w Warszawie takimi statystykami pochwalić się nie mogą.

Na podstawie argumentów jakimi posługują się obie strony konfliktu można wywnioskować, że działania dyrekcji Opery i Filharmonii Podlaskiej nie były działaniami jednostkowymi, właściwymi jedynie dla niej. Z uwagi na rozmach z jakim zazwyczaj pracuje Skolmowski szokować może jedynie wielkość kwot, którymi ta instytucja się posługiwała. W obecnej sytuacji wielu dyrektorów, szczególnie dużych teatrów, zmuszonych jest stosować podobne mechanizmy zarządzania, ponieważ wymusza je specyfika realizacji dużych projektów i nieustannie, z roku na rok obniżający się poziomem dotacji. Traktowanie instytucji kultury jako przedsiębiorstwa – co ma miejsce w wielu przypadkach w Polsce, z góry skazane jest na niepowodzenie. Można zachowywać się bezpiecznie i wydawać jedynie to, co teatr otrzymuje, ledwie realizując swoje zasadnicze powinności artystyczne - zmniejszając ilość premier, drastycznie ograniczać nakłady na samo przedstawienie itp. Można także próbować działać dynamicznie i próbować mierzyć się z potencjałem malejących dotacji, dochodami wypracowanymi przez frekwencję i pozyskaniem zewnętrznych funduszy z jednej strony, a finansowo wymagającą materią artystyczną z drugiej. Jest oczywiste, że ta druga metoda niesie z sobą nieporównywalnie większe ryzyko utraty płynności finansowej i co za tym idzie, groźbę zarzutu o niegospodarność. Zazwyczaj jednak propozycje wynikające z podjęcia artystyczno-finansowego ryzyka są ciekawsze i znacznie bardziej wartościowe. Wymagają jednak zdecydowanego wsparcia i życzliwości organu założycielskiego. Wydaje się, że w większości przypadków wsparcie takie otrzymują, jednak jak widać nie zawsze urzędnikom wystarcza cierpliwości i zaufania, żeby taki status „swojej" instytucji zaakceptować, a kiedy trzeba,  konsekwentnie go bronić.

Paulina Aleksandra Grubek
Dziennik Teatralny
21 sierpnia 2014

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia