W Powszechnym bez katharsis

"Gniew" - reż. Małgorzata Wdowik - Teatr Powszechny w Warszawie

Teatr Powszechny w Warszawie przyzwyczaił nas już do dziwnych propozycji scenicznych. Dwa lata temu na jego deskach młodzież mogła oglądać, jak wśród wulgaryzmów i agresywnych zachowań między dwiema licealistkami wykluwa się relacja homoseksualna. Od kilku dni wystawiana jest "sztuka" zatytułowana "Gniew".

Cudzysłowu używam za reżyserką Małgorzatą Wdowik, która woli mówić o performansie. Rzeczywiście, scena i widownia się przenikają. Widzowie są świadkami, jak budzi się gniew i co jest jego przyczyną. - Gniew to zdrowa reakcja na przekraczanie naszych granic - mówi reżyserka, która woli nie różnicować emocji na dobre i złe. I zgodzi się z nią pewnie większość psychologów.

- "Gniew" to część mojego tryptyku poświęconego także strachowi i wstydowi. Poprzednio przyglądałam się dziewczęcej naturze strachu, teraz zainteresowała mnie chlopięcość. Walczę tu ze stereotypem męskiego gniewu utożsamianego z agresją. Gniew bez przemocy jest możliwy - on jest potrzebny do obrony własnego terytorium, do stawiania granic - wyjaśnia. Wszystko dobrze, sęk w tym, jak reżyserka tłumaczy to, dlaczego w spektaklu biorą udział wyłącznie chłopcy i mężczyźni: - My kobiety, podobnie jak mniejszości queerowe, mamy gniew w sobie "przerobiony"; gniew męski, budujący męską tożsamość, wciąż jest nierozpoznany. Chcę pokazać, że w gniewie mężczyźni są razem z kobietami i środowiskami queerowymi.

Jeśli reżyserka chce odczarować gniew, to po co miesza w to środowiska queerowe? Czy już naprawdę bez tzw. poprawności politycznej, tyczącej się jednak tylko wybranych środowisk, nie sposób wypromować żadnego produktu artystycznego na miarę "oświeconej" części społeczeństwa?

Wdowik ma rację, że emocji nie należy wypierać, ale trzeba być z nimi w kontakcie, i jej spektakl ma mieć właśnie taki wydźwięk terapeutyczny. Jednak na pytanie, czy widz wyjdzie z niego z uczuciem katharsis, przyznaje, że chodzi raczej o akceptację emocji, niż o uwolnienie napięcia, jakie ona wywołuje. - Spektakl jest i dla dorosłych, i dla dzieci, bez ograniczeń wiekowych - dodaje, zapraszając do świata smutku, depresji, krzyku i izolacji, będących udziałem bohaterów jej spektaklu.

Czy w kontekście rosnących przypadków agresji uczniów, kończących się czasem agresywną odpowiedzią ze strony nauczyciela, nie byłoby rozsądniej sztuką rozładowywać trudne emocje, a ich rozkładanie na czynniki pierwsze zostawić jednak specjalistom?

Monika Odrobińska
Idziemy
29 września 2018

Książka tygodnia

Trojanki Jana Klaty
Wydawnictwo Universitas
Olga Śmiechowicz

Trailer tygodnia