W rodzinie siła

"Jagoda i niedźwiedzie" - reż. Jerzy Moszkowicz - Teatr Nowy w Poznaniu

Prapremiera sztuki "Jagoda i niedźwiedzie" na Scenie Wspólnej nie była zaskoczeniem. Centrum Sztuki Dziecka konsekwentnie dobiera wartościowe propozycje repertuarowe. Piękny tekst Karin Serres o dziewczynce, której towarzyszy czworonożny i niewidziany przez innych przyjaciel, musiał znaleźć się wśród nich.

Teatr dzięki swojej umowności daje ogromne możliwości zobrazowania relacji dziecka i zwierzęcia, wystarczy kostium, lalka, przedmiot czy projekcja. Reżyser Jerzy Moszkowicz nie sięgnął po te rozwiązania i to też nie dziwi. Nie realizuje on teatru młodego widza, wykorzystując sprawdzone chwyty, aby się podobał. Tworzy sztukę, która zachwyca. Tym razem bez względu na wiek.

Jedenastoletnia Jagoda pewnego deszczowego dnia podczas spaceru orientuje się, że krok w krok podąża za nią niedźwiedź polarny. Od tamtej pory stają się nierozłączni. Nie byłoby nic niesamowitego w tej historii (niejedno dziecko ma wyimaginowanego przyjaciela), gdyby nie to, że widzi niedźwiedzie towarzyszące tacie, siostrze oraz innym mieszkańcom miasta.

Opowieść staje się jeszcze bardziej niezwykła dzięki fenomenalnemu aktorstwu. Debiutująca na scenie Malwina Brych jest stworzona do roli Jagody - kruchej, wrażliwej dziewczynki. Emanuje młodzieńczą energią. Czaruje subtelnym uśmiechem i niegasnącym błyskiem w oku. Jednocześnie sugestywnie manifestuje niedźwiedzią siłę. Martyna Zaremba-Maćkowska, grająca jej starszą siostrę, buduje postać zbuntowanej, rockowej nastolatki powstrzymując się od przerysowanych gestów. Radosław Elis, jak na ojca przystało, jest najoszczędniejszy w ekspresji. Zupełnie innymi środkami postać agresywnego sąsiada buduje Paweł Binkowski. Daje mistrzowski popis komizmu. Aktorzy świetnie współgrając, utrzymują widzów w niepewności czy niedźwiedzie istnieją naprawdę. Za każdym razem, gdy zwierzęta zaczynają się materializować, nagle znikają.

Tworzeniu tajemnicy sprzyja koncepcja scenograficzna Jakuba Psui, choć nie ułatwia zadania aktorom w nieustannym budowaniu i podważaniu iluzji. Na scenie znajduje się stary, kolorowy kredens kuchenny posiadający mnóstwo szafek i szuflad, pojedynczo otwieranych w kolejnych sekwencjach. Skrywają przedmioty wprowadzające w sceny - wędkę w dzień odpoczynku nad wodą, kołdrę w czasie nocy. Symboliczna forma kierownicy, będącej znakiem samochodu czy środka przeciw wszom dodatkowo bawi.

Kontrasty w spektaklu pojawiają się na wielu płaszczyznach: językowej, muzycznej, znaczeniowej, nastroju, postaci. Przenikają się, ale też tworzą spójną całość. Dziewczynki cięte riposty przeplatają poetyckimi opowieściami o lśniących jagodach czy niedźwiedziu w klatce. Pieśń śpiewana a capella, podobnie jak wyczekiwanie na humorystyczne kwestie oraz gesty, stanowi źródło przyjemności. Frapuje indiański wątek, który wiąże się z dziecięcą zabawą, lecz również szamańskim ujęciem symboliki niedźwiedzia.

W tym ambiwalentnym świecie uwaga skierowana zostaje ku wartości niepodważalnej - rodzinie. Mimo że niepełna (bez matki), to doskonała i prawdziwa. Ojciec wprowadza zasady, których należy przestrzegać, na przykład dotyczące godzin wieczornych powrotów do domu. Jest stanowczy, ale także ciepły, troskliwy, czuły, mądrze budujący zaufanie. Wspaniale przedstawiono siostrzaną miłość. Dziewczyny sprzeczają się o drobiazgi, lecz wspierają w istotnych kwestiach. Emocje nie są przegadane, a ciekawie wyrażone ruchem. Sprawdzają się pomysły Pauliny Wycichowskiej, gdy siostry podczas sporu tańczą każda swój taniec, a w chwilach zgody ten sam, lecz trochę inaczej. W tej rodzinie szanuje i pielęgnuje się indywidualizm, dba o codzienne rytuały, jak wspólne posiłki, podczas których problemy się omawia, oswaja śmiechem, rozwiązuje, a nie pomija.

Warto na ten spektakl wybrać się rodzinnie, żeby później podyskutować o niedźwiedziach, pokłócić o ich znaczenie, zachwycić, z jaką delikatnością można opowiedzieć o sile, zbliżyć do siebie, a może nawet zacząć dostrzegać towarzyszące... wrażliwe Jagody.

Maria Maczuga
kultura.poznan.pl
20 marca 2018
Portrety
Jerzy Moszkowicz

Książka tygodnia

Piękne zielone oczy
Wydawnictwo Czarne
Arnošt Lustig

Trailer tygodnia

Gdziekolwiek - wibracj...
Mariusz Kiljan
Wszędzie na świecie rodzimy się i umi...