W Teatrze Starym o wielkim reżyserze i mistrzu

Jerzy Jarocki we wspomnieniach

W Starym Teatrze przypomniano Jerzego Jarockiego. Cały czas można tu także obejrzeć wystawę poświęconą twórczości artysty.

Opowiadali wzruszająco i dowcipnie. Przytaczali zdarzenia, anegdoty, wspólne mierzenie się ze sztuką. A miało to miejsce w Starym Teatrze w piątkowy wieczór, gdzie zebrali się artyści, by powspominać zmarłego 10 października Jerzego Jarockiego, wielkiego reżysera, ich mistrza.

Zmarł podczas realizacji kolejnego spektaklu w warszawskim Teatrze Narodowym.

Wszyscy mówili o swoich artystycznych spotkaniach z reżyserem: Krystyna Zachwatowicz opowiadała o pierwszych gliwickich realizacjach, Andrzej Wajda o chęci zaangażowania artysty do roli Dziennikarza w Weselu, czemu Jarocki kategorycznie się sprzeciwił. Były wspomnienia Jerzego Treli o jego i Jerzego Bińczyckiego walce z młotkiem i gwoździem podczas prób Szewców, ale też wzruszające słowa Danuty Maksymowicz, aktorki, żony reżysera, o tym, jak intuicja ją zawiodła i dzień przed śmiercią męża wyjechała do Berlina, by kupić artyście materiały na nowe garnitury, gdyż bardzo zeszczuplał.

Był także Andrzej Witkowski, scenograf, który pracował z Jarockim przy ostatniej realizacji, przy Sprawie wg Samuela Zborowskiego. - Jerzy Jarocki był człowiekiem trudnym i wymagającym w pracy, ale miał do tego prawo, bo sam od siebie wymagał bardzo dużo i dawał z siebie wszystko - powiedział nam scenograf.

(JOC)
27 listopada 2012
Portrety
Jerzy Jarocki

Książka tygodnia

Sztuka aktorska Aleksandry Śląskiej
Uniwersytet Gdański
Marta Cebera

Trailer tygodnia