Waletowanie u Mrożka

"Tango" - reż. Piotr Waligórski - Teatr Bagatela w Krakowie

Młody krakowski reżyser Piotr Waligórski zmasakrował "Tango", wyciągnął z niego jedną sytuację i nadmuchał jak balon. Nie był wierny mistrzowi, ale odnalazł w jego sztuce stale obecny, fascynujący ton

Najnowszego przedstawienia Waligórskiego, podobnie jak kilku wcześniejszych, nie da się oglądać bez męki. Nie dzieje się nic ważnego, wszystko, na co patrzymy, trwa za długo, słowa padają za rzadko i na próżno. Nuda, ale czas przecieka przez palce inaczej niż w teatrze Krystiana Lupy, bo bez tajemnicy, bez metafizycznego zaplecza, bez zakochania w ludziach.

U Waligórskiego bohaterowie są demonstracyjnie nieciekawi. Piją, jedzą, siedzą obok siebie bez sensu, bez nadziei.

Jednak trudno ukryć, że te pozornie puste obrazy zostają w widzu. Bo teatr Waligórskiego działa z opóźnieniem - powolutku, kilka godzin po seansie zaczynamy rozumieć jego podskórną intensywność, rytm montażu, ostentacyjną aspołeczność przesłania.

Wybory repertuarowe i estetyczne reżysera układają się w logiczną całość. Jego nowohucki, zrealizowany w Łaźni Nowej "Cukier w normie" pokazywał wegetacje mieszkańców bloku, "I będzie wesele... j" z Bagateli było wejściem w monotonny świat domu wariatów, "Żeby cię lepiej zjeść" dokumentowało wypaczone życie pracowników PGR gdzieś w Bieszczadach. "Ptaki" fotografowały relacje siostry i brata żyjących na kompletnym odludziu, w lesie nad jeziorem.

W "Tangu" Waligórski przenosi nas do krakowskiej kamienicy, dwupo-kojowego mieszkania, w którym gnieździ się 9 osób. Do Stomila przyjechała rodzina z prowincji: Ciotka, Wujek i Siostrzeniec. Nie znajdziemy ich u Mrożka, reżyser dodał te postaci, aby podkreślić ciasnotę tego miejsca, zagęścić przestrzeń i emocje. Babcia Eugenia i stryj Eugeniusz śpią w kuchni, wracająca nocą z pracy dziewczyna Artura Ala zawija się w koc przy lodówce, Artur z trudem mieści się na sofie w jadalnym, Edek drzemie skulony w fotelu, Eleonora i Stomil muszą zmieścić się na wersalce w sypialni. Za dnia jest jeszcze gorzej, bo wszystkie krzesła zajmują krewni. Nikt nie ma tu swojego miejsca, rano do łazienki ustawia się kolejka.

Bohaterowie bez przerwy składają pościel, lawirują w zagraconej przestrzeni. A musi się tu zmieścić i pogrzeb, i ślub. Niema uwertura do spektaklu trwa blisko 20 minut, Waligórski z zaciśniętymi zębami pokazuje detal po detalu rytuały wstawania, usypiania, budzenia się, powrotu bohaterów do domu. Uświadamia, w co zmienił się studencki dom otwarty z czasów młodości Stomila (Starczewski) i Eleonory (Kamińska). Po latach okazało się, że artystyczne małżeństwo zmieszczaniało. Stomil spędza całe dnie w piżamie i dmie w tubę, zamyka się w łazience, pracuje nad rezonatorami. Eleonora wraca pijana, może zdradza męża na mieście.

Waligórski nie chce, żeby Mrożkowa rodzina była obrazem całego społeczeństwa. Interesuje go konkretny przypadek zamknięcia się grupy ludzi na poboczu życia, skupiając się na szarej codzienności. Edek (Sebastian Oberc) nie jest tępą siłą przejmującą władzę. Waligórski myśli o nim jako o woodyallenowskim Zeligu skrzyżowanym ze Świętoszkiem Moliera i Gościem z "Teorematu" Passoliniego. Nie wiadomo, jak przylepił się do tej rodziny, kim jest. Przyszedł i nie chce sobie pójść. Gra w karty, modli się i wywołuje duchy z Eugenią (Kobielska), ogląda mecze ze Stomilem, uczy razem z Arturem (Wojciech Leonowicz) medycyny, podbiera ubrania, podjada śniadania, zajmuje łazienkę. Jest zazdrosny o Alę (Małgorzata Piskorz). Rodzinny koszmar, a jednocześnie jedyny powiernik i towarzysz. On lubi to, co lubią inni, żyje tym, czym oni żyją.

Zamiast buntu jednostki jest inercja zbiorowości. Artur się nie liczy, tak samo jak jego przypadkowa śmierć. Edek, zajmując jego miejsce, nie tylko spełni swoje marzenie o Ali, także obieca reszcie, że nic się nie zmieni. Piotr Waligórski zmasakrował "Tango", wyciągnął z niego jedną sytuację i nadmuchał jak balon. Nie był wierny intencjom Mrożka, ale trafił w jakiś fascynujący ton od zawsze obecny w jego sztuce.

Łukasz Drewniak
Dziennik Gazeta Prawna - dodatek Kultura
19 lutego 2011

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...