Wesele, które nie zawsze bawi

„Wesela Figara" - aut. Pierre Beaumarchais i Wolfgang Amadeus Mozart - reż. Mikołaj Grabowski - Teatr Bagatela w Krakowie

Perypetie z „Wesela Figara" zainspirowały Mikołaja Grabowskiego do wystawienia tej XVIII-wiecznej sztuki w Teatrze Bagatela. Reżyser, który opracował także tekst i arie, pozostał w konwencji epoki. Na scenie jest klasycznie i w rytmie utworów Mozarta; nie brakuje również lekkości, na której opiera się ta historia miłosna. Jednak, nie zawsze jest ona spójna i angażująca. Czego więc w „Weselu Figara" zabrakło?

Dzieło Baumarchaisego opowiada o problemach miłosnych sługi Figara (Adam Szarek), walczącego o rękę Zuzanny (Kamila Klimczak). Na jego perypetie składają się niespodziewane zwroty akcji i zawirowania, które powinny wprowadzać tempo i dynamizm. Jednak, tak się nie dzieje. Pierwszej części „Wesela Figara" brakuje rytmu; sceny są przedłużane i czasem nie wynikają z siebie nawzajem. Ich podstawowym i jedynym celem jest poprowadzenie widza ku kulminacyjnej scenie z drugiej części komedii - spotkania w ogrodzie, podczas którego rozwiązują się wszystkie, zapętlone przez bohaterów, wątki. Choć w początkowych scenach pojawiają się akcenty humorystyczne (często uosabiane z nadmiernymi przekleństwami), akcja jest wolna, a czego innego oczekiwałam od takiej farsy. Mimo wszystko szczególny dynamizm wprowadzają ostatnie sceny „Wesela Figara", gdy jesteśmy już coraz bliżej prawdy; te momenty potęgują u widza zaciekawienie. Szkoda, że to uczucie nie pojawia się wcześniej.

Brak rytmu nie wpływa na to, co w „Weselu Figara" jest wyjątkowe, a są to dekoracje i kostiumy. Zuzanna Markiewicz stworzyła świat pełen symetrii i harmonii, nawiązujący do charakteru epoki: jest barwnie i ze smakiem. Akcja rozgrywa się – jak to w farsie – pomiędzy trzaskaniami kolejnych drzwi (w tym przypadku dwojgiem białych drzwi) i to, co znajduje się w centrum sceny (m.in. skrzące żyrandole czy ciężkie kotary, których wagę się czuje) wprowadza do historii niepowtarzalną plastyczność. Można to zauważyć już w pierwszej scenie, gdy Zuzanna siedzi na środku,na zdobionym krześle, ustawionym w równej odległości pomiędzy drzwiami. Tuż nad nią wisi błyszczący żyrandol, dopełniający powstałą w ten sposób harmonię.

Podobne artystyczne wrażenie wywołuje też scena w ogrodzie, podczas której jedynym światłem są latarki trzymane przez bohaterów. Wąskie strumienie światła fragmentują przestrzeń na biało-czarne prostokąty i odbijają się na ciałach bohaterów. Aktorzy nadają ruch temu podzielonemu światłu, poruszając się dynamicznie na scenie i przepływając pomiędzy kontrastowymi pasami cienia i jasności.

Atmosferę tworzą Mozartowskie utwory, które na nowo zaaranżował Krzysztof Herdzin oraz arie, wyśpiewywane przez bohaterów (szczególnie w wykonaniu Kamili Klimczak i Izabeli Kubrak, grającą Hrabinę). Klimat wprowadzają też sami aktorzy – przede wszystkim Marcel Wiercichowski (Hrabia Almawiwa) i Michał Kościuk (pomocnik Antonio). Wiercichowski donośnie i rytmicznie wypowiada kwestie; jego głos wibruje i wybija się na tle pozostałych bohaterów i co najważniejsze – dostosowuje się do danej sceny. Hrabia potrafi być zabawny i stanowczy, zazdrosny i zakochany, i te wszystkie uczucia słychać w jego głosie. W ten sposób Wiercichowski wprowadza do historii emocje i humor. Natomiast Kościuk jest najlepszym bohaterem drugiego planu, który tworzy dla opowieści wyjątkowe tło. Pijany sługa Antonio chwiejnym krokiem przełamuje kolejne bariery: bełkocze, patrzy na włosy i je rozdziela czy podśpiewuje. Pomimo że Kościuk rzadko pojawia się na scenie, to każdy moment wykorzystuje do budowania osobowości bohatera i daje z siebie więcej niż się od jego postaci oczekuje.

Sługa Antonio, Hrabia Almawiwa nadają „Weselu Figara" lekkości, która w połączeniu z dopracowaną scenografią i muzyką sprawiają, że przy tej sztuce można po prostu odpocząć – nie ma w niej głębszych rozważań.

Monika Morusiewicz
Dziennik Teatralny Kraków
27 września 2022

Książka tygodnia

Życie niedokończone
Wydawnictwo Żywosłowie
Lech Raczak, Jacek Głomb

Trailer tygodnia