Weteranka

"53 wojny" - reż. Paweł Szumiec - Teatr Ludowy w Krakowie

W życiu uczuciowym człowieka istnieje zjawisko, które psychologowie określają mianem dyferencjacji. Polega ono na pogodzeniu się z faktem, że będąc w związku, nie stanowimy jedności z drugą osobą – wbrew emocjonalnemu instynktowi zawłaszczenia i kontroli. Taki akt świadomościowy nie dokonuje się jednak bez walki, z której akurat bohaterka quasi-monodramu Pawła Szumca nie wychodzi zwycięsko.

Grana przez Martę Bizoń Grażyna Jagielska, na podstawie książki której powstał spektakl, po latach małżeńskiego pożycia z reporterem wojennym Wojciechem Jagielskim trafia do szpitala psychiatrycznego z zespołem objawów stresu pourazowego. Śmiertelne ryzyko i niebezpieczeństwa, na które jej mąż narażał się z każdą kolejną podróżą, zawsze przeżywała tak, jak gdyby dotyczyły jej samej. Dagestan, Czeczenia, Afganistan, Abchazja: wszystkie docierały do czterech ścian warszawskiego mieszkania, w którym trwał remont, mrugał telewizor i wychowywało się kilkuletnie dziecko. Było to życie nieustannie zagrożone utratą. Raz Jagielscy postanowili wyjechać na front razem. Nic z tego nie wyszło: on zbyt martwił się o jej bezpieczeństwo, ,,przestawał być dziennikarzem". Ona zastanawiała się, co tu robi, skoro ma syna, a z okna jej domu widać ,,skwerek w fontanną". Rozłąka i niepewność na powrót stały się więc Pozwalając bohaterce swobodnie opisywać swoje emocje i według własnej pamięci przywoływać bezpośrednie i telefoniczne rozmowy z mężem, jego gesty i ton głosu, reżyser otwiera przed widzem uniwersum jej sposobu odczuwania. Naturalnie, jest to wizja stronnicza i totalitarna, dlatego wszelka próba wydawania osądu odnośnie tego, kto zawinił, mija się z celem. Czy winą za niefortunny finał obarczyć należy męża, pomimo odpowiedzialności za rodzinę regularnie stawiającego na szali swoje życie, czy kobietę, która z pełną, koniec końców, świadomością poślubiła reportera wojennego, po czym nie potrafiła poradzić sobie z podejmowanym przez niego zawodowym ryzykiem? Ale dyskurs Jagielskiej jest wolny od roszczeń czy egzaltacji, a Szumcowi bynajmniej nie chodzi o typowanie winowajcy. Spowiedzi bohaterki słuchamy z zainteresowaniem przede wszystkim dlatego, że 53 wojny to portret kobiety inteligentnej i niezależnej, która przygląda się swojej przeszłości ze smutnym, ironicznym półuśmiechem, jakby sama nie dawała w nią wiary.

To również opowieść o klasycznej egzystencjalnej iluzji końca samotności, w którą wpędza nas miłość. Iluzji tej żaden tekst kultury nie jest w stanie obalić. Zostaje tylko dzielenie się doświadczeniem w duchu postromantycznej racjonalizacji.

Jest w tej opowieści, szczególnie dzisiaj, uniwersalny potencjał; w erze, kiedy zagrożenia przestają mieć wymiar geograficzny, pozostaje tylko nauczyć się żyć z ryzykiem dotyczącym nie tylko nas, ale tych, z którymi decydujemy się żyć. Być razem, ale osobno. Bohaterka Szumca zdaje się jednak pytać: jeżeli ktoś żyje pełnią życia z dala od Ciebie, co zostaje do przeżywania razem?

Ada Minge
Dziennik Teatralny Kraków
22 grudnia 2015
Portrety
Paweł Szumiec

Książka tygodnia

Zimowa opowieść. Przepaść czasu
Wydawnictwo Dolnośląskie
Jeanette Winterson

Trailer tygodnia