Widowisko muzyczne

Wiernym słuchaczom, miłośnikom i nie tylko - przeboje dwudziestolecia międzywojennego

„Ada, to nie wypada", „Każdemu wolno kochać", „Seksapil, to nasza broń kobieca", „Ta ostatnia niedziela" czy „Umówiłem się z nią na dziewiątą" były kiedyś prawdziwymi hitami. Mimo upływu lat przeboje dwudziestolecia międzywojennego są ciągle popularne, mają swoich wiernych słuchaczy i miłośników, i to nie tylko wśród starszego pokolenia.

„Ada, to nie wypada", „Każdemu wolno kochać", „Seksapil, to nasza broń kobieca", „Ta ostatnia niedziela" czy „Umówiłem się z nią na dziewiątą" były kiedyś prawdziwymi hitami. Mimo upływu lat przeboje dwudziestolecia międzywojennego są ciągle popularne, mają swoich wiernych słuchaczy i miłośników, i to nie tylko wśród starszego pokolenia.

Piosenki Jerzego Petersburskiego, Henryka Warsa, Zygmunta Karasińskiego ze znakomitymi tekstami Jerzego Jurandota, Juliana Tuwima czy Andrzeja Własta wykonywali cieszący się wielką popularnością artyści kabaretowi oraz aktorzy grający w komediach i melodramatach: Eugeniusz Bodo, Tola Mankiewiczówna, Zula Pogorzelska, Hanka Ordonówna i Adolf Dymsza. Artyści Teatru Muzycznego w Łodzi przypominają te znakomite piosenki w nowych aranżacjach.
-
Andrzej Maculewicz o atmosferze widowiska:
Pierwsze dziesięciolecia XX wieku. Warszawa, „warszawka"... i związana z nią nierozłącznie bohema artystyczno-literacko-kawiarniana, elita intelektualna, która nadała ton tamtym czasom. W tym gronie ON, ze swoją malowniczą, olbrzymią posturą, ze swym wszechogarniającym, grzmiącym głosem, Franciszek Fiszer, zwany najpierw z francuska France, a potem z niemiecka Franc. Ten roztrzepany bon vivant, koneser wszystkich kuchni świata, słynący z nieposkromionego apetytu, był także mistrzem sarkazmu i kpin, najcelniejszych puent i najtrafniejszego dowcipu. Jego wymyślane na poczekaniu historyjki i anegdoty przekazywane były natychmiast z ust do ust. Mówił o sobie, że jest metafizykiem. Ale z jego wywodów filozoficznych, nigdy zresztą niespisanych, prawie nikt nic nie rozumiał.

I druga postać, jakże charakterystyczna dla tamtej Warszawy – Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Jedna z najbarwniejszych osobistości II Rzeczypospolitej, oficer słynący z wielkiej słabości do koni, umiłowania kobiet, hucznych zabaw, cieszący się ogromną estymą wśród ludzi sztuki i literatury. Nie tylko jeden z najbardziej znanych dowódców przedwojennej Armii Polskiej, lecz także lekarz i poeta. Podobnie jak Fiszer – autor licznych i często cytowanych powiedzonek i anegdot.

Obaj – Fiszer i Długoszowski – spotykali się w najlepszych lokalach stolicy, a ich dysputy, prowadzone najczęściej w ulubionych przez nich „oparach absurdu", ubarwiały całonocne zwykle biesiady.

Dziś spróbujemy wrócić do tamtego, wyjątkowego klimatu przedwojennej stolicy, przede wszystkim przypomnieć jej niezapomniane piosenki, tworzone zarówno na potrzeby przeżywającego wówczas złoty okres polskiego kina, jak i spektakli kabaretowych czy audycji radiowych. Melodie do słów mistrzów, takich jak Julian Tuwim, Marian Hemar, Jerzy Jurandot, komponowali wielcy twórcy: Jerzy Petersburski, Henryk Wars czy Zygmunt Karasiński. Pragniemy przypomnieć także i coś z tego, czym żyła ówczesna, artystyczna bohema – atmosferę słynnych, stołecznych kawiarń i klubów, klimat słownych igraszek między najbardziej znanymi jej postaciami – Francem i Wieniawą. Powróćmy więc, jak za dawnych lat...

Krzysztof Karbowiak
Materiał Teatru
13 grudnia 2017
Portrety
Jerzy Woźniak

Książka tygodnia

Aktorki. Odkrycia
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia