Więcej miłości!

"Jak zostałam wiedźmą" - reż. Agnieszka Glińska - Teatr Studio im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Warszawie

Głodna, zła i zmarznięta Wiedźma przemierza uśpione miasto i zagląda w okna domów w poszukiwaniu niegrzecznego dziecka, z którego mogłaby ugotować zupę. Niestety trafia jej się tylko dobra i grzeczna dziewczynka, która ma na sumieniu wyłącznie nieudaną hodowlę biedronek, rysowanie gołych pań pod prysznicem i obiady ukrywane w skrzyni tapczanu.

Co za pech! Wiedźma naprawdę umiera z głodu, przecież to niełatwe zadanie: schwytać samotne dziecko. I kiedy wreszcie się to udaje, jest to dziecko trujące. Bo trzeba wiedzieć, że dobro bardzo szkodzi wiedźmom. A jednak istnieje rozwiązanie: można użyć trującej dziewczynki do upolowania przepysznego chłopca, który żywi się czipsami i wafelkami, jest stale podłączony do i-phona, a w wolnych chwilach robi niewyobrażalny bałagan i żąda coraz to nowych rzeczy. Wiedźma ma nawet jednego na oku: to Boguś, którego rodzice chcą mieć więcej, więcej, więcej pieniędzy, przez co mają mniej, mniej, mniej czasu dla synka, a w zamian kupują mu więcej, więcej, więcej gadżetów. O, z tego to byłaby smakowita zupa! Zaczarowana Podmianą Myśli, na magicznie ożywionym koniku na biegunach, uzbrojona w bachorołap, dziewczynka wyrusza na poszukiwania. A jednak nie wszystko idzie po myśli Wiedźmy...

Spektakl „Jak zostałam wiedźmą" w reżyserii Agnieszki Glińskiej jest genialnie zagrany, a w dodatku aktorzy świetnie się bawią: specjalne brawa należą się Kindze Preis za rolę Wiedźmy (nie wyobrażałam sobie, że da się ją pokochać bardziej niż w „Kasi z Heilbronnu" – jak cudownie się pomyliłam!), Pawłowi Wawrzeckiemu za rolę Konika na biegunach i Łukaszowi Simlatowi za brawurowego Bogusia. Trudność gry dla młodej widowni polega na konieczności improwizacji i z tym problemem zespół Studio poradził sobie śpiewająco.

Jeśli dodamy do tego zabawne projekcje, które doskonale korespondują z konwencją refrenów i leitmotivów zastosowaną przez Dorotę Masłowską, powtarzając sekwencję reklamy sprzętu do porywania dzieci, dynamiczną muzykę Waglewskiego, wybuchy, popisy iluzjonistyczne i prostą, czytelną, a jednocześnie bajkowo plastyczną scenografię, a nade wszystko fenomenalny tekst – to otrzymamy to, co najlepsze w teatrze.

„Jak zostałam wiedźmą" to przedstawienie zabawne, barwne, żywe i czytelne dla widzów w każdym wieku. W świecie, w którym każdy chce mieć więcej, więcej i więcej, przynosi pochwałę prawdziwej więzi pomiędzy matką a córką, a także myśl, że więcej, więcej i więcej nie musi wcale oznaczać lepiej, lepiej, lepiej, a wręcz przeciwnie – najczęściej oznacza tylko więcej, więcej, więcej pustki.

Maja Margasińska
Dziennik Teatralny Warszawa
21 czerwca 2014

Książka tygodnia

Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu
Wydawnictwo Literackie
Dorota Masłowska

Trailer tygodnia

(F) Paralele
Marek Zimakiewicz
„Paralele”, to inicjatywa Fundacji An...