Wieczór z innej epoki

„Powróćmy do tamtych lat" - reż. Janusz Szydłowski - Teatr Variéte w Krakowie

Rzadko mamy do czynienia w teatrze z formą kabaretu, ale nie w takim pojęciu, jaki znamy dzisiaj. Krakowski Teatr Variéte zaproponował formę „szlachetnego kabaretu" w spektaklu „Powróćmy do tamtych lat" w reż. Janusza Szydłowskiego.

Forma prowadzenia spektaklu może wydawać się dziwna, naiwna, ale taka właśnie jest konwencja. Prowadzący (sam Janusz Szydłowski) wita na początku publiczność, przybliża też tematykę widowiska, a później nieco kokietuje publiczność. Dzięki temu możemy też odnieść wrażenie, że reżyser od początku gra w otwarte karty. Nie będzie to spektakl w tradycyjnym rozumieniu, a rewia – krótkie scenki kabaretowe będą przeplatane piosenkami. Wszystkie teksty natomiast pochodzą z okresu XX-lecia międzywojennego, kiedy to rozrywka w Polsce (według samego reżysera) miała się bardzo dobrze.

Tematycznie scenki dotyczą zwykłych, codziennych spraw. Nacisk jest jednak położony na sprawy sercowe, zawiłości w związkach. Można powiedzieć, że spektakl podzielony na dwie części: do przerwy historyjki są nieco bardziej frywolne, infantylne (co nie oznacza, że niewiarygodne – wręcz przeciwnie!). Po przerwie natomiast mamy część nieco bardziej refleksyjną, z rysem muzyki żydowskiej. Spektakl kończy się pozytywnie, z nutą melancholii: aktorzy razem z widownią (która otrzymuje teksty) śpiewają piosenkę „Powróćmy jak za dawnych lat". Na scenie zobaczymy aktorstwo najwyższej próby, w wykonaniu Jerzego Treli, Tadeusza Huka, Anny Polony, Krystyny Podleskiej, Marty Bizoń, Barbary Garstki, Karola Wolskiego czy samego Janusza Szydłowskiego.

Wokół widzimy piękną, dopracowaną w szczegółach, a jednocześnie ascetyczną scenografię. Po dwóch stronach mamy schody, a na środku, w głębi podest dla fortepianu (dwójka pozostałych muzyków siedzi po dwóch stronach podestu). Całość dopełniona jest światłem, które delikatnie podkreśla nastrój każdej ze scen. Na żyłkach zawieszone są nad sceną dwa białe krzesła, które wyglądają jakby unosiły się w jakiejś kosmicznej próżni. Przez swoją biel przyjmują kolor świateł, będąc dodatkowym komponentem obrazu. Niezwykle ważne są tutaj także wizualizacje, rzucane nad fortepian i boczne ściany schodów. Dzięki lustrzanej podłodze wizualizacje dodają głębi obrazowi scenicznemu.

Muzyka wykonywana jest na żywo, co jest dodatkowym atutem. Aktorom towarzyszy świetny zespół muzyczny pod kierownictwem Olega Sznicara (fortepian). Oprócz aktorów na scenie możemy zobaczyć też dwójkę tancerzy: Anitę Szydłowską i Jana Boreckiego. Wszyscy, którzy pojawiają się na scenie, są profesjonalistami w każdym calu: klasa wykonania, świetna prezencja i nienaganny kostium. Szydłowski skupia na scenie niezwykłych artystów, z którymi chce powrócić do tradycji „szlachetnego kabaretu" (jak czytamy na ulotce, promującej spektakl).

Udaje się to znakomicie. Wieczór ze spektaklem „Powróćmy do tamtych lat" to niezwykle przyjemny, pozytywny i relaksacyjny wręcz czas. Bez przekleństw i jawnego nawiązywania do polityki. Jest to przeżycie czegoś, co na początku może wydawać się nieco archaiczne w swojej formie, ale potem wciąga nas na te niemal dwie godziny.

Joanna Marcinkowska
Dziennik Teatralny Kraków
2 listopada 2019

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia