Wiele chaosu o nic

"Romeo i Julia 1939" - reż. Grzegorz Suski - Teatr Polski w Szczecinie

Bohaterowie są ładni, tak jak scenografia i kostiumy. Przyciąga uwagę ruch sceniczny, a i samo widowisko, jako całość, też robi wrażenie. Brak za to w "Romeo i Julii 1939" zwykłego teatru, budzącego refleksje i emocje.

Sobotnią premierę, pierwszą w nowym sezonie w Teatrze Polskim, wyreżyserował Grzegorz Suski. Akcję jednego z najbardziej znanych dramatów Williama Szekspira przeniósł do Bydgoszczy. Jest rok 1939, świat stoi u progu wojny, a w wielokulturowym mieście rozgrywa się miłosna historia wszech czasów. Julia i Romeo zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, a w postanowieniu bycia razem nie może im przeszkodzić nawet sprzeciw ze strony ich rodzin, głęboko ze sobą skłóconych.

Szekspirowską fabułę Suski ubarwił piosenkami z okresu międzywojnia: podczas balu u Capulettich brzmią takie szlagiery jak "Miłość ci wszystko wybaczy" czy "Baby, ach te baby". Romeo wracając spod balkonu ukochanej nuci "Umówiłem się z nią na dziewiątą", jest też piętrowa parodia - Damian Sienkiewicz, ubrany dokładnie tak jak Eugeniusz Bodo udający Mae West, śpiewa "Sex-appeal to nasza broń kobieca". Reżyser dorzucił jeszcze choreografię, widowiskową i wymagającą od aktorów sporej odwagi.

Wszystkie te zabiegi jednak w niczym samemu dramatowi nie służą. Są obok, jak pociągnięta srebrzanką rama przy cennym obrazie. Zupełnie rozmywa się też zamysł osadzenia akcji w Polsce: poza piosenkami i kostiumami (i to nie wszystkimi) nic go w przedstawieniu nie niesie.

Jeśli inscenizacja miała pokazywać uniwersalny charakter Szekspirowskiego dramatu (a sądząc po finale - miała), to zabrakło przekonujących środków. Zamiast nich postawiono na chaotycznie dobrane ozdobniki w rodzaju kresowego zaciągania, gejowskich zalotów, czy opasek ze swastyką.

O ile widzowie, szukający w teatrze głębi, mogą czuć się nowym spektaklem Polskiego zawiedzeni, o tyle ci, którzy wolą propozycje lżejsze, "Romeo i Julia" przypadnie do gustu. Szekspir w stylu pop, przyjemny dla oka i ucha, z multimedialną scenografią jest w sumie nieźle przyswajalny. Dobrze prezentują się też - Karolina Chapko i Jakub Sokołowski w roi tytułowych bohaterów, choć przedstawienie "kradną" im aktorzy drugiego planu (choćby Małgorzata Iwańska i Jacek Piotrowski).

Katarzyna Strózyk
Kurier Szczeciński
16 września 2014

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia