Wiera Gran: droga do zatracenia

"Gran operita" - reż. Marcin Przybylski - Teatr Współczesny w Warszawie

Pokaz "Gran operity", której premiera planowana jest na 27 kwietnia, odbył się wczoraj i przedwczoraj - w 95. rocznicę urodzin Wiery Gran

Po wojnie zarzucono jej współpracę z gestapo, jednak dwa sądy ją uniewinniły. W 1950 r. wyemigrowała i próbowała ułożyć sobie życie za granicą. Jej kariera załamywała się pod ciężarem powracających oskarżeń. W 1980 roku wydała we Francji "Sztafetę oszczerców. Auto-biografię śpiewaczki". Chciała przedstawić własną wersję wydarzeń. Kontrowersje wokół niej powróciły w końcu 2010 r., kiedy ukazała się książka Agaty Tuszyńskiej "Oskarżona Wiera Gran". Pieśniarka nie żyła już wówczas od niemal trzech lat.

Zmarła 19 listopada 2007 roku w Paryżu. Tego dnia Polskie Radio nadało ostatni odcinek poświęconej jej powieści Remigiusza Grzeli "Bądź moim Bogiem". Czytał Marcin Przybylski, który teraz reżyseruje spektakl we Współczesnym.

- Poczułem się poniekąd metafizycznie z nią związany jako twórca - mówi. - Była jedną z oryginalniejszych polskich śpiewaczek. Miała piękny głos, a musiała rozstać się z mikrofonem.

Scenariusz "Gran operity" zaczął pisać w maju 2010 roku. Głównie na podstawie książki "Sztafeta oszczerców".

- Zastanowiło mnie, na ile książka była wiernym opisem zdarzeń, a na ile ich emocjonalną, wzmocnioną upływem czasu interpretacją... - stwierdza.

Analiza doprowadziła go do wniosku, że bardziej prawdopodobna jest druga ewentualność. Zdaje sobie sprawę, że biografia Gran przynosi więcej pytań niż odpowiedzi.

- Jestem jednak daleki od oceniania, czy zasłużyła sobie na to, co ją spotkało - mówi. - Nie zamierzam uprawiać publicystyki, narzucać widzom wniosków.

Szanse i nadzieje


"Gran operita" rozpoczyna się w końcu lat 30. XX wieku.

Wiera jest u progu kariery. Po debiucie w lokalu Paradis występuje m.in. w Cafe Vogue. Ma też za sobą udział w filmie "Bezdomni" Aleksandra Martena.

Kolejna sekwencja to okupacja. Przebywająca w getcie pieśniarka jest jedną z gwiazd kawiarni Sztuka. Tu można zobaczyć też Dianę Blumenfeld czy Władysława Szpilmana.

- Pokazujemy getto przez pryzmat upadającego kabaretu - opowiada Przybylski. - Ludzie głodują, wyprzedają się ze wszystkiego. Mogą jednak razem pośmiać się, kochać, zanim nadejdzie to, co nieuchronne.

Z dzielnicy żydowskiej akcja przenosi się do wyzwolonej Warszawy.

- Dominowała wtedy potrzeba swoistego społecznego oczyszczenia, by móc budować życie na nowo - mówi reżyser.

Pod adresem Wiery Gran pada zarzut kolaboracji. W 1945 roku jej sprawą zajmuje się Sąd Weryfikacyjny Związku Artystów Scen Polskich. Wyrok: niewinna. Od 1947 roku toczy się proces przed Obywatelskim Sądem Honorowym przy Centralnym Komitecie Żydów. Wyrok w 1949 roku: niewinna.

Rok później pieśniarka opuszcza kraj. Po dwuletnim pobycie w Izraelu osiedla się we Francji. Współpracuje z Chevalierem, Aznavourem, Brelem, koncertuje na świecie.

- Wierzy, że życie układa się po jej myśli. Przede wszystkim może śpiewać - mówi Przybylski. - Ale przeszłość powraca.

Słowa przed upadkiem


W 1971 roku Izrael odmawia jej zgody na występy. Gran wytacza swojemu głównemu oskarżycielowi Jonasowi Turkowowi sprawę o zniesławienie. Wynik: umorzenie w 1982 roku. Dwa lata wcześniej Wiera pisze "Sztafetę oszczerców". I definitywnie żegna się ze sceną.

- Od tego momentu pogrąża się w obsesji, szaleństwie - mówi Przybylski. - W spektaklu zaburza się logika i chronologia. Zdarzenia nakładają się. Wokół bohaterki pojawiają się coraz bardziej wynaturzone postaci.

W takim prowadzeniu opowieści pomaga forma operity: połączenie operetki z musicalem. Reżyser zestawia ją z metodami Grzegorzewskiego czy Brechta. Nie ukrywa też inspiracji "Kabaretem" Fossa czy "Thrillerem" Jacksona. Niepokojącą atmosferę spektaklu wzmacnia muzyka skomponowana przez Klezzmates, który jest też autorem nowych aranżacji piosenek z repertuaru Gran.

- Właściwie "Gran operita" wciąż powstaje i sam jestem ciekaw, jak się rozwinie do premiery - przyznaje. - Temat jest trudny, praca fascynująca. Dlatego się do tego wzięliśmy.

Spektakl na urodziny


Marcin Przybylski jest aktorem, wykładowcą Akademii Teatralnej w Warszawie. Jego zainteresowanie piosenką zaowocowało m.in. dwoma autorskimi muzodramami - "Bellatrix" z 2001 roku (Roma i Ateneum) oraz "Vernix" z 2006 roku (Teatr Mały). Jako reżyser większych form zadebiutował w 2008 roku anty-rewią "Moulin Noir". Wystawiane na Scenie w Baraku Teatru Współczesnego przedstawienie poświęcone było twórczości Nicka Cave\'a, Toma Waitsa i Martyna Jacques\'a. Grali w nim absolwenci i studenci AT. Między innymi obda-rzona głębokim kontraltem Monika Węgiel, która w najnowszym spektaklu Przybylskiego wciela się w główną bohaterkę.

Katarzyna Czarnecka
Rzeczpospolita
22 kwietnia 2011

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia