Wieszczenie

"Faust" - reż. Michał Borczuch - Teatr Polski im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy

Od małego doświadczamy na własnej skórze istnienia pięciu zmysłów. Oswajamy się z nimi i potem już nie wyobrażamy sobie funkcjonowania bez choćby jednego z nich. Nasze życie stałoby się wówczas „niepełne". Wiemy jednak doskonale, że wiele jest osób, dla których tak wygląda codzienność. Na przykład dla niewidomych. Ich postrzeganie świata jest zupełnie inne. Jakie?

Michał Borczuch próbuje mierzyć się z tematyką niewidzenia właśnie w „Fauście", w którym role się odwracają i najważniejszą osobą staje się Małgorzata, a wątek zaprzedania duszy diabłu jest mało istotny. Sam Faust jest praktycznie nieobecny na scenie, oddaje pole popisu narratorowi, który skrzętnie relacjonuje wszystkie wydarzenia. Wprowadza tym samym nie tylko specyficzną atmosferę, ale jego słowa stanowią przede wszystkim wskazówki dla niewidzących aktorów. Ich obecność w projekcie jest znamienna, gdyż nadaje całości niezwykle autentycznego charakteru.

Bydgoski „Faust" zdaje się być bardziej ciągiem skojarzeń i wariacji na temat dramatu Goethego niż jego dokładną adaptacją. Borczuch przyznaje, że jego inspiracje ulokować można pomiędzy baśniami Andersena a psychoanalizą Freuda. Tym mocniejszą wymowę zyskuje filmowy akt Małgorzaty (w tej roli Dominika Biernat) czy ogromne „czarne słońce" w ostatnich scenach sztuki. Pierwsze minuty spektaklu zupełnie nie zapowiadają dziwacznej mieszanki, którą inauguruje rozmowa Małgorzaty z nieobecnym fizycznie Faustem.

Sceny w fabryce są do bólu czytelne, pozbawione warstwy alegorycznej. Przestrzeń i działania aktorów, opisywane krok po kroku, nie stanowią żadnego zaskoczenia. Wszystko to sprawia raczej, że w głowie zaczyna kiełkować myśl na temat wartości oglądanej sztuki. Nie sposób ukryć tego, że początkowe sekwencje mogą wydawać się zwyczajnie nudne, co stoi w zupełnej opozycji do zakończenia, przepełnionego metafizyką.

Spektakl stanowi wyzwanie zarówno dla nieprofesjonalnych aktorów, jak i dla widowni. Zostajemy bowiem wprowadzi w świat z pozoru nam znany, odmieniony jednak zupełnie poprzez uwypuklenie braku zmysłu wzroku. To świat, w którym bardzo łatwo się zgubić.

„Faust" jest ciekawym doświadczeniem teatralnym, które z pewnością zostanie w pamięci na dłużej. Nie jest to może rzecz wybitna, lecz na pewno zrealizowana z niebywałą dbałością o szczegóły, w sposób nietuzinkowy wyreżyserowana i zagrana na wysokim poziomie. I zaprasza, by pomyśleć, co by było, gdybyśmy pozbawieni zostali nagle jakiegoś zmysłów. I podumać trochę nad kruchością życia w ogóle.

Patrycja Golik
Gazeta Festiwalowa
17 listopada 2015

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski