Wojna polsko-polska pod flagą biało-czerwoną

"Zemsta" - reż. Waldemar Śmigasiewicz - 30. Gorzowskie Spotkania Teatralne

Za nami drugi dzień jubileuszowych Gorzowskich Spotkań Teatralnych. Tym razem widzowie mieli okazję obejrzeć „Zemstę" Aleksandra Fredry w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza. Spektakl od początku cieszył się największym zainteresowaniem uczestników festiwalu, dlatego jako jedyny został zaprezentowany aż dwukrotnie.

Opowieść hrabiego Fredry o nieustającym konflikcie dwóch sąsiadów: Cześnika Raptusiewicza i Rejenta Milczka, którzy raz niszczą dzielący ich posesje mur, a raz go odbudowują to absolutna klasyka polskiej komedii. Doświadczeni widzowie potrafią przytoczyć wiele zaczerpniętych ze sztuki powiedzonek, takich jak „niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba" czy „jeśli nie chcesz moje zguby, krokodyla da mi, luby". Z łatwością odtworzą też w pamięci legendarne kreacje aktorskie – np. Cześnika, w którego wcielił się Janusz Gajos lub Papkina w wykonaniu Romana Polańskiego. Reżyser biorący się za realizację „Zemsty" staje więc przed nie lada wyzwaniem. Aby zainteresować publiczność musi zaskoczyć ją oryginalną wizją, uciekając się do jak najbardziej wyrafinowanych środków. Czy Śmigasiewiczowi udało się to osiągnąć?

Już pierwszy rzut oka na scenografię i kostiumy, przygotowane przez Macieja Preyera, pozwala zauważyć, że pomysł reżysera opiera się na wyostrzeniu zawartej w sztuce karykatury naszych narodowych przywar, takich jak: pycha, warcholstwo, świętoszkowatość i obnoszenie się z papierowym patriotyzmem. Pośrodku sceny stoi maszt z zatkniętą na nim, biało-czerwoną flagą. W takiejże kolorystyce utrzymane są również wszystkie kostiumy i większość elementów scenografii. Zamiast muru, zamków i posiadłości, o których rozprawiają bohaterowie jest mały, rozchwiany płotek stojący pomiędzy białą a czerwoną zagrodą. Najmowani przez Rejenta chłopi w razie potrzeby przywdziewają komże z czerwonymi kołnierzami i dzwonią kościelnymi dzwonkami. Papkinowi w jednej ze scen wyłazi zaś z torby biało-czerwony kibicowski szalik, stanowiąc dobitną aluzję do współczesnego taniego epatowania tzw. patriotyzmem i podkreślając aktualność zawartego w sztuce przesłania. Całości dopełniają dźwiękowe nawiązania do „Pana Tadeusza", manifestujące się poprzez powtarzanie wyciętego z filmowego poloneza muzycznego motywu oraz odtwarzanie fragmentów pierwszych części epopei i jej epilogu, który wyraża nadzieję na przyszłe zjednoczenie polskiego narodu. Jak pokazują przedstawione w sztuce, a dziejące się już w późniejszych czasach sądziedzkie wojenki, spory i przepychanki nadzieja ta była złudna.

Z wizją reżysera dobrze współgra większość kreacji aktorskich – wystepujący w roli Rejenta Wiktor Zborowski w przezabawny sposób wyśpiewuje skierowane przeciw Cześnikowi klątwy i kłamstewka do melodii kościelnego psalmu, grający Raptusiewicza Cezary Żak nie przestaje krzyczeć i wygrażać bronią o coraz to większym zasięgu (od miecza aż po armatę), wcielający się w Papkina Artur Barciś pręży pierś i podskakuje, śmiesząc widzów do łez, Zofia Zborowska jako Klara jawi się zaś jako bystra manipulantka.

Niestety starania aktorów nie są w stanie zrekompensować faktu, że spektaklowi brak jakiejkolwiek świeżości. Wierne podążanie za tekstem dobrzej znanej publiczności komedii, wzbogacone o pomysłowe scenograficzne rozwiązania to za mało, by porwać widzów. Całości nie pomogły także wyjątkowo irytujące, a nierzadko zagłuszające aktorów natrętne odgłosy kogutów, kur i innych gospodarskich zwierząt.

 

Agnieszka Moroz
Dziennik Teatralny Szczecin
13 listopada 2013

Książka tygodnia

Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu
Wydawnictwo Literackie
Dorota Masłowska

Trailer tygodnia

(F) Paralele
Marek Zimakiewicz
„Paralele”, to inicjatywa Fundacji An...