Wspólna samotność

"Mów o sobie, tylko o sobie" – reż. Daria Kopiec – Wrocławski Teatr Pantomimy im. Henryka Tomaszewskiego

Przedstawienie „Mów o sobie, tylko o sobie" powstało z inspiracji opowiadaniem „Grzech" Tadeusza Różewicza z 1963 roku. Tytuł można uważać, spojrzawszy tylko na nazwę instytucji, która podjęła się zrealizowania tego projektu, jako przewrotny. Przez trwanie całego spektaklu nie pada ani jedno słowo.

Sztuka pantomimy odeszła jakiś czas temu lekko w cień, inne odłamy teatralne są bardziej popularne i tłumniej oglądane, ale myślę, że premiera „Mów o sobie, tylko o sobie" w Centrum Sztuk Performatywnych PIEKARNIA cieszyła się i tak sporym zainteresowaniem – nawet zważywszy na pandemiczne czasy.

„Mów o sobie, tylko o sobie" jest intrygującym i wyjątkowym przedstawieniem nie tylko ze względu na formę wykonania, ale również dlatego, że podejmuje tematy dotyczące każdego. Bieg życia, mieszanina spraw i skupienie się na własnych problemach czasami potrafią pochłonąć nas całkowicie, dla wielu liczą się rzeczy wyłącznie związane z nimi i im podlegające a ludzie, nawet ci najbliżsi spadają na drugi plan.

Przedstawienie polegało głównie na ukazaniu prostych czynności, które każdy z aktorów wykonywał w pojedynkę i choć w dużej mierze wszyscy byli razem na scenie, to mieli ze sobą minimalny kontakt. Czasami oddziaływali oni na siebie, ale nawet wtedy nie zauważali swojej obecności, byli pochłonięci wyłącznie rutyną i przedmiotami, które się z nią łączyły. Taki rodzaj przedstawienia należy według mnie do najtrudniejszych do zrealizowania, ponieważ rzeczy codzienne są nudniejsze niż niesamowite przygody, które przydarzają się raz na milion lat i jeszcze interesują każdego.

Można przypuszczać, że bohaterowie są rodziną, a przynajmniej ludźmi żyjącymi w jednym domu i tak samo, jak wiele rodzin, spotykają się wszyscy razem wyłącznie przy kolacji. Po posiłku szybko uciekają do swoich spraw, chwilowe zbliżenie nie zmienia sytuacji między nimi. Bohaterowie, których podglądaliśmy z publiczności wpadali w różne stany, czasami zachowywali się jak opętani, kusił ich diabeł, jak pisał o przewróceniu wazonu Różewicz. Widać było, że przeżywają różne kryzysy, gorsze chwile. Wszyscy oni potrzebowali tego, czym teoretycznie każdy z nas jest w stanie siebie nawzajem wspomóc – uścisku, który byłby potwierdzeniem bliskości drugiego człowieka.

Od razu przykuły moją uwagę kostiumy, a raczej kombinezony, w które ubrani byli aktorzy. Dzięki ubiorom zaprojektowanym przez Patrycję Fitzet łatwo można było zauważyć przynależność mebli do bohaterów (i poniekąd bohaterów do mebli), o której mowa w wierszu Różewicza. Pod koniec przedstawienia bohaterowie dosłownie wsiąknęli w przedmioty, które wcześniej były wyłącznie ich wymówkami do robienia czegokolwiek, by tylko nie zwrócić uwagi na drugą osobę – na to przynajmniej wskazywało ich zachowanie.

Jednym z elementów tego wydarzenia, które najbardziej mi się podobało była muzyka na żywo wykonywana przez Patrycję Betley, Aleksandrę Gronowską i Katarzynę Kapelę. Czasami grały dźwięki, które mogły być wydawane przez bohaterów, ale głównie podtrzymywały w napięciu. Momentami muzyka przypominała plemienne brzmienia, a już po chwili przechodziła w nowoczesne, elektroniczne dźwięki. Instrumenty bardzo dobrze zgrywały się z akcją sceniczną i jestem przekonana, że w spektaklu pantomimy było to najlepsze posunięcie, do którego mogli się skłonić twórcy. Dzięki temu widownia przechodziła w dużej mierze podobne skoki emocjonalne, co postaci na scenie.

Codzienność większości z nas nie różni się zbytnio od siebie, widać to było także na scenie, gdy bohaterowie choć wykonywali inne czynności, to były one do siebie podobne. „Mów o sobie, tylko o sobie" pozwoliło spojrzeć z innej perspektywy na mijające dni pełne przewidywalności, która momentami wyprowadza z równowagi.

Katarzyna Mikuła
Dziennik Teatralny Dolny Śląsk
4 października 2021
Portrety
Daria Kopiec

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia