Wspomnienie w 10 rocznicę śmierci

Marek Obertyn (15.08.1952-05.03.2007)

Piątego marca minęła dziesiąta rocznica śmierci Marka Obertyna. Doskonałego aktora teatralnego, filmowego, telewizyjnego, znanego także z radia i dubbingu.

Urodził się 15 sierpnia 1952 roku we Wrocławiu, ale dorastał w Częstochowie. Już jako licealista był w Częstochowie znany - jak wspominali jego koledzy z tamtych lat, nie mogła się bez jego recytacji obejść żadna szkolna akademia. Warszawską PWST ukończył w 1976 roku. Był uczniem Gustawa Holoubka i Tadeusza Łomnickiego. Nie interesował go legendarny konflikt między tymi dwoma rywalizującymi ze sobą artystami. Od każdego z nich potrafił wziąć to, co najlepsze. Od każdego wiele się nauczył.

Po dyplomie znalazł się w Teatrze Dramatycznym. Miał wielkie szczęście grać w tym zespole w okresie, który przeszedł do historii polskiej sceny. Był to bowiem czas legendarnej dyrekcji Gustawa Holoubka, przerwanej w stanie wojennym odgórną decyzją władz. Występował u boku tej miary aktorów, co Danuta Szaflarska, Piotr Fronczewski, Janusz Gajos, Marek Kondrat, Józef Nowak, Bolesław Płotnicki, Andrzej Szczepkowski, Wojciech Pokora, Marek Walczewski, Zbigniew Zapasiewicz czy dyrektor Gustaw Holoubek. Reżyserowali go - poza Holoubkiem - Jerzy Grzegorzewski, Jerzy Jarocki, Maciej Prus, Ludwik René. Największym jego sukcesem była zagrana w 1980 roku rola Hufnagla w "Operetce" Gombrowicza w reżyserii Macieja Prusa, za którą otrzymał wyróżnienie na XXI Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych we Wrocławiu.

W późniejszych latach występował na wielu innych scenach, dopisując do listy reżyserów, z którymi pracował m.in. Eugeniusza Korina, Romualda Szejda, Jana Szurmieja, Waldemara Śmigasiewicza, Krzysztofa Zaleskiego, Zbigniewa Zapasiewicza. Wystąpił w wielu przedstawieniach Teatru Telewizji i Teatru Polskiego Radia. Był lektorem filmów dokumentalnych. Niekiedy sam także reżyserował. Miał zagrać w "Królu Learze", którego w poznańskim Teatrze Nowym próbował Tadeusz Łomnicki. To właśnie Marek Obertyn pierwszy zauważył, że wielki aktor w chwili przerwy w próbie zasłabł i spadł z krzesła. To on wszczął alarm

Filmowcy, kierując się jego warunkami zewnętrznymi Marka Obertyna, chętnie widzieli w nim bohatera filmów i seriali kryminalnych bądź sensacyjnych. Grał więc w "07 zgłoś się" (1976), "Na kłopoty Bednarski" (1986), "Akwenie Eldorado" (1988), "Ekstradycji 3" (1998), "Prawie ojca" (1999), "Mroku" (2006). W większości tych filmów jego bohaterowie nie budzili zbyt dużej sympatii widzów. Prywatnie, jak to przeważnie bywa, był zaprzeczeniem negatywnych cech, które prezentowały grane przezeń postaci. Wystąpił też w wielu innych filmach, a także w kilku popularnych serialach, m.in. w "Pensjonacie pod różą", "Na dobre i na złe" i "Na Wspólnej".

Zmarł nagle 5 marca 2007 roku. Jego niespodziewana śmierć była szokiem dla jego najbliższych, dla znajomych i widzów. Pochowany został na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. W 10 lat po śmierci wydaje się być aktorem niemal zapomnianym. Warto więc przypomnieć jego sylwetkę i dokonania.

Rafał Dajbor
Informacja nadesłana
11 marca 2017
Portrety
Marek Obertyn

Książka tygodnia

Nice, cosie i duchy. Eseje o sztuce
Pewne Wydawnictwo
Michał Krawczyk

Trailer tygodnia

"Powrót" - reż. Michał...
Michał Zdunik
Bywa tak, że odwiedzamy dom rodzinny ...