Wstrzelić się z aparatem w dźwięk spektaklu

O wystawie zdjęć, trudnościach z fotografowaniem spektakli i o samym festiwalu Interpretacje rozmawiamy z Arkadiuszem Ławrywiańcem, fotoreporterem Dziennika Zachodniego.
Ad Spectatores: Jak doszło do Pańskiej współpracy jako fotoreportera z festiwalem Interpretacje? Arkadiusz Ławrywianiec: Kiedy w 1998 roku rozpoczynała się pierwsza edycja festiwalu, moim zadaniem było przygotowanie zdjęć z tego wydarzenia dla “Dziennika Zachodniego”, którego jestem stałym fotoreporterem. Jednocześnie Iza Malicka, która mnie prowadzi przez świat teatru, zaproponowała Estradzie Śląskiej – organizatorowi festiwalu, abym wykonał dla nich serwis dokumentujący festiwal. I tak się zaczęła moja przygoda z festiwalem. Trwa niezmiennie od dziesięciu lat. - W tym roku odbędzie się specjalne wydarzenie: wystawa Pańskich fotografii z okazji dziesięciolecia festiwalu Interpretacje. Co się znajduje na tych fotografiach? Jak mógłby Pan zachęcić nas do zwiedzenia wernisażu? - Wystawa liczy sobie czterdzieści zdjęć w formacie 50´ 70. Są to fotografie przedstawiające spektakle z wszystkich dziesięciu edycji. Oczywiście nie ma takiej możliwości, by były to zdjęcia ze wszystkich spektakli. Założeniem było pokazanie wszystkich edycji festiwalu, ale nie przez pryzmat wszystkich spektakli. Nie było to możliwe ze względu na ograniczoną powierzchnię, którą zajmuje wystawa. Poza tym nie posiadam zdjęć np. ze spektakli teatrów telewizji, które miały miejsce w poprzednich edycjach. - Może Pan w przybliżeniu podać liczbę powstałych zdjęć, dokumentujących tę dekadę wydarzeń teatralnych? - Nie jestem w stanie ogarnąć tak ogromnej ilości zdjęć, ale myślę, że na pewno można liczyć je w tysiącach. Robiłem zdjęcia nie tylko podczas samych spektakli, ale również w trakcie prób, dyskusji z reżyserami po każdym spektaklu. Sfotografowałem wszystkie gale wręczania nagród. Robiłem również portrety wszystkich jurorów. Zatem trochę tego materiału się nazbierało. - A kto był pomysłodawcą tej wystawy? - Wystawę zaproponowała Dorota Pociask-Frącek, dyrektor Estrady Śląskiej i dyrektor organizacyjny Interpretacji. Zresztą sam rozmyślałem nad taką wystawą w zeszłym roku. No a w tym roku inicjatywa wyszła od samego organizatora, więc tym bardziej się cieszę, że mogłem moje myśli wcielić w czyn. - Było jakieś kryterium, wedle którego wybierał Pan fotografie do tej wystawy? - Pierwszym naszym kryterium było wybranie fotografii dotyczących spektakli nagrodzonych. Ale, gdybyśmy pokazali tylko te fotografie, to byłoby ich zaledwie siedem, gdyż w 2000 roku Laur Konrada nie został przyznany, a znowu innym razem, w 2002 roku zdobył go Wojciech Smarzowski za spektakl teatru TV, a jak już wspominałem – nie posiadam zdjęć ze spektakli teatru TV. Tak więc do tej siódemki zdjęć dobraliśmy kilkadziesiąt fotografii pod względem “uroku plastycznego”. To było to drugie kryterium doboru. - Na jakie trudności natrafił Pan fotografując spektakle, które przecież dzieją się “na żywo”? - Są trudności, owszem. Przede wszystkim podczas fotografowania spektakli, które oczywiście dzieją się przy pełnej widowni muszę pamiętać, że to nie ja jestem najważniejszą osobą, tylko że są ci, którzy grają i ci, którzy oglądają – aktorzy i widzowie, którym nie mogę zakłócać procesu komunikacji. Muszę więc z moim aparatem “wstrzelić” się w dźwięk spektaklu. Nie mogę robić zdjęcia na tzw. ciszy. Ukrywam się również wraz ze sprzętem gdzieś pod ścianą, abym był jak najmniej widoczny i nie zakłócał odbioru sztuki, abym nie przeszkadzał tym, którzy przeżywają spektakl. Przeżywam swój osobisty dramat gdy spektakl jest bardzo ubogi dźwiękowo, brak w nim dialogów i muzyki – nie mogę wówczas fotografować. - A co Pan jako widz, odbiorca i uczestnik festiwalu sądzi o Interpretacjach? - Festiwal na pewno nie zastygł w jednej formie, lecz się zmienia i ewoluuje w dobrym kierunku. Pierwszą podstawową zmianą jest według mnie fakt, że odsunięto od festiwalu teatry telewizyjne, co, sądzę, jest głęboko uzasadnioną decyzją. Innymi środkami przekazu posługuje się przecież teatr żywego planu, a zupełnie innymi teatr TV – oglądając go często ma się wrażenie, że mamy już do czynienia nie z teatrem a z filmem. - Jest jakieś festiwalowe wydarzenie, które szczególnie utkwiło w Pana pamięci? - Pamiętam bardzo dobrze wiele obrazów ze spektakli, które miały miejsce w trakcie tych dziesięciu lat. Duża ich część została uchwycona w obiektywie mojego aparatu, więc będzie można obejrzeć te obrazy właśnie na wystawie lub w albumie, który zostanie wydany w związku z jubileuszem festiwalu. Szczególnie utkwiły mi w pamięci: scena finałowa “Kubusia P.” w reżyserii Piotra Cieplaka oraz sztuka “Czarownice z Salem” w reżyserii Remigiusza Brzyka – to był bardzo fotogeniczny spektakl. - A wracając do fotografii – co najbardziej lubi Pan fotografować? Co się “wdzięcznie” fotografuje? - Ludzie są wdzięczni i ich najchętniej fotografuję. Na pewno też fotografowanie teatru sprawia mi bardzo dużą przyjemność. Bardzo lubię fotografować konkursy i wydarzenia kulturalne. Do jednych z takich konkursów należy Międzynarodowy Konkurs Dyrygentów im. Grzegorza Fitelberga – można wtedy w sylwetkach dyrygujących wychwycić bardzo dużo emocji. Bo, oprócz nadrzędnej funkcji informacyjnej, fotografia powinna nieść ze sobą ładunek emocjonalny. - Dziękuję za rozmowę. "Interpretacje w obiektywie" - wystawa fotografii autorstwa Arkadiusza Ławrywiańca. Wystawa czynna w dniach 3-9.03.2008r. Galeria Rondo Sztuki w Katowicach. Wstęp wolny. Gorąco zapraszamy.
Marta Odziomek
Ad Spectatores
3 marca 2008

Książka tygodnia

Czas zdrajców
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marek Krajewski

Trailer tygodnia