Wszyscy cię kochają, bo jesteś biały

"Ku Klux Klan" - reż. Maciej Podstawny - Teatr Nowy w Zabrzu

Sielskie miasteczko gdzieś na środkowym zachodzie Stanów. Równo przystrzyżone trawniki, rzędy białych, skąpanych w słońcu domków, w których mieszkają uśmiechnięci ludzie. Nikt nie zamyka domu na klucz, bo jest bezpiecznie. Wszyscy się znają i lubią, nie ma gangów, biedy. Ani "kolorowych". To miasto Harrison, stolica Ku Klux Klanu. Tam zabierają nas twórcy zabrzańskiego spektaklu, opartego na książce wybitnej reporterki Katarzyny Surmiak-Domańskiej.

Przewodniczką jest Kate- dziennikarka z Polski (Anna Konieczna), razem z nią trafiamy na spotkanie zaprzyjaźnionych sąsiadów, przed domem szczelnie pokrytym białym sidingiem. Z boku stoją portrety poległych w Iraku "amerykańskich chłopców" - rzecz jasna białych, obok pianino, ktoś gra na gitarze. Wszyscy są mili, a dzieci bawią się beztrosko.

Kilka lat temu życie spłatało mi figla. Straciłem ważną dla mnie osobę. Byłem na dnie. To wydawało się nieodwracalne - zaczyna swe kazanie jowialny Pastor (Marcin Gaweł) o charyzmie telewizyjnego kaznodziei - Dziś wstaję rano, podchodzę do lustra, robię sobie fryzurę i mówię do siebie: Jesteś zwycięzcą. Jesteś top of the world. Jesteś wyjątkowy. Twoja osobowość jest wyjątkowa. Twój dzień będzie pasmem zwycięstw. Wszyscy cię kochają i szanują cię. Jest tak, bo jesteś biały!

Maciej Podstawny podejmuje, w ślad za autorką, ryzykowną grę, oddając głos mieszkańcom Harrison, współczesnym obrońcom tradycji, wiary i rasy. Udaje mu się przy tym uniknąć protekcjonalnej drwiny. Nie poprzestaje na łatwym w gruncie rzeczy obśmianiu umysłowej ciasnoty prowincjuszy. Czy pani się spodziewała, że przyjedzie tu pani zobaczyć grubych wąsatych wieprzów w gumofilcach ?- pyta reporterkę Ailish (Kasia Łacisz-Kubacka). Dziewczyna wyznaje chłodno i z przerażająca szczerością, że odkryła prostą prawdę: nienawiść można szerzyć równie skutecznie, promując miłość. Do narodu, rasy, tradycji, Jezusa Chrystusa, a przede wszystkim do rodziny. Nikt normalny nie będzie się przecież czepiał rodziny.

Niemal do końca widz nie otrzymuje prostych odpowiedzi. Przede wszystkim dzięki aktorom, którzy potrafią swym postaciom, dość właściwie odpychającym nadać jakiś głębszy, niepokojąco bliski nam rys. Cheryl, w wykonaniu Danuty Lewandowskiej, ma w sobie zawadiacki urok damy z południa- kiedy z pasją opowiada o Ameryce i wolności, jest w tym prostota i szczerość. Dopiero, gdy z uśmiechem na ustach, tłumaczy dlaczego jej piękna Córka nigdy nie wyszłaby za czarnego chłopaka, dociera do nas cała ta odrażająca banalność zła. Szeryf Cecil Price (Jarosław Karpuk), choć czasem opowie przaśny dowcip o "Murzynach", ostatecznie jawi się nam jako równy gość, stróż prawa. Przynajmniej dopóki nie dowiemy się jaki los spotkał trzech bojowników o równość rasową, którzy w 1964 roku przypadkiem trafili do Harrison. Najlepszy jest jednak Marcin Gaweł w roli Pastora, z wdziękiem wygrywający całą tę gorycz maskowanej płytkimi sloganami porażki. Portretuje samotnego życiowego rozbitka, który pustkę i lęk postanowił zapełnić chorą ideologią. Już dla tej roli warto wybrać się do Teatru Nowego w Zabrzu.

Michał Centkowski
Newsweek
5 maja 2017

Książka tygodnia

Piękne zielone oczy
Wydawnictwo Czarne
Arnošt Lustig

Trailer tygodnia

Gdziekolwiek - wibracj...
Mariusz Kiljan
Wszędzie na świecie rodzimy się i umi...