Wszystkie babskie sprawy

"Wszystko o kobietach" - reż. Tomasz Obara - Teatr Capitol, Warszawa

Ktoś mógłby powiedzieć, że to sztuka mocno sfeminizowana i tylko dla kobiet. A moim zdaniem to doskonałe studium kobiecej natury i zarazem kompendium wiedzy o kobiecie dla każdego mężczyzny. Z przymrużeniem oka

Poszłam na spektakl, bo Darię Widawską uwielbiam od jej roli Anki w serialu "39 i pół". Cieszę się, że po ciężkiej chorobie (do końca nie wiadomo, czy to mononukleoza, czy sepsa) wróciła do formy. Jednak po obejrzeniu spektaklu "Wszystko o kobietach" uwielbiam tak samo - Dorotę Deląg i Magdalenę Nieć. We trzy stworzyły 15 postaci. Były genialne!

W mgnieniu oka z kilkulatek w przedszkolu przeobrażały się w staruszki w domu seniora, a już za chwilę grały kobiety przedsiębiorcze ubiegające się o stanowisko sekretarki szefa. To nie tylko zmiana kreacji, ale zupełnie inna gra aktorska. Dla aktora - ogromne wyzwanie.

Najlepsza scena? Bezapelacyjnie scena pogrzebowa. Trzy przyjaciółki z firmy w żałobnych kreacjach i z wieńcem najpierw wspominają z rozrzewnieniem "przyjaciółkę" Zofię, ubolewając, że odeszła tak serdeczna, wspaniała i zawsze uczynna kobieta o złotym sercu. Okazuje się, że to ta sama, o której jeszcze chwilę wcześniej mówiły "ta krowa Zocha", która zawaliła robotę i jedna z nich nie zdążyła przez nią na przedstawienie córki do przedszkola. Żałobne wspominki szybko przechodzą jednak na nowe buty, w

"Wszystko o kobietach" to spektakl Teatru Capitol z Warszawy, autorstwa Miro Gavrana w reżyserii Tomasza Obary. Grają Magdalena Nieć, Daria Widawską oraz Dorota Deląg.

których na pogrzeb przyszła jedna z pań. Zerkając na nie znad pogrzebowego wieńca, panie zdążyły dowiedzieć się, że buty zostały zakupione na Marszałkowskiej i są włoskie. Przy okazji wymieniły spostrzeżenia na temat kreacji innych osób, krytykując siostrę zmarłej, że na pogrzeb przyszła w mini.

Niesamowita była też historia babci 92-letniej, która pochowała trzech mężów, po czym, aby znaleźć kogoś w swoim wieku, stwierdziła, że musi zamieszkać w domu starców.

Nie wszystkie sceny były jednak do śmiechu. Smutna była historia dwóch sióstr, które spotkały się po siedmiu latach na 60. urodzinach swojej matki. Siostry nie rozmawiały ze sobą od momentu, kiedy starsza poślubiła byłego chłopaka młodszej. Ta od tego czasu nienawidziła siostry, nie mogła słuchać o jej dzieciach i jej szczęściu, bo jak mówiła: " to miał być mój mąż, moje dzieci, moje szczęście". Okazało się jednak, że starsza nie była z nim wcale szczęśliwa i to było siedem lat cierpienia i upokorzenia. Ostatecznie mąż zostawił ją dla studentki.

Choć bohaterkami były kobiety, ciągle przewijał się on - mężczyzna. Obśmiana też została kobieca solidarność. Bo gdyjedna z przyjaciółek awansuje, dwie pozostałe zgodnie uznają, że musiała się przespać z szefem, bo przecież jest od nich głupsza i nie ma kwalifikacji.

I tu brawa dla kolejnej kultowej sceny - przyjaciółki obgadują tę trzecią na zajęciach jogi przy relaksującej muzyce, a kończąc jedna z nich podsumowuje: "To się k... oczyściłam".

Sztukę polecam każdemu na poprawę humoru. Każdej kobiecie, która ma dystans do siebie i potrafi śmiać się ze swoich typowo kobiecych zachowań, ale i panom, którzy te zachowania obserwują na co dzień.

To, że warto, potwierdza fakt, że sala Polskiej Filharmonii Sinfonia Baltica była pełna na obu sobotnich spektaklach, a artystki nagrodzono brawami na stojąco.

Spektakl "Wszystko o kobietach" obył się w ramach Konfrontacji Sztuki Kobiecej organizowanych przez słupską filharmonię. Dziś o godz. 19 w programie konfrontacji jest koncert - "One i On". Wystąpią Beata Rybotycka, Michalina Brudnowska i Zbigniew Górny będzie im towarzyszyła orkiestra Polskiej Filharmonii Sinfonia Baltica.

Magdalena Olechnowicz
Głos Pomorza
9 marca 2011

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia