Wszystko jest możliwe

"Strach ma wielkie... zęby" - reż. Laura Sonik - Teatr Baj Pomorski

Spektakl toczy się na scenie oraz na widowni, a chwilami nawet i poza nimi. Początkowo ma formę zabawy, przeradzającej się potem w opowieść o lesie i jego mieszkańcach. Jest i zaczarowany moment, kiedy rozsuwa się kurtyna.

Zanim jednak aktorzy pojawią się na scenie, oswajają ze sobą dzieci na widowni. Nawołują się, zastanawiają, co kryje się za opuszczoną kurtyną. Uruchamiają zmysły i wyobraźnię najmłodszych widzów. A kiedy już okazuje się, że na scenie jest las, to na jego mieszkańcach - Myszce, Wiewiórze, Sarnie, Łosiu, Borsuku i Sroce dzieci od razu skupiają swoją uwagę i zaczynają utożsamiać się z ich emocjami. A one są tak silne, że większość z nich stoi podczas spektaklu, by z jeszcze większym zainteresowaniem śledzić to, co dzieje się w lesie. A kiedy Mysz zastanawiała się nad możliwościami spełniania marzeń, usłyszała z widowni zapewnienie: - Wszystko jest możliwe".

A na samej scenie dzieje się sporo! Mysz martwi się, że jest mała, niedostrzegana i niedoceniana przez znacznie większych od niej przyjaciół. I chcąc zwrócić na siebie uwagę, stylizuje się na potwora, głównie poprzez założenie sztucznych szczęk. Co, jak łatwo się domyślić, sprawia, że ich wielkość całkowicie zamienia delikatny mysi pyszczek w monstrum siejące w lesie prawdziwą grozę. Perypetie dynamizują akcję, a atmosfera niczym z filmowego horroru wzmaga napięcie i na scenie, i na widowni. Co więcej, wciąga też dorosłych.

Bardzo interesujący jest materiał literacki, autorki Karoliny I. Kalety, sprawiający, że raz mieszkańcy lasu stają się przenośnią „ludzkiego" społeczeństwa, innym razem istotami tworzącymi własną, leśną grupę obdarzoną inteligencją oraz osobowością. Przeżywają jednak emocje podobne do ludzkich i to czyni je w oczach widzów stworzeniami mającymi i swoją hierarchię oraz system wartości. Ta rozumna, pełna mądrości warstwa literacka zachowuje idealne proporcje pomiędzy występującymi postaciami. A to sprawia, że chociaż Mysz pozostaje spiritus movens akcji scenicznej, to mamy tu do czynienia z bohaterem zbiorowym. Idealnie zaprogramowanym. Ale w tym jest też ogromna rola i sukces reżyserki spektaklu Laury Sonik. Dawno nie widziałam w teatrze lalek tak jednorodnego stylistycznie przedstawienia. Idealnie zsynchronizowana jest w nim gra aktorska i animacja lalkami, scenografia, kostiumy, rekwizyty oraz muzyka. Laura Sonik wprowadza do przedstawienia jeszcze więcej konstytutywnych elementów. A są to ręce aktora wyłaniające się z kulis, odgłosy masywnego stąpania słonia z Afryki oraz jego tubalny głos (przemawiającego śląską gwarą), a nawet dymy i smugi światła. Z tego wszystkiego Laura Sonik buduje nie tylko klimat spektaklu, ale głównie jego metaforę. I jakże rewelacyjnie go kończy. Słoń „żyje" tylko w kulisach, co tylko wzmaga napięcie i podsyca wyobraźnię. Okazuje się również, że strach ma nie tylko wielkie oczy, ale i zęby. I zgodnie z mitem, duży słoń uciekł przed małą myszką.

Kolejnym atutem spektaklu jest scenografia, kostiumy i rekwizyty, autorstwa Justyny Bernadetty Banasiak! Są w nich zawarte wszystkie kolory lasu i zwierząt. Podstawowym materiałem i barwą jest naturalne drewno. Z prostych drewnianych skrzynek łatwo skonstruować las, domek Myszy, a raczej jej apartament, także i mieszkanie Wiewióra. W kulminacyjnym momencie, kiedy to Mysz-Monstrum straszy w lesie, w świetle migających ostrych świateł budujących nastrój grozy, przypominają one zamkowe mury. To idealnie przemyślana i zaprojektowana dekoracja, w której można znaleźć echo elementów stylizacji steampunkowej. Widać ją w kostiumie Wiewióra ustylizowanego na awiatora (pilotka, okulary) oraz w wyposażeniu jego warsztatu. Nie ma też komórek, tylko telefony stacjonarne. Wszystko to, razem z kolorystyką tworzy klimat z epoki techniki mechanicznej i utrzymane jest w stylistyce dziewiętnastowiecznej. Można powiedzieć, że w klimacie, jaki Justyna Banasiak stworzyła na scenie, odbija się jej bardzo indywidualny świat.

I jeszcze jedno. Wspomniany powyżej aspekt dziecięcej zabawy, na którym Laura Sonik zbudowała wybrane sceny z przedstawienia, pozyskany jest głównie przez rekwizyty wprowadzone na scenę przez scenografkę. A są nimi stare wodociągowe rury, odgrywające znaczną rolę w scenicznej akcji i odwołujące się przede wszystkim do wyobraźni dzieci. Na przykład stara i potężna rura raz staje się peryskopem, innym razem fotelem dentystycznym, to znów „samolotem" naprawianym przez Wiewióra.

A teraz pora na muzykę i grę aktorską. Miłosz Markiewicz skomponował muzykę głównie z instrumentów smyczkowych oraz perkusyjnych. I zawarł w niej szelest liści, szum drzew, delikatny stukot kopyt biegnącej sarny, powolny krok łosia, żwawość i bystrość Wiewióra, ospałość Borsuka przedkładającego noc nad dniem. Instrumenty personifikują emocje przeżywane przez Mysz. Muzyka jak na skrzydłach unosi wręcz nad widownią i sceną wszędobylską, trzpiotowatą Srokę. W tym spektaklu kompozycja Miłosza Markiewicza jest nie tylko tłem, ale przede wszystkim jednym z głównych elementów, nadających mu liryzm, dramaturgię. Sprawia, że ten tak kameralny w treści i formie spektakl staje się nim jeszcze bardziej.

I aktorstwo. Nierozerwalnie związane z animacją lalek. I to w warstwie emocjonalnej jak i w fizycznej. Obsada jest jak najbardziej adekwatna, by podkreślić cechy rzeczywiste i psychiczne zwierząt. Idealnie współgrająca ze znakami określającymi ich istotę. Agnieszka Niezgoda wraz z zespołem animująca sarnę skonstruowaną z pieńka i kijków nadaje jej indywidualny charakter. Głosem i grą podkreśla jej rolę w utrzymaniu porządku w lesie. Mirosław Szczepański animujący głowę Łosia zachwyca imitowaniem jego zwierzęcej natury, sposobem poruszania się. Jacek Pysiak wraz z lalką - Borsukiem silnie polaryzuje postać, której obecność wśród mieszkańców lasu przypomina dzieciom, że często w bajkach niesłusznie jest pomijana. Idealnie obsadzona w roli Sroki Edyta Soboczyńska wprost unosi się nad sceną i widownią, trzepotem rąk-skrzydeł i głosem imitującym skrzeczenie sroki sprawia wrażenie urodzonej między ptakami. Krzysztof Parda w roli Wiewióra, znakomicie czuje się w roli mądrego i odpowiedzialnego przyjaciela Myszy. Jakże zręcznie w wielu wręcz ekwilibrystycznych sytuacjach animuje lalkę. I jak pięknie wieloma środkami aktorskimi oddaje osobowość rudej wiewiórki rodzaju męskiego. I Mysz, której sympatyczny pyszczek na plakacie wynurza się z norki i spogląda na świat. Dominika Miękus po raz kolejny przekonała młodą i dorosłą widownię, że możliwości jej aktorskiego talentu, a może nawet i niezwykłego daru, z jakim przyszła na świat, są wprost nieograniczone. Animowana przez nią lalka sprawiała wrażenie żywej istoty. Co więcej, granica pomiędzy przedmiotem a człowiekiem całkowicie się zatarła. Nie bez znaczenia jest tutaj choreografia opracowana przez Grzegorza Suskiego, widoczna szczególnie w animowaniu Sarny i w lotach Sroki!

Jako że bajka nie może istnieć bez przesłania, tak i ta niesie je ze sobą. Dostrzegajmy najmniejsze, najdrobniejsze istoty. Wsłuchujmy się w to, co mają do powiedzenia. Nie zazdrośćmy innym ich cech charakterystycznych. My też je mamy, tylko dostrzeżmy je i uczyńmy z nich nasz znak rozpoznawczy, naszą wartość dodatnią. I szanujmy las, miejsce, które jest domem dla tysięcy stworzeń, których nie dostrzegamy gołym okiem. Jednak ten znakomity literacki tekst zawiera o wiele więcej mądrych myśli. Dlatego warto je poznać i pójść na to przedstawienie.

___

PS. Słowa podziękowania warto skierować do dyrektora Zbigniewa Lisowskiego, który zaprosił do współpracy najmłodsze polskie artystyczne pokolenie. Bo zarówno Karolina I. Kaleta, której inscenizowany tekst został wyróżniony na konkursie „Szukamy polskiego Szekspira", jak i reżyserka Laura Sonik, laureatka V Forum Młodej Reżyserii oraz obiecujący kompozytor Miłosz Markiewicz, także uhonorowany już uznaniem oraz Justyna Bernadetta Banasiak kreująca na scenie wyjątkowy świat, umieją stworzyć spektakle artystycznie zindywidualizowane i niosące humanistyczne idee.

 

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny Toruń
8 marca 2017
Portrety
Laura Sonik

Książka tygodnia

Aktorki. Odkrycia
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia