Wybór między moralnością a cywilizacją śmierci

"Zatopiona Katedra", Teatr Współczesny w Szczecinie

W ramach Dni Teatru Austriackiego, które odbywały się w od 21.11-06.12.2008r., miałam przyjemność obejrzenia sztuki, powstałej na podstawie dzieła Gerta Jonkego pt. " Zatopiona katedra". Jest to spektakl reżyserowany przez Annę Augustynowicz w koprodukcji z Państwową Wyższą Szkołą Teatralną w Krakowie, którego premiera odbyła się 13 września 2008 roku.

Czyżby była to sztuka opisująca czasy ostateczne, jakąś katastroficzną wizję zagłady świata? A może chodzi w niej o upadek chrześcijaństwa, skoro w tytule pojawia się słowo katedra? I tu was wszystkich czytających ten tekst zdziwię, bo w sztuce tejmimo że  faktycznie pobrzmiewa taki katastroficzny ton, to nie oznacza to jednak, że spektakl jest realizacją jakiejś przerażającej wizji zagłady ludzkości, ginącej pod wodą w wielkim potopie, na wzór potopu biblijnego.

Zacznijmy jednak od początku, czyli skupmy się na tym, co odgrywa w tejże sztuce zasadniczą rolę, a mianowicie na języku. Tak, to właśnie on decyduje o wymowie spektaklu. Słowa mnożą się w nim, płyną niczym strumień czy wodospad. Wypowiadane miarowo, rytmicznie, odpowiednio akcentowane i frazowane budzą śmiech i poruszają zarazem. Niosą bowiem głębokie treści „przemycane” za pomocą środków poetyckich, głównie metafor. Aktorzy z odpowiednim natężeniem i barwą głosu wypowiadają je w swoich monologach. W ten prosty sposób wykorzystują wielką moc słowa. Czasem język ten zdaje się być sztuczny, przypomina relację dziennikarza sportowego, pewne słowa są wyraźnie przejaskrawione, przez co przybierają charakter groteskowy.

Nie brak w tej sztuce także ironii, elementów czarnego humoru. Właśnie, czarnego humoru, bo to co z pozoru bawi, dotyka tak naprawdę poważnych problemów moralno-duchowych.

Bogata metaforyka dotyczy głównie wody. Ta, stanowi swoiste centrum sztuki, niesie całe bogactwo znaczeń. Raz jest to woda ciemna, która wydaje się gęstnieć wypełniać coraz większe głębokości, zaś innym razem rozlewa się na rozległe przestrzenie i jest przy tym przeźroczysta, klarowna. Należy zagłębić się w tę jakże bogatą metaforykę, by móc dostrzec zawarte w sztuce problemy, wydobyć sens. Nurt wody wyznacza tutaj bieg zdarzeń, wskazuje na przemijalność rzeczy i ludzi(„wszyscy będziemy przeźroczyści” to zdanie wielokrotnie wybrzmiewa w sztuce i uświadamia nam tę jakże pewną niewiadomą). Jezioro jest tu istotą żywą, środowiskiem pełnym tajemnic, ludzkich niedoli, małych radości, dramatów i tragedii. Tak, jego wody zalały miasto wraz z katedrą. Taki stan rzeczy jest konsekwencją życia bez Boga. Ludzie dopuszczają się zła i bluźnierstw przeciwko Stwórcy. Uwikłani są w relacje, którym rzadko przyświecają jasne i czyste intencje. Nie sposób nie zwrócić uwagi na szczególną relację nowożeńców, obrzucających siebie wymownym słownictwem-nacechowanym ironią, sarkazmem, w stylu: „gablota -maskota-kokota lub chrypa –grypa -stypa”. Nieprawdaż, że język ten brzmi dziwacznie, nienaturalnie, bardziej przystaje do języka poezji, aniżeli potocznej, nacechowanej emocjonalnie mowy zwykłych śmiertelników?

Ta młoda para to bohaterowie sztuki, toczący ze sobą zajadłą kłótnię, z powodu totalnego niedopasowania. Obok nich autor Gert Jonke stworzył inne kreacje prostych, zwykłych ludzi tj. lekarza, pianistę czy też wyróżniającego się szczególnym komentatorskim sposobem wypowiedzi –przedsiębiorcę pogrzebowego. Postaci te wygłaszają monologi, stanowią odrębne, różne jednostki. Każda z nich posiada jakiś rys szczególny, który wyraża się w sposobie mówienia, poruszania, a także w ubiorze czy mimice twarzy. W wypowiedziach aktorów brak jednak jedności, brak porozumienia i harmonii. Brak jej także w całym tym świecie, pełnym absurdu, chaosu, gdzie czai się swoista pustka słów, czynów, celów, wartości…

No właśnie…świat ducha legł w gruzach, nastąpiło odwrócenie wartości. Wszyscy czujemy się przytłoczeni materią. Metafora światła, która istnieje w sztuce także może być odniesieniem do ciemności ludzkiego serca, w którym stale zagłuszany jest głos sumienia.

Oglądając spektakl, staramy się odczytać znaczenie tytułowej katedry. A przecież to nic innego, jak hierarchia wartości, która porządkuje ten świat i nadaje sens ludzkiemu życiu - Absolut, Bóg, wymiar transcendentny- jakkolwiek by to nazwać…

Zatopienie katedry, symbolu wiary, ostoi prawa, porządku, moralności, to totalny upadek, mrok i ciemności ludzkiej duszy - zagubionej, uwięzionej w sieci materializmu, konsumpcjonizmu, hedonizmu, egoizmu, utkanej przez samego człowieka ku samozagładzie…

Cóż mogę jeszcze dodać… Jeśli spodziewacie się, że spektakl ten będzie łatwy, prosty i przyjemny w odbiorze-nic bardziej mylnego! Wymaga on od nas zaangażowania intelektualnego, myślenia, wnioskowania, a zatem najlepiej odpowiednio nastawić się na jej odbiór. Nie ukrywajmy- teatr współczesny nie jest przeznaczony dla każdego, podobnie jak sztuki reżyserowane przez Augustynowicz. Jest to sztuka dla wybranych. Nie boję się użyć takiego stwierdzenia. Nie wszyscy bowiem skłonni jesteśmy na chwile refleksji w gonitwie i gmatwaninie codzienności.

Marta Winnicka
Dziennik Teatralny Szczecin
18 grudnia 2008

Książka tygodnia

Street Art. Wielcy artyści i ich wizje
Wydawnictwo ARKADY
Alessandra Mattanza

Trailer tygodnia