Wygraj z depresją

"Tchórz! (...odważna tragikomedia)" - reż. Jacek Bała - Teatr Gdynia Główna

Co zrobić, gdy życie ciągnie się jak flaki z olejem i przygniata do łóżka ciężarem, którego nie sposób znieść? Jacek Bała z wyczuciem, ale w pełen groteski, tragikomiczny sposób przybliża sytuację osób dotkniętych depresją w spektaklu "Tchórz! (...odważna tragikomedia)" Teatru Gdynia Główna.

Podobno z depresją w różnych stadiach bezpośrednio mierzy się już jedna na dziesięć osób na świecie. Dodając do tego bliskich i rodziny osób cierpiących na depresję, bardzo wielu z nas miało z tą chorobą bezpośredni kontakt. Jak poruszyć kwestię osób cierpiących na depresję w spektaklu teatralnym? Co w stanie apatii, utraty zainteresowań i radości życia, gdy świat widzi się tylko w czarnych barwach, może być atrakcyjnego z punktu widzenia teatru? Z tymi zagadnieniami zmierzył się reżyser Jacek Bała (reżyserował wcześniej w Teatrze Miejskim w Gdyni "Amadeusza", "Balladynę" oraz "Mistrza i Małgorzatę"). Wystawił on sztukę własnego autorstwa, w której właśnie człowiek słaby, apatyczny, zrezygnowany i wycofany staje się jej głównym bohaterem, chociaż wcale tego nie chce.

Poznajemy go leżącego tyłem do widzów, na wznak, na dwóch pufach sako. Jego obcość podkreśla ułożenie ciała i sposób, w jaki patrzy on na rzeczywistość właściwie nie ruszając się ze swojego "łóżka". Chociaż nawiedzają go jacyś ludzie i usiłują zmotywować do działania ("życie to ciągła walka"), on nie rusza nawet ręką - jak sam mówi, nie da się nabrać na to "motywacyjne pieprzenie", o wyjściu z łóżka nie wspominając. Poczucie winy (bo nie wyszło z dziewczyną, bo nie układa się w pracy), idzie tu w parze z rezygnacją z próby poukładania sobie wszystkiego na nowo. Już sama myśl o wyjściu z łóżka wydaje się męcząca, co dopiero przekucie jej w czyn. Najchętniej przerwałby te męki, ale nie wyobraża sobie targnięcia się na życie, bo za dużo zachodu.

Dzięki migawkowym kilkusekundowym projekcjom na ekranie stanowiącym tło spektaklu, a także poprzez wypowiedzi bohaterów poznajemy jego historię: kompleksy wyniesione z dzieciństwa, niskie poczucie własnej wartości oraz dojmujące, obezwładniające i paraliżujące przekonanie, że jest słabym, nic nie znaczącym tchórzem. Dlatego, gdy nieoczekiwanie pojawia się Pułkownik Taki a Taki, który werbuje do swojej kompanii ludzi czujących się jak prawdziwe zero, nikomu do niczego niepotrzebnych, Tchórz nieoczekiwanie dla samego siebie, zgłasza akces do jego jednostki. Pociąga go wizja bohaterskiej śmierci na niebezpiecznej misji w dalekim kraju.

Zasady prawdopodobieństwa w tym momencie całkowicie ulatniają się ze spektaklu, który przenosi nas na groteskowo zarysowany dalekowschodni front, najeżony stereotypami na temat islamskich bojowników. Tytułowy Tchórz bez mrugnięcia okiem wykazuje się lojalnością. Podejmuje się nawet śmiertelnie niebezpiecznej misji specjalnej, w której spenetrować trzeba Tajną Agentkę P. 323. Coraz bardziej szalona, tragikomiczna akcja spektaklu znajduje jednak logiczne i wartościowe wyjaśnienie z mądrym przesłaniem: najtrudniejszy etap to samodzielne funkcjonowanie po wyjściu z depresji.

Sztuka Jacka Bały skrojona jest na trójkę wyrazistych bohaterów. Grający Tchórza Stanisław Sygitowicz imponuje opanowaniem i mimiką, szczególnie w momentach apatii oraz sugestywnych próbach wstania z łóżka. Sygitowicz gra wiarygodnie, nie siląc się na przesadne podkreślanie słabości swojego bohatera, doskonale też naśladuje zwierzę tchórza w trakcie "wykładu" na jego temat. Najsilniejszą sceniczną energię ma jednak Kuba Kornacki, który z wyczuciem kreśli mocne charaktery - Pułkownika Takiego a Takiego, Powstańca czy Kapelana wojskowego (instrukcja nastawiania drugiego policzka to najlepsza scena w całym spektaklu).

Pewną przeciwwagę dla mężczyzn stanowi Małgorzata Polakowska, która w tym męskim świecie słabości i siły ma funkcję medium przybierającego różne oblicza męskiego wyobrażenia kobiety - od namiętnej kochanki, przez suchą nauczycielkę, po pełną czułości kobietę-matkę. Zwłaszcza jako Tajna Agentka P. 323 w wyzywającym, bardzo efektownym kostiumie rodem z męskiej fantazji erotycznej, nie ustępuje panom kroku.

Jacek Bała pomimo prostych środków stworzył spektakl pełen rozmachu i dowcipu (parafrazuje na przykład maoryski taniec haka) oraz licznych odniesień intertekstualnych. Nie wszystkie rozwiązania sceniczne wypadają przekonująco - w pewnym momencie wydźwięk spektaklu staje się mętny, balansując na granicy dobrego smaku w trakcie militarnych przygód Tchórza. Wyraźnie brakuje pomysłu na część scen (np. cofanie w czasie) inne przypominają infantylną zabawę dużego chłopca (walka z islamistami).

Pomimo to spektakl, w którym Jacek Bała stworzył niemal każdy aspekt przedstawienia (odpowiada za tekst, reżyserię, scenografię, muzykę i światło) zasługuje na duże uznanie. Zwłaszcza, że w niebanalny sposób porusza on ważny temat społeczny, nie pozwalając go przygnieść jego własnym ciężarem. W końcu śmiech to zdrowie, a ta słodko-gorzka komedia daje liczne preteksty, by się uśmiechnąć czy roześmiać.

Łukasz Rudziński
www.trojmiasto.pl
11 kwietnia 2019
Portrety
Jacek Bała

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...