Wyobrazić niewyobrażalne

"Punkt Zero: Łaskawe" - reż. Janusz Opryński - Teatr Provisorium w Lublinie

Scenariusz spektaklu „Punkt Zero: Łaskawe" powstał na podstawie fragmentów powieści Jonathana Littella „Łaskawe" oraz nielicznych cytatów z dwóch powieści Wasilija Grossmana „Życie i los" i „Wszystko płynie". Odważamy się opowiedzieć historię Maxa Aue, historię kata, historię niemieckiego oficera, historię członka elitarnej grupy nazwanej „mistrzami śmierci", który brał czynny udział w Zagładzie Żydów.

Tak, trzeba odwagi, by opowiedzieć ten burzliwy los wykształconego Europejczyka, który uwierzył w „sens swojej pracy". Odwaga jest także potrzebna do tego, by jeszcze raz próbować „mówić ze sceny" o Zagładzie. Jak mówić? Czy jest sens wracać do tego co niewyobrażalne? Właśnie niewyobrażalne należy umieć sobie wyobrazić – o tym przypomina nam Zygmunt Bauman w „Nowoczesności i Zagładzie".

Bauman mówi też, że: „[...] Wszelkie argumenty przemawiają za tym, aby włączyć lekcję Zagłady do głównego nurtu naszych rozważań nad nowoczesnością oraz nad istotą i skutkami procesów cywilizacyjnych [...]". I dalej mówi: „[...] żyjemy nadal w tym samym modelu społecznym, który umożliwił Zagładę i który nie posiadał żadnych mechanizmów obronnych pozwalających jej zapobiec" [...]

I wreszcie refleksja bardzo nam bliska, bo zbliża nas już do naszego bohatera Maxa Aue. „[...] Najbardziej przerażającą nowiną, jaką przyniosły nam Zagłada oraz to, czego dowiedzieliśmy się o jej sprawcach, nie była myśl o tym, że mogliśmy się znaleźć na miejscu ofiar, ale świadomość tego, iż mogliśmy się znaleźć na miejscu oprawców [...]"

W sierpniu 2006 roku 39-letni Jonathan Littell publikuje po francusku „Les Bienveillantes", w polskim tłumaczeniu "Łaskawe". Książka staje się sensacją czytelniczą. Dzieli publiczność literacką na dwa obozy: tych, którzy się nią zachwycili, i tych, którzy ulegli zgorszeniu. Postać Maxa już na początku prowokuje, zwracając się do czytelników: „czy jesteście przekonani, jak byście się zachowali na moim miejscu?". Być może wie o Baumanowskim „agencie uśpionym", który tkwi w każdym człowieku, i którego za wszelką cenę budzić nie wolno?

Tekst Littella jest wielkim materiałem dla teatru, jego niezwykła skrupulatność faktograficzna, staranność w opisywaniu zdarzeń, pobudza wyobraźnię. Posiada również niezwykłe odwołanie do tragedii greckiej – „Orestei". Widzimy rodzinę Maxa Aue w kontekście rodziny Atrydów. Historia Maxa i Uny to historia Orestesa i Elektry. To także historia przyjaciela naszego bohatera, Thomasa, czyli greckiego Piladesa, tyle że jakoś po diabelsku mówiącego, a nie milczącego.

Scenariusz spektaklu powstał również z inspiracji narracji Wasilija Grossmana, tak aby nie zgubić do końca perspektywy ofiary.

Punkt Zero – ten pierwszy człon naszego tytułu zaczerpnęliśmy z refleksji Imre Kertésza, a konkretnie z mowy wygłoszonej w berlińskim Renaissance Theater; „[...] W końcu Auschwitz nie zdarzył się w pustce, ale na gruncie zachodniej kultury i cywilizacji [...]. W płomieniach zginęło to wszystko, co dotychczas uznawaliśmy za europejskie wartości, i w tym etycznym punkcie zero, w tych moralnych i duchowych ciemnościach jedynym punktem, od którego można wszystko zacząć, jest to, co ów mrok spowodowało: Holokaust [...]"

To również Imre Kertészowi zawdzięczamy pewien rodzaj odwagi, aby próbować opowiedzieć tę historię, bo to on, który przeżył Auschwitz, w pięknym eseju „Do kogo należy Auschwitz?" jest pełen uznania dla Roberto Benigniego, twórcy filmu „Życie jest piękne", który po swojemu zmaga się z upiorami obozu.

I wreszcie na sam koniec odważyliśmy się dostrzec w działaniach Maxa i jego przyjaciół perfekcyjnych biurokratów, którzy w jakiś dziwny sposób przypominają współczesną korporację.

Janusz Opryński
Materiał Teatru
25 stycznia 2016
Portrety
Janusz Opryński

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia

Napój miłosny
Jitka Stokalska
Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza ...