Wypowiedzenie z Tęczy dostała w prezencie

Teatr Lalek Tęcza w Słupsku

W dniu 22 stycznia Urszula Szydlik-Zielonka obchodziła 30-lecie pracy artystycznej na scenie. Od dyrektor słupskiego Teatru Lalki Tęcza dostała dyscyplinarne zwolnienie z pracy. Nie ona jedna.

Urszula Szydlik-Zielonka pracuje w Teatrze Lalki Tęcza od 18 lat. 15 lat temu, razem z mężem, założyła prywatny teatr Władca Lalek. Do tej pory grała równolegle na obu scenach. Często razem ze scenicznym kolegą z Tęczy - Przemysławem Laskowskim. Dzisiaj oboje nie są już aktorami Tęczy. Pocztą przyszły do nich wypowiedzenia z pracy.

- Przyczyną jest prowadzony przeze mnie teatr Władca Lalek. Moja aktywność została ukarana. W Słupsku ma być jeden teatr lalkowy i kropka, nie podoba się, to fora ze dwora! - mówi rozżalona aktorka. - Swoją drogą to ładny prezent na 30-lecie, nieprawdaż? - dodaje.

Małgorzata Kamińska-Sobczyk, dyrektor Teatru Lalki Tęcza, nie chce komentować swojej decyzji. - Pracodawca ma prawo zwolnić pracownika. Oboje aktorzy zostali zwolnieni w związku z naruszeniem klauzuli o zakazie konkurencji - mówi Kamińska-Sobczyk.

Dlaczego do tej pory praca w teatrze Władca Lalek nie przeszkadzała pani dyrektor? Tego nie wiadomo.

- Bodajże w sierpniu dostaliśmy do podpisania pismo, w którym mieliśmy zobowiązać się, że nie będziemy grali w teatrach konkurencyjnych - mówi Szydlik-Zielonka. - Podpisaliśmy je oczywiście, bo baliśmy się zwolnienia - mówi. Tymczasem 15 stycznia oboje aktorzy zagrali w Kołobrzegu spektakl "Hej, kolęda kolęda..." pod szyldem teatru Władca Lalek. Najwidoczniej zadecydowało to o zwolnieniach. Zdaniem zwolnionych aktorów to jednak tylko przykrywka dla rzeczywistej przyczyny.

- Pani dyrektor nie lubi, gdy ktoś się z nią nie zgadza, a my podczas grudniowego spotkania wyraźnie mówiliśmy, że nie podoba nam się sposób zarządzania teatrem. Moim zdaniem, dyskutując można naprawić wiele błędów, ale najwidoczniej nie zawsze - mówi Szydlik-Zielonka.

- Pani dyrektor zapowiedziała, że od stycznia będą oszczędności, dlatego będziemy dostawać gołe pensje, bez pieniędzy za spektakle. Tymczasem to jest drugie tyle. Trudno jest wyżyć za takie pieniądze - mówi Przemysław Laskowski. - Zaproponowaliśmy inne rozwiązania, które przyniosłyby oszczędności firmie, ale nie zyskały one uznania.

Magdalena Olechnowicz
Głos Pomorza
24 stycznia 2012

Książka tygodnia

Bauhaus - nauczanie/nowy człowiek
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
red. Małgorzata Leyko

Trailer tygodnia

WIELKIE GORĄCE SZYBKIE...
Zapowiedź reżysera.
W jaki sposób powstał wszechświat i c...