Wyprawa na koniec świata — „Królowa Śniegu"

"Królowa śniegu" - reż. Krzysztof Rzączyński - Teatr im. Hansa Christiana Andersena w Lublinie

Sztuka miała swoje założenia taktyczne, dzięki którym była atrakcyjna dla młodych widzów. W celu ich zrealizowania, twórcy wykorzystali potencjał teatru Andersena w Lublinie – scenografię.

W sobotę 27 maja odbyły się premierowy spektakl w teatrze im. H.Ch. Andersena w Lublinie. Jako że jest to teatr dziecięcy oraz ma bogatą lalkarską historię — przed 1964 nazywał się Teatrem Lalki i Aktora — oczekiwałem, że zaskoczy mnie ciekawą i dbale wykonaną scenografią. „Królowa Śniegu" w Reżyserii Krzysztofa Rzączyńskiego, nie zwiodła mnie. Wieloosobowy zespół na czele z Martą Kuligą stworzył barwną różnorodność kostiumów i lokacji. Scenografia wyraźnie podkreśliła charakter tego teatru.

Fabuła spektaklu opiera się na przyjaźni dziewczynki Gerdy i chłopca Kaja. Za sprawą odłamka magicznego szkła charakter Kaja zmienia się nie do poznania, staje się szorstki i egoistyczny. W wyniku tego Gerda traci swojego przyjaciela metaforycznie, ale za niedługo również i dosłownie, ponieważ chłopiec przepada razem z królową śniegu. Gerda wyrusza na epicką wyprawę, żeby wyprowadzić go z krainy wiecznego lodu. Na swojej drodze spotyka wiele baśniowych postaci i odwiedza przy tym przeróżne, nowe dla niej lokacje.

Stworzenie tak różnorodnego świata wymagało dynamicznego zmieniania scenografii, nawet po kilka razy podczas każdego z dwóch aktów oraz przygotowania mnogiej liczby kostiumów. Minusem tego, było to, iż wydarzenia przybliżające Gerdę do odnalezienia swojego przyjaciela, musiałby być pobieżnie przedstawione. Za to niewątpliwą zaletą szybko zmieniających się lokacji był, wprowadzony dzięki nim dynamizm i różnorodność scen. Można powiedzieć, że spektakl postawił swoje najmocniejsze karty na wizualne doznania, a dla utrzymania uwagi młodego widza jest to kluczowe. Oglądałem się na widownię, szukając reakcji publiczności. Było na niej wiele dzieci i widziałem na własne oczy, że czujnie oglądają sztukę. Pewne jest to, że wartka fabuła była dla nich atrakcyjna.

Sztuka jest stworzona dla dzieci, ale dorośli również znajdą ciekawe dla siebie momenty. Największa wartość, którą może wynieść z tego spektaklu dorosły widz, kryje się nie w strukturze opowieści, lecz w dialogach bohaterów. Pan i Pani wrona pomagająca Gerdzie odnaleźć swojego przyjaciela są na to przykładem. Ich tekst jest szczególnie zabawny, przemyca małżeńskie żarty, a charyzma aktorów grających wrony potrafi zaskarbić serca zarówno dorosłych, jak i dzieci. Kolejną satysfakcjonującą w odbiorze postacią jest renifer. Był duży, a to zasługa zarówno fizjonomii aktora, jak i kostiumu, który przywdziewał. Jego pojawianiu się towarzyszył klimatyczny motyw muzyczny. Odpowiedzialny za muzykę Michał Kowalski, udanie posługiwał się nią, kreując w ten sposób klimat każdej z wielu lokacji.

Aktorów występowali w różnych rolach. Na przykład Kinga Matusiak - Lasecka grała zarówno księżniczkę, jak i mówiącego kwiatka, a do tego animowała płatki śniegu. Wcale nie znaczyło to, że teatrowi brakowało aktorów, na scenie występowała ich cała obfita załoga, składając się z co najmniej dwunastu artystów. Uszycie dla nich kostiumów musiało być wyzwaniem, zwłaszcza jeśli wcielali się w kilka kreacji tego samego wieczoru. Mimo tego, po kostiumach nie było widać, żeby powstawały w pośpiechu. Przeciwnie, były schludne, różnorodne i szyte na miarę.

Aktorzy odgrywający głównych bohaterów, również mieli podwójne role, naprzemienne byli aktorami scenicznymi i lalkowymi. Dorosłe postacie Kaja i Gerdy były głównie narratorami, zwracały się bezpośrednio do widowni i opowiadały historie samych siebie z przeszłości. Identyczny duet Kaja i Gerdy, ale już w odsłonie lalkowej, wchodził w interakcję z bohaterami spektaklu i to ich historia była dla sztuki najważniejsza.

Podsumowując, „Królowa Śniegu" jest żywiołową sztuką, bez problemu utrzymującą uwagę młodej widowni. Krainy stworzone na scenie były soczyste i wypełnione różnorodnymi postaciami. Chodź miejscami może zbyt narowiście, ciągle dostarczała nowych wrażeń. Spektakl jest idealny do tego, żeby wybrać się na niego z dzieckiem, zwłaszcza jeśli lubi ono opowieści przygodowe.

Dorosły znajdzie w nim dawkę satyry, a może i zaciekawi go morał, serdecznie zapraszam.

Wojciech Lutomski
Dziennik Teatralny Lublin
3 czerwca 2023

Książka tygodnia

Twórcza zdrada w teatrze. Z problemów inscenizacji prozy literackiej
Wydawnictwo Naukowe UKSW
Katarzyna Gołos-Dąbrowska

Trailer tygodnia