Z Dorotą się wzruszam, z Mirkiem wściekam

Rozmowa z Krystyną Jandą

Autorce "Seksu dla opornych" udało się zapisać to, co na całym świecie, od Kanady (skąd pochodzi) do Polski jest niezwykle uniwersalne - ludzie mają te same lęki, te same frustracje, te same wątpliwości i to samo ich śmieszy - o fenomenie tego spektaklu i nowej koprodukcji Teatru Wybrzeże i Teatru Polonia w Warszawie, "Raju dla opornych".

Spektakl "Seks dla opornych" stał się hitem, jakiego w Trójmieście wcześniej nie było. Bilety na przedstawienie rozchodziły się w kilka godzin po ogłoszeniu repertuaru. Choć od premiery "Seksu dla opornych" minęło 3,5 roku, do dziś trudno się na niego dostać. O fenomenie tego spektaklu i nowej koprodukcji Teatru Wybrzeże i Teatru Polonia w Warszawie, "Raju dla opornych", rozmawiamy z Krystyną Jandą, reżyserką obu spektakli.

Łukasz Rudziński: Jak pani myśli, skąd się wziął fenomen "Seksu dla opornych" i jego bohaterów - Barbary i Karola?

Krystyna Janda: Autorka Michele Riml pisze teksty teatralne, które mają ambicję być poradnikami, zarówno dla małżeństw, jak i w ogóle dla ludzi, którzy przechodzą jakąś trudną sytuację. Wszystkie te sztuki zresztą nazywają się jak poradniki. "Raj dla opornych" jest sequelem "Seksu dla opornych". Znajdujemy się w momencie, gdy Karol i Barbara przechodzą trudny moment życiowy. Karol stracił pracę, Barbara nigdy nie pracowała i oboje muszą zmierzyć się z tą sytuacją. Nie mają pieniędzy i nie bardzo wiedzą, co robić. To nie są już tylko problemy małżeńskie, tylko problemy z poważną zmianą w życiu, z trudnościami, jakie mogą dotknąć każdego. A wszystko rozgrywa się na biwaku, choć oboje nigdy wcześniej na biwaku nie byli. Nie umieją rozkładać namiotu, nie umieją spać na materacach, wszystko im przeszkadza. Starają się jednak jakoś dostosować do braku pieniędzy. Jest to oczywiście wyjątkowo śmieszne. A śmiejemy się z samych siebie, z ludzi, którzy w nowej sytuacji życiowej nie potrafią sobie poradzić z najprostszymi rzeczami. Jednak w moim odczuciu, "Raj dla opornych" to sztuka dwa razy bardziej wzruszająca niż "Seks dla opornych".

Dlaczego "Seks dla opornych" spotkał się z tak ciepłym przyjęciem trójmiejskiej i warszawskiej publiczności?

- Udało się autorce zapisać to, co na całym świecie, od Kanady (skąd pochodzi) do Polski jest niezwykle uniwersalne - ludzie mają te same lęki, te same frustracje, te same wątpliwości i to samo ich śmieszy. Przyznaję, że nie spodziewałam się aż tak dużego zainteresowania tym tytułem. W Warszawie "Seks dla opornych" pokazaliśmy około 150 razy, a tu, w Teatrze Wybrzeże, już blisko 300 razy. I gramy go ciągle przy pełnych salach.

Kiedy pojawił się pomysł, by zrobić także drugą część przygód Karola i Barbary w teatrze?

- Autorka Michele Riml przyjechała z Kanady, zobaczyła nasz "Seks dla opornych" i powiedziała, że jest to najlepsza realizacja tej sztuki na świecie. Stwierdziła, że nigdy nie była tak zadowolona z jej wystawienia jak tutaj. Wtedy przyznała, że pisze sequel tej opowieści i od razu zaproponowała nam ten tekst. Nie miałam wątpliwości, że warto do tego wrócić. Musieliśmy jeszcze tylko poczekać na polski przekład Małgorzaty Semil i gdy tylko został ukończony, wzięliśmy się do pracy.

Łatwiej się pracuje nad "Rajem dla opornych" niż nad "Seksem dla opornych"?

- Podczas prób jestem dużo spokojniejsza i pewna tego, co robimy. Jesteśmy bardzo blisko bohaterów i ich problemów. Nie zapominajmy, że współpracuję ze wspaniałymi aktorami, którzy stworzyli już świetnych, wyrazistych bohaterów. Umiejętności zawodowe, wiedza o duszy i ludzkich słabościach Doroty Kolak i Mirosława Baki są tak duże, że oglądając spektakl razem z Dorotą, wciąż się wzruszam i za każdym razem wraz z Mirkiem się wściekam. Teraz dochodzi nam nowa postać - siostra Barbary, Diana, grana przez Aleksandrę Konieczną. Diana rozrywa ten klasyczny mieszczański układ swoim stylem bycia, co było nam bardzo potrzebne.

Spektakl także będzie kursował między Warszawą a Trójmiastem?

- Tak. To koprodukcja mojego teatru i Teatru Wybrzeże i ponownie przygotowaliśmy dwie dekoracje i podwójne kostiumy, więc nie cały spektakl, a tylko aktorzy jeżdżą. (śmiech) Choć nie mieliśmy jeszcze premiery, widziałam to przedstawienie wielokrotnie, bo już w Warszawie, gdzie przygotowywaliśmy przedstawienie [premiera w Teatrze Polonia odbędzie się tydzień po tej w Teatrze Wybrzeże - przyp. red.], mieliśmy praktycznie gotowy spektakl. Muszę przyznać, że nie ma nawet minuty, kiedy się nudzę. Jestem takim reżyserem, który oglądając swoje spektakle, bardzo je przeżywa.

Jest szansa, że koprodukcja Teatru Polonia doczeka się kontynuacji przy kolejnych perypetiach Karola i Barbary?

- Michele Riml napisała sporo tekstów teatralnych, ale w tych trafiła wyjątkowo celnie. Zresztą po wizycie w Polsce namawia mnie, żebym zrobiła na bazie przygód Karola i Barbary film. Na razie niech aktorzy spokojnie grają "Seks dla opornych" i "Raj dla opornych" tutaj w Trójmieście i w Warszawie. A co będzie dalej, zobaczymy.

Krystyna Janda - Krystyna Janda jest absolwentką Państwowego Liceum Plastycznego. W 1975 ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Debiutowała rolą Maszy Kułyginy w dramacie "Trzy siostry" Antona Czechowa w reżyserii Aleksandra Bardiniego w Teatrze Telewizji w 1974 w tym samym roku zagrała rolę Manekina 34 w ulicznej grotesce scenicznej "Bal manekinów" Brunona Jasieńskiego w reżyserii Janusza Warmińskiego. Jej debiutem filmowym była rola Agnieszki w filmie Andrzeja Wajdy – "Człowiek z marmuru" (1976). W 2005 roku podjęła wyzwanie stworzenia własnego, prywatnego teatru w Warszawie, Teatru Polonia. Jest również fundatorką i Prezesem Zarządu Fundacji Krystyny Jandy na rzecz Kultury. 16 stycznia 2010 roku Fundacja Krystyny Jandy na rzecz Kultury świętowała otwarcie nowej sceny nazwanej Och-teatr, mieszczącej się w Warszawie przy ulicy Grójeckiej w sali dawnego kina „Ochota".

Łukasz Rudziński
www.trojmiasto.pl
3 czerwca 2015
Portrety
Krystyna Janda

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia